Adam Mickiewicz - Dziady

of 80/80
Adam Mickiewicz "Dziady" cz. II, IV, I "Dziady kowieńsko-wileńskie", wydane zostaly obok "GraŜyny" w 1823 r. w II tomie "Poezyj". Calość poprzedza wiersz "Upiór"1 Wedlug opowieści tych, "którzy bliŜej cmentarza mieszkali" (w.13), corocznie, nocą "na niedzielę czwartą" (w.17)2 ukazywal się upiór. Samobójca, "z piersią skrwawioną" (w.19)3 Ŝali się na los, który kaŜe mu "Ujrzeć ją znowu, poznać się, rozlączyć" (w.38). Tak jak z Ŝycia ze strony ludzi spotyka go tylko drwina lub litość; ma to za nic jeŜeli milą przyjmie go Ŝyczliwie. Odautorskie wyjaśnienie obrzędu Dziadów4 - ludowej uroczystości obchodzonej na Litwie, w Prusach i w Kurlandii dla uczczenia pamięci zmarlych przodków. Obrzęd sięga czasów pogańskich i zwal się "ucztą kozla". Dziady. Część II Motto z "Hamleta" Szekspira: "Są dziwy w niebie i na ziemi, o których ani śnilo się waszym filozofom"5 * Chór dwuwierszem "Ciemno wszędzie, glucho wszędzie/ Co to będzie, co to będzie?" rozpoczyna obrzęd. Guślarz nakazuje zamknąć drzwi i szczelnie zaslonić okna. Wykonanie poleceń potwierdza Starzec, a chór powtarza dwuwiersz. * Guślarz rozpoczyna zaklęcia wywolując dusze czyśćcowe. Wpierw, na znak spalonej kądzieli, przyzywa duchy lekkie (styl lagodny, pelen zdrobnień). Chór nawoluje, by wyrazily, czego im brakuje do zbawienia. Pojawia się para dzieci - Aniolków, Józio i Rózia. Dręczy ich "nuda" - troska wynikająca z braku dopelnienia, ustalenia losu i "trwoga" - z niepewności zbawienia wiecznego. Proszą o dwa ziarnka gorczycy, bowiem zgodnie z wola boską: "Kto nie doznal goryczy ni razu/ Ten nie dozna slodyczy w niebie"6.Guślarz, a za nim Chór, obdarowawszy dzieci zgodnie z ich Ŝyczeniem, odsylają je. * ZbliŜa się pólnoc, Guślarz nakazuje rozpalenie kadzi z wódką. Teraz wzywa najcięŜsze duchy. Zza okna7 dochodzi glos wŜywającego o litość. Przemawia Widmo Pana(groza, makabryzm) - dziedzica wioski, który trzy lata temu zmarl. Cierpi potępienie skazany na wieczny glód. "śarloczne ptactwo" - duchy ludzi , których przywiódl do śmierci swym okrutnym postępowaniem (biale - jeśli byli dobrzy, czarne - jeśli źli), odbierają mu kaŜdą okruszynę strawy. i krople wody. Chór Ptaków Nocnych ("Sowy, kruki i puchacze") zapowiadają, iŜ męka jego będzie wieczna. Kruk - zakatowany na śmierć męŜczyzna, który glodując sięgnąl po pańskie jablka, Sowa - nieszczęśliwa wdowa z maleńkim dzieckiem, którą w mróz najgorszy nakazal wyrzucić, bo przeszkadzala mu swym Ŝebraniem w zabawie - potwierdzają okrucieństwo dziedzica. Widmo puentuje: "Bo kto nie byl ni razu czlowiekiem,? Temu czlowiek nic nie pomoŜe."8. * Guślarz i Chór odsylają ducha. Guślarz podpala wianek z "cząbru (macierzanki) i ślazy" - ziól nie przynoszących poŜytku ani ludziom ani zwierzętom. W ten sposób przywoluje ducha Dziewczyny. (śpiewa piosenki, styl sentymentalny) Strojna, lekka i bardzo piękna pojawia się w kaplicy. Zosia byla wieśniaczką, która nie zaznając milości, lekcewaŜąc zaloty chlopców zmarla w wieku 19 lat. Nie cierpi mąk, lecz lekka jak piórko fruwa miotana po świecie nie mogąc "Ani wzbić się pod niebiosa, / Ani ziemi
  • date post

    24-Jun-2015
  • Category

    Documents

  • view

    231
  • download

    17

Embed Size (px)

Transcript of Adam Mickiewicz - Dziady

Adam Mickiewicz "Dziady" cz. II, IV, I "Dziady kowiesko-wileskie", wydane zostay obok "Grayny" w 1823 r. w II tomie "Poezyj". Cao poprzedza wiersz "Upir"1 Wedug opowieci tych, "ktrzy bliej cmentarza mieszkali" (w.13), corocznie, noc "na niedziel czwart" (w.17)2 ukazywa si upir. Samobjca, "z piersi skrwawion" (w.19)3 ali si na los, ktry kae mu "Ujrze j znowu, pozna si, rozczy" (w.38). Tak jak z ycia ze strony ludzi spotyka go tylko drwina lub lito; ma to za nic jeeli mi przyjmie go yczliwie. Odautorskie wyjanienie obrzdu Dziadw4 - ludowej uroczystoci obchodzonej na Litwie, w Prusach i w Kurlandii dla uczczenia pamici zmarych przodkw. Obrzd siga czasw pogaskich i zwa si "uczt koza". Dziady. Cz II Motto z "Hamleta" Szekspira: "S dziwy w niebie i na ziemi, o ktrych ani nio si waszym filozofom"5 * Chr dwuwierszem "Ciemno wszdzie, gucho wszdzie/ Co to bdzie, co to bdzie?" rozpoczyna obrzd. Gularz nakazuje zamkn drzwi i szczelnie zasoni okna. Wykonanie polece potwierdza Starzec, a chr powtarza dwuwiersz. * Gularz rozpoczyna zaklcia wywoujc dusze czycowe. Wpierw, na znak spalonej kdzieli, przyzywa duchy lekkie (styl agodny, peen zdrobnie). Chr nawouje, by wyraziy, czego im brakuje do zbawienia. Pojawia si para dzieci - Aniokw, Jzio i Rzia. Drczy ich "nuda" - troska wynikajca z braku dopenienia, ustalenia losu i "trwoga" - z niepewnoci zbawienia wiecznego. Prosz o dwa ziarnka gorczycy, bowiem zgodnie z wola bosk: "Kto nie dozna goryczy ni razu/ Ten nie dozna sodyczy w niebie"6.Gularz, a za nim Chr, obdarowawszy dzieci zgodnie z ich yczeniem, odsyaj je. * Zblia si pnoc, Gularz nakazuje rozpalenie kadzi z wdk. Teraz wzywa najcisze duchy. Zza okna7 dochodzi gos wywajcego o lito. Przemawia Widmo Pana(groza, makabryzm) - dziedzica wioski, ktry trzy lata temu zmar. Cierpi potpienie skazany na wieczny gd. "aroczne ptactwo" - duchy ludzi , ktrych przywid do mierci swym okrutnym postpowaniem (biae - jeli byli dobrzy, czarne jeli li), odbieraj mu kad okruszyn strawy. i krople wody. Chr Ptakw Nocnych ("Sowy, kruki i puchacze") zapowiadaj, i mka jego bdzie wieczna. Kruk - zakatowany na mier mczyzna, ktry godujc sign po paskie jabka, Sowa - nieszczliwa wdowa z malekim dzieckiem, ktr w mrz najgorszy nakaza wyrzuci, bo przeszkadzaa mu swym ebraniem w zabawie potwierdzaj okruciestwo dziedzica. Widmo puentuje: "Bo kto nie by ni razu czowiekiem,? Temu czowiek nic nie pomoe."8. * Gularz i Chr odsyaj ducha. Gularz podpala wianek z "czbru (macierzanki) i lazy" - zi nie przynoszcych poytku ani ludziom ani zwierztom. W ten sposb przywouje ducha Dziewczyny. (piewa piosenki, styl sentymentalny) Strojna, lekka i bardzo pikna pojawia si w kaplicy. Zosia bya wieniaczk, ktra nie zaznajc mioci, lekcewac zaloty chopcw zmara w wieku 19 lat. Nie cierpi mk, lecz lekka jak pirko fruwa miotana po wiecie nie mogc "Ani wzbi si pod niebiosa, / Ani ziemi

dotkn..". Prosi, by pochwycili j modziecy i przycignli ku ziemi. Jednak zabiegi s bezowocne, bowiem: "Kto nie dotkn ziemi ni razu/ Ten nigdy nie moe by w niebie". Gularz wyznaje, i zgodnie z wol nieba cierpie bdzie jeszcze 2 lata, po tym czasie dane jej bdzie stan "za niebiesim progiem". (Scena dodana po napisaniu cz. IV, przez autora nazwana "przejciem")). Gularz po raz ostatni zaklina dusze rzucajc w kt kaplicy gar maku i soczewicy. W tej chwili ku jednej z wieniaczek "w aobie" zaczyna i Widmo. Wzrok ma "dziki i zaspiony", bez sowa wpatruje si w twarz dziewczyny., a "Od piersi a do ng siga" "psowa wstga"9. Gularz wzywa, by Widmo objawio czego mu potrzeba, duch jednak milczy10 i cho wypowiadane s zaklcia - nie odchodzi rwnie. Wreszcie Gularz zwraca si do pasterki, ktra zachowuje si rwnie dziwnie: zdrtwia milczy i umiecha si. Kiedy , zgodnie z nakazem Gularza, wyprowadzano dziewczyn z kaplicy, ta spogldaa na Widmo podajce krok w krok za ni. Dziady. Cz IV Historia pomiertnego losu modzieca z wiersza "Upir" Motto: "Podniosem wszystkie zmurszae cauny lece w trumnach; oddaliem wznios pociech rezygnacji, jedynie po to, by sobie wci mwi: - Ach, przecie to tak nie byo! Tysic radoci zrzucono na zawsze w doy grobowe, a ty stoisz tu sam i przeliczasz je. Nienasycony! nienasycony! Nie otwieraj cakowicie podartej ksigi przeszoci!... Czy nie do jeszcze jeste smutny?"11 Ksidz (greckokatolicki) wzywa dzieci do modlitwy zgodnej z "dniem dzisiejszym" - Zaduszkami. Czytanie odpowiedniego rozdziau Ewangelii przerywa pukanie do drzwi. Wchodzi12 dziwacznie odziany modzieniec. Dzieci sdz, e jest upiorem. Ten za przedstawia si jako "Umary dla wiata" pustelnik. Pytany o imi przyznaje, e przed 3 laty goci w tych stronach, teraz za powrci. Nastpnie piewa aosn pie miosn. Ksidz widzc dziwny nastrj przybysza prbuje go uspokoi, przywouje dzieci. Jedno z nich beztrosko pyta o strj przybyego ("Z rnych kawakw sukmany,/ Na skroniach trawa i licie,/ Wytarte ptno, przy piknej kitajce (tafta)?/ ... na sznurku blacha?/ Rne paciorki, wstek okrajce?" Zdenerwowany Pustelnik upomina dziecko, przypomina znana sobie niegdy oszala z mioci kobiet, ktra wygldaa rwnie dziwnie jak on teraz. I on j wymiewa, by dowiadczywszy nieszczcia sam skazywa si na drwiny. Ksidz prbuje namwi go do jada, jednak przybysz wspominajc powieci Goethego i Roussea chwyta za n.. Odbiera mu go ksidz. Wreszcie, spogldajc na trzy ponce wiece13, rozpoczyna swe wyznanie. * Opowie Gustawa jest bezadna, przerywana wybuchami rozpaczy i namitnoci: modzieniec zdolny i wraliwy pozna dziewczyn. Poczyo ich podobiestwo upodoba i wzajemne zrozumienie. Ze strony chopca bya to wielka mio, jednak dziewczyna wysza za innego (historia nieszczliwego kochanka). Miota nim mio i rozpacz; rozpamituje nieszczcie z niezwyk intensywnoci. * Modzian nie rozumie dlaczego to uczynia. Oskarenia ukochanej o zdrad

miesza ze sowami czuej wyrozumiaoci. Jego wyznania zawieraj wielki adunek moralnego niepokoju. Ma poczucie, e jego nieszczcie nie jest tylko spraw prywatn, e pociga za sob zagagad wartoci oglniejszych. By chopcem uzdolnionym, penym zapau (deklamuje "Od do modoci"), a nieszczcie zamao go i zniszczyo. Ze swoim samotnym cierpieniem znalaz si poza obrbem spoecznoci. Jest romantycznym indywidualist, ktry jednak samotno przeywa bardzo tragicznie i traktuje jako grzech. * Udrczony zwraca si o pomoc do ksidza (z powoania i zawodu jest znawc spraw ludzkiego sumienia; by nauczycielem Gustawa i wpoi mu wiar w ideay). Ich dialog naley do najdramatyczniejszych w polskiej literaturze dramatycznej. Ksidz - racjonalista peen wiary w rozumny porzdek wiata i spoeczestwa, potraficy pogodzi to przekonanie z zasadami religii, traktuje go jako szaleca. Gustaw przebija si sztyletem, ale pozostaje ywy. Ksidz ociera si o sfer niesamowitoci i wobec tych zjawisk jest bezsilny. Jego postawa zostaje skompromitowana. * Gustaw na koniec, niczym duchy z "Dziadw" cz. II, wygasza maksym: "Bo suchajcie i zwacie u siebie, / e wedug boego rozkazu: / Kto za ycia cho raz by w niebie, / Ten po mierci nie trafi od razu." i z wybiciem godziny dwunastej - znika. By wic upiorem. "Dziady" cz I Pierwsza cz cyklu nigdy nie ukazaa si za ycia autora. Wydano j po jego mierci w 1860 r. w Paryu (w wydaniu zbiorowym "Pism" Mickiewicza). Skadaj si na ni lune sceny nie dajce jednoznacznej caoci. Sc.1. Dziewica, przysza kochanka, oddaje si marzeniom. W przyrodzie obowizuje zasada pciowoci, rozumianej jako mio i harmonia. Zatem i wrd ludzi, jeeli dwie istoty s sobie przeznaczone, to wedug powszechnego prawa musz si spotka. Sc.2. Na obrzd Dziadw idzie pochd ludzi. Gularz, powtarzajc sowa "Ciemno wszdzie, gucho wszdzie" prowadzi gromad, Chr j powtarza. * Modziecy prosz dziewczyn z "Romantycznoci" (tosam z Karusi), by na prno nie rozpaczaa po zmarym kochanku ("Dla niego na msz daj, moda wdowo, / A dla nas ywych pikne daj sowo."), a do Starca - by nie rozpacza po bliskich ("We troch szczcia od nas szczliwych, / Szukaj umarych pord nas ywych"). * Ponownie Gularz wzywa wszystkich, "kto rozpacz, / Kto wspomina i kto yczy", by "ze wiata mdrcw" przyszli na Dziady. * Dziecko, ktre nie pamita, zmarej przy jego narodzinach, matki prosi Starca, by powrcili do domu. Lecz ten egnajc z gorycz wnuka ("Boe! (...) Pobogosaw wnukowi - niechaj umrze modo!") idzie na uroczysto. * Modzieniec Zaklty snuje dziwna opowie o rycerzu, ktry dobrowolnie podda si zaklciu w kamie. * Chr Modziey przypomina o prawach rzdzcych wiatem; "Zgubionymi" dla s wszyscy, ktrzy "w mode lata": - byli bezczynni, izolowali si od otoczenia, - nie potrafili cieszy si modoci. * Do gromady docza Strzelec("Pie Strzelca") i Gustaw - szukajcy mioci ("Ach, gdzie ci szuka? - od ludzi uciekn, / Ach, bd ty ze mn, wiata si wyrzekn!"). *

Myliwy Czarny (wyobraenie zego ducha) kpi z wynurze Gustawa. * Cao koczy dialog Gustawa ze Strzelcem, ktry zapowiada wystraszonemu kochankowi: "Wiedz naprzd, i gdzie stpisz, jest wszdzie nad tob / Pewna istota, ktra z oczu ci [nie] traci, / I e chce ciebie w ludzkiej nawiedzi postaci". "Dziady cz III" "Dziadw" cz. III, arcydzieo dramatu narodowego napisa Adam Mickiewicz w cigu wiosny roku 1832 r. w Drenie (std okrelenie "Dziady drezdeskie"). Od wydarze wileskich, bdcych przedmiotem utworu, upyno prawie dziewi lat: Mickiewicza i innych filomatw aresztowano w padzierniku 1823 r., proces trwa prawie rok. Nastpne piciolecie spdzi poeta na zesaniu w Rosji, skd, dziki staraniom przyjaznych mu Rosjan zdoa wyjecha w kocu 1829 r.. Lata do wybuchu powstania listopadowego zeszy mu na podrach po Europie zachodniej, rok 1831 spdzi w Wielkopolsce, skd wrci do Drezna. wiat przedstawiony utworu i sposoby jego kreowania "Dziady cz III" prezentuj dramat romantyczny. 1. Brak jednoci: * czasu(trwa ponad rok, midzy poszczeglnymi scenami s rne, nieraz kilkumiesiczne luki czasowe), * miejsca (Wilno: cela Konrada, cela ksidza Piotra, apartamenty Nowosilcowa, cmentarz pod Wilnem; dworek pod Lwowem; Warszawa; Petersburg), * akcji (kada scena ma odrbn tematyk i wasn dramaturgi); 2. Przestrze: * realistyczna: - wiele autentycznych szczegw, np. w opisie celi Konrada; * symboliczna: - cmentarz jako magiczna przestrze obrzdu, - cela Konrada jako grb-kolebka; * pokrewiestwo ze redniowiecznym misterium: - pozioma organizacja: strona lewa to Zo, strona prawa to Dobro, - pionowa organizacja: Niebo, Ziemia i Pieko; 3. Czas: * historyczny: - konkretne daty:, np. 1 listopada 1823 r., - autentyczne wydarzenia w ktrych uczestnicz postacie historyczne; * mitu religijnego (cykliczny, mierzony witami): - cykl od Dziadw do Dziadw, - Wielkanoc - Widzenie Ksidza Piotra, - Boe Narodzenie - Wielka Improwizacja, - powtrzenie losw Chrystusa; * mitu agrarnego: - cykl wegetacji rolinnej - bajka egoty, - zima, obumieranie - niewola, - wiosna, zapowied wolnoci - zmartwychwstanie, - ziarno - modzie, - utajone ycie posianego ziarna przygotowujcego si do kiekowania - wizienie 4. Postacie:

* historyczne: - wystpujce pod wasnymi imionami i nazwiskami (Jan Sobolewski, Wysocki, Bajkow, Pelikan) - wskazane innym mianem (Genera - Wincenty Krasiski; Doktor - August B(cu); * fikcyjne: - kreowane zgodnie z konwencj realistycznej (prawdopodobiestwo psychologiczne): satyry (Literaci w "Salonie warszawskim") i karykatury (Senator) - nacechowane symbolicznie, uwzniolone (ksidz Piotr, Ewa); * fantastyczne tworzone w konwencji redniowiecznej alegorii (dobre i ze duchy, widma zmarych). 5. Nawizania do Biblii w myli moralno-religijnej i filozoficznej, wzorach osobowych, wtkach i motywach fabularnych, symbolice, stylu: symbol krzya (Wasilewski), - zestawienie Podniesienia w czasie mszy z wyjazdem winiw na zesanie (tosamo znacze), - dzieje Polski jako powtrzenie biografii Chrystusa, - studenci jako niewinitka, - car jako Herod, -Konrad jako Samson, - Petersburg jako wiea Babel i Babilon, -zapowied powodzi ("Oleszkiewicz"), - naladowanie stylu Ewangelii i Apokalipsy w. Jana w Widzeniu ksidza Piotra 6. Kompozycja: * otwarta, luna, zacierajca zwizki przyczynowo-skutkowe pomidzy poszczeglnymi czciami, w ktrej poszczeglne sceny ukazuj jaki nowy aspekt wiata; * poczenie elementw cechujcych rne rodzaje literackie: dramatu ("Pan Senator"), epicki ("Ustp") i liryki ("Wielka Improwizacja"); * operowo (partie piewane); * stylistyka misterium (usytuowanie czowieka pomidzy dobrem a zem, alegoryczno); * rnorodno konwencji i kategorii estetycznych: - fantastyki z realizmem, - jzyka potocznego (sc. I, VII i VIII) z symbolicznym jzykiem mistyki (sc. IV i V), - tragizmu z komizmem (wisielczy humor winiw), - patosu (Wielka Improwizacja) z grotesk (sceny z diabami) i satyr (sc. VII); 7. Prawa rzdzce wiatem: * cisy zwizek wiata widzialnego i nadprzyrodzonego, podwjna, realistyczna i metafizyczna motywacja wydarze - Wielka Improwizacja jako efekt "wielkiej choroby"(epilepsji) i optania przez diaba, - piorun zabijajcy Doktora jako zjawisko fizyczne i kara boa, W rezultacie dramat kreli wizj wiata penego wielorakich znacze, w ktrym losy jednostki i zbiorowoci nabieraj metafizycznych sensw. III cz. "Dziadw" jest prb odnalezienia optymistycznego sensu cierpie i klsk Polakw. Uniwersalno sensw i szeroko uoglnie zawartych w dramacie stwarzaj moliwo uaktualnienia utworu w wiadomoci kolejnych pokole. Koncepcja poezji W dramacie Mickiewicz sformuowa caociow koncepcj poezji romantycznej czym zakoczy i podsumowa walk klasykw z

romantykami. 1. Polemika z klasykami i sentymentalistami. Aluzje do konkretnych autorw i ich pogldw w sc. Salonu warszawskiego: - Literat III to Kajetan Komian (wskazanie na jego poemat "Ziemiastwo", propagowany przez niego zakaz pisania o sprawach aktualnych i obowizek zachowania dobrego smaku, ktrego zasady okrela elita); - Literat IV to Kazimierz Brodziski (narodowy charakter poezji jako odzwierciedlenie cech psychicznych Polakw: prostoty, gocinnoci, niechci do przemocy i gwatownoci); * Krytyka tych koncepcji poprzez: - ironi, - satyryczny rys postaci, - umieszczenie ich w towarzystwie przy stoliku, - kompromitacja poprzez zestawienie z autentyczn i wstrzsajc histori Cichowskiego 2. Postulowana koncepcja poezji * twrca: - natchnienie jako jej rdo, - uwraliwienie na ludzk krzywd, zdolno odczuwania cierpie narodu, - boska moc kreacyjna, - moliwo zyskania niemiertelnoci dziki twrczoci, - predyspozycje do kierowania ludzkoci, * moliwoci i cele poezji: - ekspresja duszy poety, - sposb kontaktu z Bogiem, - poznanie metafizycznych tajemnic bytu, - wyraenie narodowych cierpie i ideaw, - zaangaowanie we wspczesn rzeczywisto i wskazanie jej problemw, - odsanianie przyszoci i objawianie narodowi jego przeznacze, - przewodzenie narodowi i ludzkoci Streszczenie Prolog: Wilno, cela w klasztorze bazylianw przerobionym na wizienie. * Pomidzy duchami Za i Dobra toczy si walka o dusze winia. * Bohater pisze po acinie wglem na cianie sowa: "Gustaw zmar 1 listopada 1823 r. Tu narodzi si Konrad 1 listopada 1823 r." Sc.1 (scena wizienna): Wieczr wigilijny. Dziki yczliwoci kaprala-Polaka winiowie (Jakub [Jagieo] , Adolf [Januszkiewicz], Ks. Lwowicz, Frejend, Tomasz [Zan], Jacek [Onufry Pietraszkieicz], Feliks Kakowski, Suzin), spotykaj si w celi Konrada. * Dowiadczesi opowiadaj nowo przybyym o warunkach panujcych w wizieniu. * Jan Sobolewski opisuje odjazd kibitek wywocych zakut w acuchy modzie (rwnie dziesicioletnie dzieci ) na Syberi (w.188-295). * egota [Ignacy Domeyko] cytuje bajk o diable (w.330-349). * Winiowie m.in. piewaj "pogask pie" Konrada z refrenem: "Tak! zemsta, zemsta, zemsta na wroga/ Z Bogiem i choby mimo Boga!". * Konrad-poeta pragnie pozna przyszo narodu, ale jego wysiki spezaj na niczym (tzw. Maa Improwizacja) (w.485-511). * Winiowie powracaj do swoich cel. Sc.2 Improwizacja (tzw. Wielka). Samotny Konrad, jako najwikszy twrca na ziemi, prosi Boga o "rzd dusz". Uwaa bowiem, e jest w stanie poprowadzi nard ku wolnoci i szczciu. Stwrca jednak milczy. Rozgoryczony bohater, "dusz w ojczyzn wcielony" i "za milijony kochajcy i cierpicy katusze", zarzuca Panu, e jest jedynie zimnym rozumem, i wyzywa Go na pojedynek "na serca". Wtpi w dobro i sprawiedliwo Opatrznoci. Jego prometejski

bunt ma jednak charakter szataski (pycha) - opta go diabe, ktry koczc bluniercze sowa Konrada nazywa Boga carem wiata. Sc.3 Kapral sprowadza bernardyna, ksidza Piotra, ktry odprawia egzorcyzmy (. Poniewa bunt Konrada zrodzi si z mioci do umczonego narodu i wspczucia dla jego cierpie, bohater ma szanse na ocalenie duszy. Peen chrzecijaskiej pokory i gbokiej wiary ksidz Piotr wypdza diaba i ocala Rollisona (wizionego w klasztorze dominikaskim, doprowadzonego do rozpaczy okrutnym cierpieniem) przed wiecznym potpieniem. Sc.4 (Dom wiejski pode Lwowem). Panienka Ewa usypia, modlc si za niewinnie przeladowanych wileskich uczniw, ktrych car-Herod, chce zgadzi. Pojawiaj si anioy, ktre splataj nad dzieckiem symboliczny kwietny wieniec niewinnoci. Ewa przezywa mistyczne widzenie, w trakcie ktrego jednoczy si z Bogiem. Dziewczynka symbolizuje anielska stron polskiej duszy. Sc.5 (tzw. Widzenie Ksidza Piotra). Bernardynowi modlcemu si w swojej celi, Stwrca przedstawia mistyczn wizj dziejw cierpie narodowych i objawia ich sens. Dzieje Polski s powtrzeniem losw Chrystusa. Nard musi zatem umrze na "krzyu' zaborcw, a by zmartwychwsta, zbawi narody od tyranii i obdarzy je wolnoci. Ksidz Piotr widzi wywoona na Syberi modzie, a wrd niej "dzieci", ktre "uszo - ronie - to obroca!" Przyszy zbawiciel, Mesjasz, "namiestnik wolnoci na ziemi widomy" nosi tajemnicze imi "Czterdzieci i cztery". Sc.6 (Widzenie Senatora). Diaby drcz pijanego Nowosilcowa koszmarami. ni o wielkich bogactwach i zaszczytach (100 ty. rubli, order, ksicy tytu), upaja si unionoci dworakw zazdroszczcych mu carskiej yczliwoci. Niespodziewanie pojawia si car i okazuje mu sw nieprzychylno. Dworacy nie kryj ju swej nienawici, odwracaj si ode. Senator nie potrafi znie utraty paskiej aski. Sc.7 (Salon warszawski). Dwie grupy osb. U drzwi kilku modych ludzi (Zenon Niemojewski, Adolf i dwu starych Polakw) rozmawiaj o przeladowaniach. * Przy stoliku siedz urzdnicy, literaci, damy i oficerowie. auj, e Nowosilcow wyjecha z Warszawy, poniewa nikt tak jak on nie potrafi urzdza bali. * Moda dama z towarzystwa u drzwi prosi, by wysuchano wstrzsajcej historii Adolfa o Cichowskim (poddany dugotrwaemu ledztwu, niczego nie powiedzia, lecz wrci z wizienia przeraajco zmieniony). Literaci - klasycy, uwaaj j za zbyt aktualn i mao sentymentaln, by staa si tematem ich utworw. * Modzi opuszczaj salon. Wysocki w odpowiedzi na pogardliwe komentarze kolegw wygasza sawny czterowiersz: "... Nasz nard jak lawa, / Z wierchu zimna i twarda, sucha i plugawa, / Lecz wewntrz ognia sto lat nie wyzibi; / Plwajmy na t skorup i zstpmy do gbi." Sc.8 (Pan Senator). Nowosilcow i Doktor (pierwowzorem postaci by ojczym Sowackiego) rozmawiaj o odkrytym spisku wrd modziey uniwersytetu wileskiego. Na wiadomo, e kupiec Kanissyn dopomina si o dug, Senator nakazuje aresztowa jego syna. Pelikan (prof. uniwersytecki, donosiciel i szpieg) przypomina o sprawie Rollisona, ktry

zachorowa po cikim pobiciu w czasie przesucha (Senator jest zaskoczony, e przey kar 300 kijw), na to lokaj oznajmia przybycie matki chopca z listem polecajcym od ksinej. * Niewidoma staruszka na kolanach baga o widzenie z dzieckiem, w tej samej chwili wbiega z sali balowej panna zapraszajc Senatora na "sercowy" koncert (gra sw: gra maj koncert niemieckiego kompozytora Henryka Hertza, ktrego nazwisko znaczy "serce", podobnie rzeczownik "chr" wymawiany z francuska), * Senator jest zaskoczony, e modzieniec ju rok spdzi w wizieniu, cieszy to opiekunk staruszki, p. Kmitow, ktra chce widzie w dostojniku "stworzenie boe" otoczone otrami, * Po odejciu kobiet Senator karze ukara lokaja i przesuchuje ksidza Piotra, prbujc oskary go o udzia w spisku. Doktor sugeruje, e piecz nad spiskiem sprawuje ksi Czartoryski. Ksidz prorokuje obecnym rych mier. Sc. piewana (Bal). Obecni na balu przymilaj si Senatorowi, flirtuj, matki gotowe s dla kariery powici dobre imi crek ("Lewa strona"- urzdnicy: Regestrator, Sowietnik, Pukownik, Dama, Matka, Sowietnikowa). Starosta z trudem tumaczy nieobecno ony i crki, pozostali ("Prawa strona") wyraaj opinie na temat sualcw ("Te szelmy z rana pij krew, / A po obiedzie rom".) * Tu: Justyn Pol rwie si do zabicia Senatora, uspakaja go i wreszcie wyprowadza Bestuew, * Zabaw przerywa pojawienie si p. Rollison i Ks. Piotra. Kobieta dowiedziaa si o realizacji podstpu Doktora i Pelikana (upozorowano samobjstwo i wyrzucono winia z okna), * Uderzenie pioruna zabija Doktora liczcego srebrne dukaty, * Gocie w popochu opuszczaj bal, a Pelikanowi i Senatorowi Ks. Piotr przytacza ku przestrodze przypowieci biblijne, * Prowadzony na przesuchanie Konrad spotyka Ks. Piotra, ktry prorokuje: "Ty pojedziesz w dalek, nieznana drog; / Bdziesz w wielkich, bogatych i rozumnych tumie," Sc. 9 ("Noc Dziadw") Gularz i Kobieta w aobie (postacie z II cz. "Dziadw") id do kaplicy. Kobieta wspomina ducha z ran w piersi (cios "zadany w dusz"), ktry pojawi si na jej weselu. Pozostaj na cmentarzu. * Ukazuj si Widma: -"Trup wiey" Doktora (cierpi niewysowione mki, "goreje", skary si "kruszec przelewa ja musz"), "obrzyde trupisko" Bajkowa kuszonego przez dziewic-czarta i rozrywanego przez potworne psy, * Gularz prbuje sprowadzi ducha dawnego kochanka, wreszcie ukazuje si jedziec (Kordian): "Pier ma zbroczona posok". To "Narodu nieprzyjaciele" "wrazili" we miecze "a w dusz" z tych ran uleczy go mier. Z rany na czole, ktr sam sobie zada (scena Wielkiej Improwizacji) uleczy moe go tylko Bg. Ustp (poemat podrniczy wspomnienia poety z pobytu w Rosji): * Droga do Rosji. Opis "Krainy pustej, biaej i otwartej" - Kaukazu; drog spiesz kibitki wiozce polskich zesacw i Konrada (" ...wizie, chocia w somie siedzi, / Jak dziko patrzy! jaki to wzrok dumy"). * Przedmiecia stolicy. Opis przepychu letniej rezydencji cara w Carskim Siole pod Petersburgiem ("Ile wymyli trzeba byo spiskw; / Ilu niewinnych wygna albo zabi, / Ile ziem

naszych okra i zagrabi, / Pki krwi Litwy, zami Ukrainy / I zotem Polski hojnie zakupiono / Wszystko, co maj Parye, Londyny,"). * Petersburg. Dzieje budowy stolicy ("W gb ciekych piaskw i botnych zatopw / Rozkaza wpdzi sto tysicy palw / I wdepta ciaa stu tysicy chopw..."; " ...kto widzia Petersburg, ten powie: / e budoway go chyba Szatany." ukazanie potgi caratu w wymiarze nieomal demonicznym), swoistej wiey Babel po ktrej spaceruj dworzanie ("Wszak Cesarz tdy zwyk chodzi piechoto,"). Pord ciby spaceruj modzi ludzie - zesacy. "Pielgrzym sam jeden" (Konrad - Mickiewicz) z nienawici obserwowa dwr rosyjski. "drugi czowiek" (Jzef Oleszkiewicz, mudzin) rozdawszy jamun, prbowa pocieszy osamotnionego Pielgrzyma. * Pomnik Piotra Wielkiego. "Dwaj modziece" Pielgrzym i "wieszcz rosyjski" (Aleksander Puszkin lub Konrad Rylejew) przypatruj si pomnikowi - symbolowi despotyzmu i tyranii. * Przegld wojsk. Opis parady wojskowej i sualczego, pstrego tumu dworzan. Pogardliwy komentarz na temat "ucywilizowania Rosji". Wstrzsajcy obraz pustego placu na ktrym spoczywaj ofiary parady. "Bior ich z ziemi policyjne sugi / I nios chowa; martwych, rannych spoem" (tu tragiczny los rekruta Litwina oraz wiernego sugi, ktrego beztroski oficer pozostawi na mrozie). Cao koczy apostrofa: "Ach, al mi ciebie, biedny Sowianinie!". "Do przyjaci Moskali" - hod pamici dekabrystw (m. in. Konrada Rylejewa, Aleksandra Bestuewa) Upir Serce ustao, pier ju lodowata, ciy si usta i oczy zawary; Na wiecie jeszcze, lecz ju nie dla wiata! C to za czowiek? - Umary. Patrz, duch nadziei ycie mu nadaje, Gwiazda pamici promykw uycza, Umary wraca na modoci kraje Szuka lubego oblicza. Pier znowu tchna, lecz pier lodowata, Usta i oczy stany otworem, Na wiecie znowu, ale nie dla wiata; Czyme ten czowiek? - Upiorem. Ci, ktrzy bliej cmentarza mieszkali, Wiedz, i upir ten co rok si budzi, Na dzie zaduszny mogi odwali I dy pomidzy ludzi. A gdy zadzwoni na niedziel czwart, Wraca si noc opady na sile,

Z piersi skrwawion, jakby dzi rozdart, Usypia znowu w mogile. Peno jest wieci o nocnym czgwieku, yj, co byli na jego pogrzebie; Sycha, i zgin w madocianym wieku, Podobno zabi sam siebie. Teraz zapewne wieczne cierpi kary, Bo smutnie jcza i pomieniem bucha; Niedawno jeden zakrystyjan stary Obaczy go i podsucha. Mwi, i upir, skoro wyszed z ziemi, Oczy na gwiazd porann wywrci, Zaama rce i usty chodnemi Takow skarg wyrzuci: (Duchu przeklty, po co rd parowu Nieczuej ziemi ogie ycia wzniecasz? Blasku przeklty, zagase i znowu, Po co mi znowu przywiecasz? (0 sprawiedliwy, lecz straszny wyroku! Ujrze j znowu, pozna si, rozczy; I com ucierpia, to cierpie co roku, I jakem skoczy, zakoczy. (ebym ci znalaz, musz midzy zgraj Bdzi z dugiego, wyszedszy ukrycia; Lecz nie dbam, jak mi ludzie powitaj; Wszystkiegom dozna za ycia. (Kiedy patrzya, musiaem jak zbrodzie Odwraca oczy; syszaem twe sowa, Syszaem co dzie, i musiaem co dzie Milcze jak deska grobowa. (mieli si niegdy przyjaciele modzi, Zwali tsknot dziwactwem, przesad; Starszy ramieniem ciska i odchodzi Lub mdr nudzi mi rad. (mieszkw i radcw zarwno suchaem, Cho i sam moe nie lepszy od drugich, Sam bym si gorszy zbytecznym zapaem Lub mia si z alw zbyt dugich. (Kto inny myla, e obraam ciebie, Uwaczam jego rodawitej dumie;

Przecie ulega grzecznoci, potrzebie, Udawa, e nie rozumie. (Lecz i ja dumny, em go rwnie zbada, Cho mi nie pyta, chocia milcze umiem; Mwiem gwatem, a gdy odpowiada, Udaem, e nie rozumiem. (Ale kto nie mg darowa mi grzechu, Ledwie obelg na ustach przytrzyma, Niechtne lica gwaci do umiechu I lito kamie oczyma; (Takiemu tylko nigdym nie przebaczy, Wszakem skargami nigdy ust nie zmaza, Anim pogardy wymwi nie raczy, Kiedym mu umiech okaza. (Tego dzi doznam, jeli dzik posta Cudzemu wiatu uka spod cieni; Jedni mi bd egzorcyzmem chosta, Drudzy uciekn zdziwieni. (Ten dum mieszy, ten litoci nudzi, Inny szyderskie oczy zechce krzywi. Do jednej idc, za c tyle ludzi Musz obraa lub dziwi? (Ckolwiek bdzie, dawnym pjd torem: Szydercom lito, miech litociwemu. Tylko, o luba! tylko ty z upiorem Powitaj si po dawnemu. (Spojrzyj i przemw, daruj ma win, e miem do ciebie raz jeszcze powrci, Mara przeszoci, na jedn godzin Obecne szczcie zakci. (Wzrok twj, nawyky do wiata i soca, Moe si trupiej nie ulknie gowy, I moe raczysz cierpliwie do koca Grobowej dosucha mowy. (I ciga myli po przeszych obrazach Bdzce jako pasoytne ziele, Ktre rd gmachu starego po gazach Rozpierzche gazki ciele(. DZIADY Jest to nazwisko uroczystoci obchodzonej dotd midzy

posplstwem w wielu powiatach Litwy, Prus i Kurlandii, na pamitk dziadw, czyli w oglnoci zmarych przodkw. Uroczysto ta pocztkiem swoim zasiga czasw pogaskich i zwaa si niegdy uczt koza, na ktrej przewodniczy Kolarz, Huslar, Gularz, razem kapan i poeta (glarz). W teraniejszych czasach, poniewa wiate duchowiestwo i waciciele usiowali wykorzeni zwyczaj poczony z zabobonnymi praktykami i zbytkiem czstokro nagannym, posplstwo wic wici D z i a d y tajemnie w kaplicach lub pustych domach niedaleko cmentarza. Zastawia si tam pospolicie uczta z rozmaitego jada, trunkw, owocw i wywouj si dusze nieboszczykw. Godna uwagi, i zwyczaj czstowania zmarych zdaje si by wsplny wszystkim ludom pogaskim, w dawnej Grecji za czasw homerycznych, w Skandynawii, na Wschodzie i dotd po wyspach Nowego wiata D z i a d y nasze maj to szczeglnie, i obrzdy pogaskie pomieszane s z wyobraeniami religii chrzecijaskiej, zwaszcza i dzie zaduszny przypada okoo czasu tej uroczystoci. Posplstwo rozumie, i potrawami, napojem i piewami przynosi ulg duszom czyscowym. Cel tak pobony wita, miejsca samotne, czas nocny, obrzdy fantastyczne przemawiay niegdy silnie do mojej imaginacji; suchaem bajek, powieci i pieni o nieboszczykach powracajcych z probami lub przestrogami; a we wszystkich zmyleniach poczwarnych mona byo dostrzec pewne denie moralne i pewne nauki, gminnym sposobem zmysowie przedstawiane. Poema niniejsze przedstawi obrazy w podobnym duchu, piewy za obrzdowe; gusa i inkantacje s po wikszej czci wiernie, a niekiedy dosownie z gminnej poezji wzite. GULARZ - STARZEC PIERWSZY z CHRU - CHR WIENIAKW I WIENIACZEK - KAPLICA, WIECZR There are more things in Heaven and Earth, Than are dreamt of in your philosophy. Shakespeare S dziwy w niebie i na ziemi, o ktrych ani nio si waszym filozofom. CHR Ciemno wszdzie, gucho wszdzie, Co to bdzie, co to bdzie? GULARZ Zamknijcie drzwi od kaplicy I stacie dokoa truny; adnej lampy, adnej wicy, W oknach zawiecie cauny. Niech ksiyca jasno blada Szczelinami tu nie wpada. Tylko wawo, tylko miao.

STARZEC Jak kazae, tak si stao. CHR Ciemno wszdzie, gucho wszdzie, Co to bdzie, co to bdzie? GULARZ Czyscowe duszeczki! W jakiejkolwiek wiata stronie: Czyli ktra w smole ponie, Czyli marznie na dnie rzeczki, Czyli dla dotkliwszej kary W surowym wszczepiona drewnie, Gdy j w piecu gryz ary, I piszczy, i pacze rzewnie; Kada spieszcie do gromady! Gromada niech si tu zbierze! Oto obchodzimy Dziady! Zstpujcie w wity przybytek; Jest jamuna, s pacierze, I jedzenie, i napitek. CHR Ciemno wszdzie, gucho wszdzie, Co to bdzie, co to bdzie? GULARZ Podajcie mi gar kdzieli, Zapalam j; wy z popiechem, Skoro pomyk w gr strzeli, Pdcie go z lekkim oddechem. O tak, o tak, dalj, dalj, Niech si na powietrzu spali. CHR Ciemno wszdzie, gucho wszdzie, Co to bdzie, co to bdzie? GULARZ Naprzd wy z lekkimi duchy, Cocie rd tego padou Ciemnoty i zawieruchy, Ndzy, paczu i mozou Zabysnli i sponli Jako ta garstka kdzieli. Kto z was wietrznym bdzi szlakiem, W niebieskie nie wzlecia bramy, Tego lekkim, jasnym znakiem

Przyzywamy, zaklinamy. CHR Mwcie, komu czego braknie, Kto z was pragnie, kto z was aknie. GULARZ Patrzcie, ach, patrzcie do gry, C tam pod sklepieniem wieci? Oto zocistym piry Trzepioce si dwoje dzieci. Jak listek z listkiem w powiewie, Krc si pod cerkwi wierzchokiem; Jak gobek z gobkiem na drzewie, Jak anioek igra z aniokiem. GULARZ I STARZEC Jak listek z listkiem w powiewie, Krc si pod cerkwi wierzchokiem; Jak gobek z gobkiem na drzewie, Tak anioek igra z aniokiem. ANIOEK (do jednej z wieniaczek) Do mamy lecim, do mamy. C to, mamo, nie znasz Jzia? Ja to Jzio, ja ten samy, A to siostra moja Rzia. My teraz w raju latamy, Tam nam lepiej ni u mamy. Patrz, jakie gwki w promieniu, Ubir z jutrzenki wiateka, A na oboim ramieniu Jak u motylkw skrzydeka. W raju wszystkiego dostatek, Co dzie to inna zabawka: Gdzie stpim, wypywa trawka, Gdzie dotkniem, rozkwita kwiatek. Lecz cho wszystkiego dostatek, Drczy nas nuda i trwoga. Ach, mamo, dla twoich dziatek Zamknita do nieba droga! CHR Lecz cho wszystkiego dostatek, Drczy ich nuda i trwoga. Ach, mamo, dla twoich dziatek Zamknita do nieba droga! GULARZ

Czego potrzebujesz, duszeczko, eby si dosta do nieba? Czy prosisz o chwa Baga? Czyli o przysmaczek sodki? S tu pczki, ciasta, mleczko I owoce, i jagodki. Czego potrzebujesz, duszeczko; eby si dosta do nieba? ANIOEK Nic nam, nic nam nie potrzeba. Zbytkiem sodyczy na ziemi Jestemy nieszczliwemi. Ach, ja w mojem yciu caem Nic gorzkiego nie doznaem. Pieszczoty, akotki, swawole, A co zrobi, wszystko caca. piewa, skaka, wybiec w pole, Urwa kwiatkw dla Rozalki, Oto bya moja praca, A jej praca stroi lalki. Przylatujemy na Dziady Nie dla modw i biesiady, Niepotrzebna msza ofiarna; Nie o pczki, mleczka, chrusty,Prosim gorczycy dwa ziarna; A ta usuga tak marna Stanie za wszystkie odpusty. Bo suchajcie i zwacie u siebie, e wedug boego rozkazu: Kto nie dozna goryczy ni razu, Ten nie dozna sodyczy w niebie. CHR Bo suchajmy i zwamy u siebie, e wedug boego rozkazu: Kto nie dozna goryczy ni razu, Ten nie dozna sodyczy w niebie. GULARZ Anioku, duszeczko! Czego chciae, macie obie. To ziarneczko, to ziarneczko, Teraz z Bogiem idcie sobie. A kto proby nie posucha, W imi Ojca, Syna, Ducha. Widzicie Paski krzy? Nie chcecie jada, napoju, Zostawcie nas w pokoju! A kysz, a kysz!

CHR A kto proby nie posucha, W imi Ojca, Syna, Ducha. Widzicie Paski krzy? Nie chcecie jada, napoju, Zostawcie nas w pokoju; A kysz, a kysz! (Widmo znika) GULARZ Ju straszna pnoc przybywa, Zamykajcie drzwi na kdki; Wecie smolny pk uczywa, Stawcie w rodku kocio wdki. A gdy lask skin z dala, Niechaj si wdka zapala. Tylko wawo, tylko miao. STARZEC Juem gotw. GULARZ Daj haso. STARZEC Buchno, zawrzao I zgaso. CHR Ciemno wszdzie, gucho wszdzie; Co to bdzie, co to bdzie? GULARZ Dalej wy z najciszym duchem, Cocie do tego padou Przykuci zbrodni acuchem Z ciaem i dusz pospou. Cho zgon lepiank rozkruszy, Cho was anio mierci woa, ywot z cielesnej katuszy Dotd wydrze si nie zdoa. Jeeli kar tak srog Ludzie nieco zwolni mog I zbawi piekielnej jamy, Ktrej jestecie tak blisko: Was wzywamy, zaklinamy Przez ywio wasz, przez ognisko! CHR

Mwcie, komu czego braknie, Kto z was pragnie, kto z was aknie? GOS (za oknem) Hej, kruki, sowy, orlice! O wy przeklte aroki! Pucie mnie tu pod kaplic, Pucie mnie cho na dwa kroki. GULARZ Wszelki duch! jaka potwora! Widzicie w oknie upiora? Jak ko na polu wyblady; Patrzcie! patrzcie, jakie lice! W gbie dym i byskawice, Oczy na gow wysiady, wiec jak wgle w popiele. Wos rozczochrany na czele. A jak suchy snop cierniowy Ponc miot ognia ciska, Tak od potpieca gowy Z trzaskiem sypi si iskrzyska. GULARZ I STARZEC A jak suchy snop cierniowy Ponc miot ognia ciska, Tak od potpieca gowy Z trzaskiem sypi si iskrzyska. WIDMO (zza okna) Dzieci! nie znacie mnie, dzieci? Przypatrzcie si tylko z bliska, Przypomnijcie tylko sobie! Ja nieboszczyk pan wasz, dzieci! Wszak to moja bya wioska. Dzi ledwo rok mija trzeci, Jak mnie zoylicie w grobie. Ach, zbyt cika rka boska! Jestem w zego ducha mocy, Okropne cierpi mczarnie. Kdy noc ziemi ogarnie, Tam id szukajc nocy; A uciekajc od soca Tak pdz ywot tuaczy, A nie znajd bdom koca. Wiecznych godw jestem pastw; A kt mi nakarmi raczy? Szarpie mi aroczne ptastwo;

A kt bdzie mj obroca? Nie masz, nie masz mkom koca! CHR Szarpie go aroczne ptastwo, A kt mu bdzie obroca? Nie masz, nie masz mkom koca! GULARZ A czego potrzeba dla duszy, Aby unikn katuszy? Czy prosisz o chwa nieba? Czy o powicone gody? Jest dostatkiem mleka, chleba, S owoce i jagody. Mw, czego trzeba dla duszy, Aby si dosta do nieba? WIDMO Do nieba?... blunisz daremnie.. O nie! ja nie chc do nieba; Ja tylko chc, eby ze mnie Prdzej si dusza wywleka. Stokro wol pj do pieka, Wszystkie mki znios snadnie; Wol jcze w piekle na dnie, Ni z duchami nieczystemi Bka si wiecznie po ziemi, Widzie dawnych uciech lady, Pamitki dawnej szkarady; Od wschodu a do zachodu, Od zachodu a do wschodu Umiera z pragnienia, z godu I karmi drapiene ptaki. Lecz niestety! wyrok taki, e dopty w ciele musz Potpion wczy dusz, Nim kto z was, poddani moi, Poywi mi i napoi. Ach, jak mnie pragnienie pali; Gdyby maa wody miarka! Ach! gdybycie mnie podali Choby dwa pszenicy ziarka! CHR Ach, jak go pragnienie pali! Gdyby maa wody miarka! Ach, gdybymy mu podali Choby dwa pszenicy ziarka!

CHR PTAKW NOCNYCH Darmo ebrze, darmo pacze: My tu czarnym korowodem, Sowy, kruki i puchacze, Niegdy, panku, sugi twoje. Ktre ty pomorzy godem, Zjemy pokarmy, wypijem napoje. Hej, sowy, puchacze, kruki, Szponami, krzywymi dzioby Szarpajmy jado na sztuki! Chociaby trzyma ju w gbie, I tam ja szpon zagbi; Dostan a do wtroby. Nie znae litoci, panie! Hej, sowy, puchacze, kruki, I my nie znajmy litoci: Szarpajmy jado na sztuki, A kiedy jada nie stanie, Szarpajmy ciao na sztuki, Niechaj nagie wiec koci. KRUK Nie lubisz umiera z godu! A pomnisz, jak raz w jesieni Wszedem do twego ogrodu? Gruszka dojrzewa, jabko si czerwieni; Trzy dni nic nie miaem w ustach, Otrzsnem jabek kilka. Lecz ogrodnik skryty w chrustach Zaraz narobi haasu I poszczu psami jak wilka. Nie przeskoczyem tarasu, Dopdzia mi obawa; Przed panem toczy si sprawa, O co? o owoce z lasu, Ktre na wspln wygod Bg da jak ogie i wod. Ale pan gniewny zawoa: (Potrzeba da przykad grozy(: Zbieg si lud z caego sioa, Przywizano mnie do sochy, Zbito dziesi pkw ozy. Kad ko, jak z kosa yto, Jak od suchych strkw grochy, Od skry mojej odbito! Nie znae litoci, panie! CHR PTAKW Hej, sowy, puchacze, kruki,

I my nie znajmy litoci! Szarpajmy jado na sztuki; A kiedy jada nie stanie, Szarpajmy ciao na sztuki, Niechaj nagie wiec koci! SOWA Nie lubisz umiera z godu! Pomnisz, jak w kucyj sam, Pord najtszego chodu, Staam z dzieciciem pod bram. Panie! woaam ze zami, Zlituj si nad sierotami! M mj ju na tamtym wiecie, Crk zabrae do dwora, Matka w chacie ley chora, Przy piersiach malekie dzieci. Panie, daj nam zapomog, Bo dalej wyy nie mog! Ale ty, panie, bez duszy! Hulajc w pjanej ochocie, Przewalajc si po zocie, Hajdukowi rzeke z cicha: (Kto tam gociom trbi w uszy? Wypd ebraczk, do licha(. Posucha hajduk niecnota, Za wosy wywlek za wrota! Wepchn mi z dzieckiem do niegu! Zbita i przeziba srodze, Nie mogam znale noclegu; Zmarzam z dzieciciem na drodze. Nie znae litoci, panie! CHR PTAKW Hej, sowy, puchacze, kruki, I my nie znajmy litoci! Szarpajmy jado na sztuki, A kiedy jada nie stanie, Szarpajmy ciao na sztuki, Niechaj nagie wiec koci! WIDMO Nie ma, nie ma dla mnie rady! Darmo podajesz talerze, Co dasz, to ptastwo zabierze. Nie dla mnie, nie dla mnie Dziady! Tak, musz drczy si wiek wiekiem, Sprawiedliwe zrzdzenia boe! Bo kto nie by ni razu czowiekiem,

Temu czowiek nic nie pomoe. CHR Tak, musisz drczy si wiek wiekiem, Sprawiedliwe zrzdzenia boe! Bo kto nie by ni razu czowiekiem, Temu czowiek nic nie pomoe. GULARZ Gdy nic tobie nie pomoe, Ide sobie precz, nieboe. A kto proby nie posucha, W Imi Ojca, Syna, Ducha. Czy widzisz Paski krzy? Nie bierzesz jada, napoju? Zostawe nas w pokoju! A kysz, a kysz! CHR A kto proby nie posucha, W imi Ojca, Syna, Ducha. Czy widzisz Paski krzy? Nie bierzesz jada, napoju? Zostawe nas w pokoju! A kysz, a kysz! (Widmo znika) GULARZ Podajcie mi, przyjaciele, Ten wianek na koniec laski. Zapalam wicone ziele, W gr dymy, w gr blaski! CHR Ciemno wszdzie, gucho wszdzie, Co to bdzie, co to bdzie? GULARZ Teraz wy, porednie duchy, Cocie u tego padou Ciemnoty i zawieruchy yycie z ludmi pospou; Lecz, od ludzkiej wolne skazy, yycie nie nam, nie wiatu, Jako te czbry i lazy, Ni z nich owocu, ni kwiatu. Ani si ukarmi zwierz, Ani si czowiek ubierze; Lecz w wonne skrcone wianki Na cianie wisz wysoko.

Tak wysoko, o ziemianki, Bya wasza pier i oko! Ktra dotd z czystym skrzydem Niebieskiej nie przesza bramy, Was tym wiatem i kadzidem Zapraszamy, zaklinamy. CHR Mwcie, komu czego braknie, Kto z was pragnie, kto z was aknie. GULARZ A to czy obraz Bogarodzicy? Czyli anielska posta? Jak lekkim rzutem obrcza Po obokach zbiega tcza, By z jeziora wody dosta, Tak ona wieci w kaplicy. Do ng biaa spywa szata, Wos z wietrzykami swawoli, Po jagodach umiech lata, Ale w oczach za niedoli. GULARZ I STARZEC Do ng biaa spywa szata, Wos z wietrzykami swawoli; Po jagodach umiech lata, Ale w oczach za niedoli. GULARZ I DZIEWCZYNA GULARZ Na gowie ma krany wianek, W rku zielony badylek, A przed ni biey baranek, A nad ni leci motylek. Na baranka bez ustanku Woa: ba, ba, mj baranku, Baranek zawsze z daleka: Motylka rzeczk goni I ju, ju trzyma go w doni; Motylek zawsze ucieka. DZIEWCZYNA Na gowie mam krany wiallek. W rku zielony badylek, Przede mn biey baranek, Nade mn leci motylek. Na baranka bez ustanku Woam: ba, ba, mj baranku, Baranek zawsze z daleka;

Motylka rzeczk goni I ju, ju chwytam go w donie; Motylek zawsze ucieka. DZIEWCZYNA Tu niegdy w wiosny poranki Najpikniejsza z tego sioa, Zosia pasajc baranki Skacze i piewa wesoa. La la la la. Ole za gobkw par Chcia raz pocaowa w usta; Lecz i prob, i ofiar Wymiaa dziewczyna pusta. La la la la. Jzio da wstk pasterce, Anto odda swoje serce; Lecz i z Jzia, i z Antosia mieje si pierzchliwa Zosia. La la la la. Tak, Zosi byam, dziewczyn z tej wioski, Imi moje u was gone, e chocia pikna, nie chciaam zamcia I dziewitnast przeigrawszy wiosn, Umaram nie znajc troski Ani prawdziwego szczcia. yam na wiecie; lecz, ach! nie dla wiata! Myl moja, nazbyt skrzydlata, Nigdy na ziemskiej nie spocza boni. Za lekkim zefirkiem goni, Za muszk, za kranym wiankiem, Za motylkiem, za barankiem; Ale nigdy za kochankiem. Pieni i fletw suchaam rada: Czsto, kiedy sama pas, Do tych pasterzy goniam stada, Ktrzy m wielbili kras; Lecz adnego nie kochaam. Za to po mierci nie wiem, co si ze mn dzieje, Nieznajomym ogniem paam; Cho sobie igram do woli, Latam, gdzie wietrzyk zawieje, Nic mi nie smuci, nic mi nie boli, Jakie chc, wyrabiam cuda. Przd sobie z tczy rbki, Z przezroczystych ez poranku Tworz motylki, gobki. Przecie nie wiem, skd ta nuda:

Wygldam kogo za kadym szelestem, Ach, i zawsze sama jestem! Przykro mi, e bez ustanku Wiatr mn jak pirkiem pomiata. Nie wiem, czy jestem z tego, czy z tamtego wiata Gdzie si przybliam, zaraz wiatr oddali, Pdzi w gr, w d, z ukosa: Tak pord pierzchliwej fali Wieczn przelatujc drog, Ani wzbi si pod niebiosa, Ani ziemi dotkn nie mog. CHR Tak pord pierzchliwej fali Przez wieczne lecc bezdroe, Ani wzbi si pod niebiosa, Ani dotkn ziemi nie moe. GULARZ Czego potrzebujesz, duszeczko, eby si dosta do nieba? Czy prosisz o chwa Boga, Czy o przysmaczek sodki? S tu pczki, ciasta, mleczko, I owoce, i jagodki. Czego potrzebujesz, duszeczko, eby si dosta do nieba? DZIEWCZYNA Nic mnie, nic mnie nie potrzeba! Niechaj podbieg modziece, Niech mi pochwyc za rce, Niechaj przycign do ziemi, Niech poigram chwilk z niemi. Bo suchajcie i zwacie u siebie, e wedug boego rozkazu: Kto nie dotkn ziemi ni razu, Ten nigdy nie moe by w niebie. CHR Bo suchajmy i zwamy u siebie, e wedug boego rozkazu: Kto nie dotkn ziemi ni razu, Ten nigdy nie moe by w niebie. GULARZ (do kilku wieniakw) Darmo bieycie; to s marne cienie, Darmo rczki ciga biedna,

Wraz j spdzi wiatru tchnienie. Lecz nie pacz, pikna dziewico! Oto przed mj rzenic Odkryto przysze wyroki: Jeszcze musisz sama jedna Lata z wiatrem przez dwa roki, A potem staniesz za niebieskim progiem. Dzi modlitwa nic nie zjedna. Lee sabie z Panem Bogiem. A kto proby nie posucha, W imi Ojca, Syna, Ducha! Czy widzisz Paski krzy? Nie chciaa jada, napoju? Zostawe nas w pokoju. A kysz, a kysz! CHR A kto proby nie posucha, W imi Ojca, Syna, Ducha! Czy widzisz Paski krzy? Nie chciaa jada, napoju? Zostawe nas w pokoju. A kysz, a kysz! (Dziewica znika) GULARZ Teraz wszystkie dusze razem, Wszystkie i kad z osobna, Ostatnim woam rozkazem! Dla was ta biesiada drobna; Garcie maku, soczewicy Rzucam w kady rg kaplicy. CHR Bierzcie, czego ktrej braknie, Ktra pragnie, ktra aknie. GULARZ Czas odemkn drzwi kaplicy. Zapalcie lampy i wicy. Przesza pnoc, kogut pieje, Skoczona straszna ofiara, Czas przypomnie ojcw dzieje. Stjcie... CHR C to? GULARZ Jeszcze mara!

CHR Ciemno wszdzie, gucho wszdzie, Co to bdzie, co to bdzie? GULARZ (do jednej z wieniaczek) Pasterko, ot tam w aobie... Wsta, bo czy mi si wydaje, Czy ty usiada na grobie? Dziatki! patrzajcie, dla Boga! Wszak to zapada podoga I blade widmo powstaje; Zwraca stopy ku pasterce, I stano tu przy boku. Zwraca lice ku pasterce, Biae lice i obsony, Jako nieg po nowym roku. Wzrok dziki i zaspiony Utopi cakiem w jej oku. Patrzcie, ach, patrzcie na serce! Jaka to psowa prga, Tak jakby psowa wstga Albo jak sznurkiem korale, Od piersi a do ng siga. Co to jest, nie zgadn wcale! Pokaza rk na serce, Lecz nic nie mwi pasterce. CHR Co to jest, nie zgadniem wcale. Pokaza rk na serce, Lecz nic nie mwi pasterce. GULARZ Czego potrzebujesz, duchu mody? Czy prosisz o chwa nieba? Czyli o wicone gody? Jest dostatkiem mleka, chleba, S owoce i jagody. Czego potrzebujesz, duchu mody, eby si dosta do nieba? (Widmo milczy) CHR Ciemno wszdzie, gucho wszdzie Co to bdzie, co to bdzie? GULARZ Odpowiadaj, maro blada!

C to, nic nie odpowiada? CHR C to, nic nie odpowiada? GULARZ Gdy gardzisz msz i pierogiem, Ide sobie z Panem Bogiem; A kto proby nie posucha, W imi Ojca, Syna, Ducha! Czy widzisz Paski krzy? Nie chciae jada, napoju? Zostawe nas w pokoju A kysz, a kysz! (Widmo stoi) CHR A kto proby nie posucha, W imi Ojca, Syna, Ducha! Czy widzisz Paski krzy? Nie chciae jada, napoju? Zostawe nas w pokoju. A kysz, a kysz! GULARZ Przebg! c to za szkarada? Nie odchodzi i nie gada! CHR Nie odchodzi i nie gada! GULARZ Duszo przeklta czy boga, Opuszczaj wite obrzdy! Oto roztwarta podoga, Kdy wszede, wychod tdy. Bo ci przekln w imi Boga, (po pauzie) Precz std na lasy, na rzeki, I zgi, przepadnij na wieki! (Widmo stoi) Przebg! c to za szkarada? I milczy, i nie przepada! CHR I milczy, i nie przepada! GULARZ Darmo prosz, darmo gromi, On si przeklctwa nie boi.

Dajcie kropido z otarza... Nie pomaga i kropido! Bo utrapione straszydo Jak stano, tak i stoi, Niemo, gucho, nieruchomie, Jak kamie pord cmentarza. CHR Bo utrapione straszydo Jak stano, tak i stoi, Niemo, gucho, nieruchomie, Jak kamie pord cmentarza. Ciemno wszdzie, gucho wszdzie, Co to bdzie, co to bdzie? GULARZ To jest nad rozum czowieczy! Pasterko! znasz t osob? W tym s jakie straszne rzeczy. Po kim ty nosisz aob? Wszak m i rodzina zdrowa? C to! nie mwisz i sowa? Spojrzyj, odezwij si przeci! Czy ty martwa, moje dzieci? Czego umiechasz si, czego? Co w nim widziz wesoego? CHR Czego umiechasz si, czego? Co w nim widzisz wesoego? GULARZ Daj mnie stu i gromnic, Zapal, jeszcze powic... Prno pal, prno wic, Nie znika przeklta dusza. Wecie pasterk pod rce, Wyprowadcie za kaplic. Czego umiechasz si, czego? Co w nim widzisz powabnego? CHR Czego ogldasz si? czego? Co w nim widzisz powabnego? GULARZ Przebg, widmo kroku rusza! Gdzie my z ni, on za ni wszdzie... Co to bdzie, co to bdzie?

CHR Gdzie my z ni, on za ni wszdzie. Co to bdzie, co to bdzie? MIESZKANIE KSIDZA - ST NAKRYTY, TYLKO CO PO WIECZERZY - KSIDZ - PUSTELNIK - DZIECI - DWIE WIECE NA STOLE - LAMPA PRZED OBRAZEM NAJWITSZEJ PANNY MARYI-NA CIANIE ZEGAR BIJCY Ich hob alle mrbe Leichenschleier auf, die in Srgen lagen - ich entfernte den erhabenen Trost der Ergebung, bloss um mir immer fort zu sagen: "Ach, so war es ja nicht! - Tausend Freuden sind auf ewig nachgeworfen in Grfte und [du] stehst allein hier und berrechnest sie!" Drftiger! Drftiger! Schlage nicht das ganze zerrissene Buch der Vergangenheit auf!... Bist du noch nicht traurig genug? Jean Paul KSIDZ Dzieci, wstawajmy od stoa! Teraz, po powszednim chlebie, Klknijcie przy mnie dokoa, Podzikujmy Ojcu w niebie. Dzie dzisiejszy Koci wici Za tych spchrzecijan dusze, Ktrzy spomidzy nas wzici Czyscowe cierpi katusze. Za nich ofiarujmy Bogu. (rozkada ksik) Oto stosowna nauka. DZIECI (czytaj) (Onego czasu...( KSIDZ Kto tam? kto tam stuka? (Pustelnik wchodzi ubrany dziwacznie) DZIECI Jezus, Maryja! KSIDZ Kt to jest na progu? (zmieszany) Kto ty taki?... po co?... na co? DZIECI Ach, trup, trup! upir, ladaco! W imi Ojca!... zgi, przepadaj!

KSIDZ Kto ty, bracie? odpowiadaj. PUSTELNIK (powolnie i smutnie) Trup... trup!... tak jest, moje dzieci. DZIECI Trup... trup... ach! ach! nie bierz tata! PUSTELNIK Umary!... o nie! tylko umary dla wiata! Jestem pustelnik, czy mnie rozumiecie KSIDZ Skd przychodzisz tak nierano? Kto jeste? jakie twe miano? Kiedy si tobie przypatruj z bliska, Zdaje si, e ci kiedy widziaem w tej stronie. Powiedz, mj bracie, jakiego ty rodu? PUSTELNIK O tak! tak, byem tutaj... o, dawno! za modu! Przed mierci!... bdzie trzy lata! Lecz co tobie do mego rodu i nazwiska? Gdy dzwoni po umarym, dziad stoi przy dzwonie, Pytaj ludzie, kto zeszed ze wiata? (udajc dziada) (A na co ta ciekawo? zmw tylko pacierze(. Ot ja take umary dla wiata. Na co tobie ciekawo, zmw tylko pacierze. Nazwiska, (patrzy na zegar) jeszcze rano... powiedzie nie mog; Id z daleka; nie wiem, z pieka czyli z raju, I d do tego kraju. Mj Ksie, poka, jeli wiesz, drog! KSIDZ (agodnie, z umiechem) Drg mierci pokazywa nie chciabym nikomu. (poufale) My, ksia, tylko bdne prostujemy cieki. PUSTELNIK (z alem) Inni bdz, Ksidz w maym, ale wasnym domu, Czy to na wielkim wiecie pokj lub zamieszki, Czy gdzie nard upada, czy kochanek ginie,

O nic nie dbasz usiadszy z dziemi przy kominie. A ja si mcz w sotnej, ciemnej porze! Syszysz, jaki szturm na dworze? Czy widzisz yskanie gromu? (oglda si) Bogosawione ycie w maym, wasnym domu! (piewa) Kto mioci nie zna, ten yje szczliwy, I noc ma spokojn, i dzie nietskliwy. W cichym, wasnym domu! (piewa) Z paacw sterczcych dumnie Znijd, pikna, do mojej chatki; Znajdziesz u mnie wiee kwiatki, Czue serce znajdziesz u mnie. Widzisz ptaszt zalecanki, Syszysz srebrny szmer strumyka; Dla kochanka i kochanki Dosy domku pustelnika. KSIDZ Kiedy tak chwalisz mj dom i kominek, Patrz, oto ogie suca nakada, Sid i pogrzej si; tobie potrzebny spoczynek. PUSTELNIK Pogrzej si! dobra, Ksie, arcyprzednia rada! (piewa pokazujc na piersi) Nie wiesz, jaki tu ar ponie, Mimo deszczu, mimo chodu, Zawsze ponie! Nieraz chwytam niegu, lodu, Na gorcym cisn onie; I nieg tonie, i ld tonie, Z piersi moich para bucha, Ogie ponie! Stopiby kruszce i gazy, Gorszy ni ten tysic razy, (pokazujc kominek) Milion razy! I nieg tonie, i ld tonie, Z piersi moich para bucha, Ogie ponie! KSIDZ (na stronie) Ja swoje, a on swoje; - nie widzi, nie sucha. (do Pustelnika) Jednak do nitki przemoczony wszystek,

Zblade, przezibe strasznie, drysz jak listek. Ktokolwiek jeste, dug przej musiae drog. PUSTELNIK Kto jestem?... jeszcze rano... powiedzie nie mog. Id z daleka, nie wiem, z pieka czyli z raju. A d do tego kraju. Tymczasem ma dam tobie przestrog. KSIDZ (na stronie) Trzeba z nim, widz, innego sposobu. PUSTELNIK Poka... wszak dobrze wiesz do mierci drog? KSIDZ Dobrze, gotwem na wszelkie usugi, Lecz od twojego wieku a do grobu Gociniec jest arcydugi. PUSTELNIK (z pomieszaniem i smutnie sam do siebie) Ach, tak prdko przebiegem gociniec tak dugi! KSIDZ Dlatego jeste znuony i chory. Posil si; wraz przynios jado i napoje. PUSTELNIK (z obkaniem) A potem pjdziem? KSIDZ (z umiechem) Zrbmy na drog przybory. Czy dobrze? PUSTELNIK (z roztargnieniem i nieuwag) Dobrze. KSIDZ Chodcie, dzieci moje! Oto mamy w domu gocia; Nim ja powrc, bawcie jegomocia. (odchodzi) DZIECKO

(ogldajc) Czemu waspan tak jeste dziwacznie ubrany? Jak strach albo rozbjnik, co to mwi w bajce, Z rnych kawakw sukmany, Na skroniach trawa i licie, Wytarte ptno, przy piknej kitajce? (postrzega sztylet, Pustelnik chowa) Jaka to na sznurku blacha? Rne paciorki, wstek okrajce? Cha cha cha cha! Dalibg, waspan wygldasz na stracha! Cha cha cha cha! PUSTELNIK (zrywa si i jakby przypomina si) O dziatki, wy si ze mnie mia nie powinnicie! Suchajcie, znaem pewn kobiet za modu, Tak jak ja nieszczliw, z takiego powodu! Miaa tak sukienk i na gowie licie. Gdy wesza do wsi, caa wie nawaem, Urgajc si z jej biedy, Pdzi, mieje si, wykrzyka, Podrzynia, palcem wytyka: Ja si raz tylko, raz tylko zamiaem! Kto wie, jeli nie za to?... suszne sdy boe! Lecz kt mg przewidzie wtedy, e ja podobn sukienk wo? Ja byem taki szczliwy! (piewa) Kto mioci nie zna, ten yje szczliwy, I noc ma spokojn, i dzie nietskliwy. (Ksidz przychodzi z winem i talerzem) PUSTELNIK (z wymuszon wesooci) Ksie, a lubisz ty smutne piosenki? KSIDZ Nasuchaem si ich w yciu dosy, Bogu dziki! Lecz nie tramy nadziei, po smutkach wesele. PUSTELNIK (piewa) A odjecha od niej nudno, A przyjecha do niej trudno! Prosta piosenka, ale dobr myl zawiera! KSIDZ No! potem o tym, teraz zajrzyjmy do misy.

PUSTELNIK Prosta pie! o! w romansach znajdziesz lepszych wiele! (z umiechem, biorc ksiki z szafy) Ksie, a znasz ty ywot Heloisy? Znasz ogie i zy Wertera? (piewa) Tylem wytrwa, tyle wycierpiaem, Chyba mierci bole si ukoj; Jelim pochym obrazi zapaem, T obraz krwi okupi moj. (dobywa sztylet) KSIDZ (wstrzymuje) Co to ma znaczy?... szalony! czy mona? Odbierzcie mu elazo, rozdejmijcie picie. Jeste ty chrzecijanin? taka myl bezbona! Znasz ty Ewangelij? PUSTELNIK A znasz ty nieszczcie? (chowa sztylet) Ale dobrze! nie trzeba chwyta si przed por, (patrzy na zegar) Skazwka na dziewitej i trzy wiece gor! (piewa) Tylem wytrwa, tyle wycierpiaem, Chyba mierci bole si ukoj; Jelim pochym obrazi zapaem, T obraz krwi okupi moj. Za co dla mnie tyle ulubiona? Za com z twoim spotka si wejrzeniem? Jednm wybra z tylu dziewczt grona, I ta cudzym przykuta piercieniem! Ach, jeli ty Getego znasz w oryginale, Gdyby przy tym jej gosek i dwik fortepianu! Ale c? ty o boskiej tylko mylisz chwale, Oddany twego tylko powinnociom stanu. (przerzucajc ksik) Wszake lubisz ksiki wieckie?... Ach, te to, ksiki zbjeckie! (ciska ksik) Modoci mojej niebo i tortury! One zwichny osad mych skrzyde I wyamay do gry, e ju nie mogem nad d skrci lotu. Kochanek przez sen tylko widzianych mamide; Nie cierpic rzeczy ziemskich nudnego obrotu,

Gardzcy istotami powszedniej natury, Szukaem, ach! szukaem tej boskiej kochanki; Ktrej na podsonecznym nie bywao wiecie, Ktr tylko na falach wyobranej pianki Wydo tchnienie zapau, A dza w swoje wasne przystroia kwiecie. Lecz gdy w czasach tych zimnych nie ma ideau, Przez teraniejszo w zote odleciaem wieki, Bujaem po zmylonym od poetw niebie, Gonic i bdzc, w bdach nieznuony goniec; Wreszcie, na prno zbiegszy kraj daleki, Spadam i ju si rzucam w brudne uciech rzeki: Nim rzuc si, raz jeszcze spojrz koo siebie! I znalazem j na koniec! Znalazem j blisko siebie, Znalazem j!... aebym utraci na wieki! KSIDZ Podzielam twoj bole, nieszczliwy bracie! Lecz moe jest nadzieja? s rne sposoby... Suchaj, czy ju od dawna dowiadczasz choroby? PUSTELNIK Choroby? KSIDZ Czy ju dawno paczesz po twej stracie? PUSTELNIK Jak dawno? daem sowo, powiedzie nie mog; Kto inny powie tobie. Mam ja towarzysza, Zawdy z nim razem odbywamy drog! (oglda si) Ach, tu tak ciepo, wygodna zacisza; A na podwru wicher, gromy, burza sroga! Mj towarzysz zapewne biedny dry u proga! Gdy nas razem wyroki nielitone pdz, Dobry Ksie, i jego przyjmij na gospod KSIDZ Nigdy nie zamykaem drzwi moich przed ndz. PUSTELNIK Ale stj, stj, mj bracie, ja sam go przywiod. (odchodzi) DZIECI Cha cha cha! tato, co si jemu dzieje? Biega i gada ani to, ni owo.

Jakie dziwaczne ubiory! KSIDZ Dzieci, bdzie ten paka, kto si z paczu mieje! Nie miejcie si! to czowiek bardzo biedny, chory. DZIECI Chory? a on tak biega, wyglda tak zdrowo! KSIDZ Zdrw na twarzy, lecz w sercu gbokie ma rany. PUSTELNIK, (cignc ga jedliny) Chod, bracie, chod tu!... KSIDZ (do Dzieci) On ma rozum pomieszany. PUSTELNIK (do jody) Chod, bracie, nie lkaj si dobrego ksiyny, DZIECI Tato! ach, patrzaj, co on w rku niesie: Jak zbjca z wielk gazi jedliny. PUSTELNIK (do Ksidza, ukazujc ga) Pustelnik przyjaciela znajdzie chyba w lesie! Moe ci zdziwia jego posta? KSIDZ Czyja? PUSTELNIK Mojego przyjaciela. KSIDZ Jako? tego kija? PUSTELNIK Niezgrabny, jak mwiem, wychowany w lesie. Przywitaj si! (podnosi ga) DZIECI Co robisz? co robisz? ach, zbjca! Pjde precz, rozbjniku, nie zabij nam ojca!

PUSTELNIK O, prawda, moje dziatki, jest to wielki zbjca! Ale on tylko sam siebie rozbija! KSIDZ Upamitaj si, bracie; do czego ta joda? PUSTELNIK Joda? a, Ksidz uczony! o gowo ty, gowo! Przypatrz si lepiej, poznaj ga cyprysow; To pamitki rozstania, mego losu goda. (bierze ksiki) We ksig i odczytaj dzieje zeszych wiekw: Dwie byy powicone krzewiny u Grekw. Kto kocha, od swej lubej ukochany wzajem, Bogie wosy mirtowym przyozdabia majem. (po pauzie) Jej rk uamana ga cyprysowa Zawsze mi przypomma ostatnie (bd zdrowa!( Przyjem j, schowaem, dotd wiernie suy! Nieczua, lepsza od tych niby czuych ludzi. Jej pacz mj nie rozmiesza i skarga nie nudzi; Jedna mi pozostaa, z przyjaci tak wielu! Wszystkie tajniki serca mojego posiada; Jeli chcesz o mnie wiedzie, pytaj, przyjacielu, Zostawi was sam na sam, niech reszt wygada. (do gazi) Powiedz, jak dawno pacz lubej straty. Dawno to by musiao! przed dawnymi laty! Pamitam, kiedy cyprys przyjem z jej rki, By to listeczek taki, ot taki maleki; Zaniosem, posadziem na piasku, daleko... I gorc ez moich polewaem rzek. Patrz, jaka z licia gazka urosa, Jaka gsta i wyniosa! Kiedy mi bole ostatnia dotoczy, Nie chcc na zagniewane poglda niebiosa, Okryem mj grobowiec cieniem tych warkoczy. (z agodnym umiechem) Ach, taki wanie by kolor jej wosa Jak te cyprysu gazki! Chcesz? poka. (szuka i cignie od piersi) Nie mog odpi tej zawizki. (coraz z wikszym sileniem si) Zawizka mikka... z warkocza dziewicy... Lecz skorom tylko pooy na onie, Opasaa mi wkoo na ksztat wosiennicy; Pier przejada... w ciao tonie!...

Tonie, tonie, i wkrtce przetnie mi oddechy! Wiele cierpi! ach! bo te wielkie moje grzechy! KSIDZ Uspokj si, uspokj! Przyjm sowo pociechy! Ach, tak okropne bole, moje dzieci, Za twe na ziemi jakiekolwiek grzechy Przyjmie w rachunku Bg na tamtym wiecie! PUSTELNIK Grzechy? i prosz, jakie moje grzechy? Czyli niewinna mio wiecznej godna mki? Ten sam Bg stworzy mio, ktry stworzy wdziki. On dusze obie acuchem uroku Powiza na wieki z sob! Wprzd, nim je wyj ze wiatoci stoku, Nim je stworzy i okry cielesn aob, Wprzdy je powiza z sob! Teraz, kiedy zych ludzi odcza nas rka, Rozciga si ten acuch, ale si nie spka! Czucia nasze dzielcej ulege przeszkodzie, Chocia nigdy nie mog napotka si z bliska, Przecie zawdy po jednym biegaj obwodzie, acuchem od jednego skrelone ogniska. KSIDZ Jeeli Pan Bg zczy, ludzie nie rozcz! Moe si troski wasze pomylnie zakocz. PUSTELNIK Chyba tam! gdy nad podym wzbijemy si ciaem, Zczy si znowu jedno, dusza z dusz zleje; Bo tutaj wszelkie dla nas umary nadzieje, Tutaj ja si z m lub na wieki rozstaem! (po pauzie) Obraz tego rozstania dotd w myli stoi. Pamitam, rd jesieni... przy wieczornym chodzie; Jutro miaem wyjecha... bdz po ogrodzie! W rozmylaniu, w modlitwach szukaem tej zbroi, Ktr bym odzia serce, mikkie z przyrodzenia, I wytrzyma ostatni pocisk jej spojrzenia! Bdziem po zarolach, gdzie mnie oczy nios. Noc bya najpikniejsza! Pamitam dzi jeszcze: Na kilka godzin pierwej wylay si deszcze, Caa ziemia kroplist poyskaa ros. Doliny mga odziewa jakby morze niegu, Z tej strony chmura gruba napdzaa lawy, A z tamtej strony ksiyc przeziera bladawy, Gwiazdy ton w bkicie po nocnym obiegu. Spojrz... jak raz nade mn wieci gwiazdka wschodnia;

O, znam j odtd dobrze, witamy si co dnia! Spojrz na d... na szpaler... patrz, tam przy altanie, Ujrzaem j niespodzianie! Sukni midzy ciemnymi bielejca drzewy Staa w miejscu, grobowej podobna kolumnie; Potem biega, jak lekkie zefiru powiewy, Oczy zwrcone w ziemi... nie spojrzaa ku mnie! A lica jej bardzo blade. Nachylam si, zajrz z boku, I dojrzaem ezk w oku; Jutro, rzekem, jutro jad! (Bd zdrw(- odpowie z cicha: ledwie posyszaem (Zapomnij!(... Ja zapomn? o! rozkaza snadno! Rozka, luba, twym cieniom, niechaj wraz przepadn I niech zapomn biega za twym ciaem!... Rozkaza snadno! Zapomnij ! (piewa) Przesta paka, przesta szlocha, Idmy kady w swoj drog, Ja ci wiecznie bd... (urywa piewanie) wspomina, (kiwa gow) (piewa) Ale twoj by nie mog! Wspomina tylko?... jutro. jutro jad! Chwytam za rczki i na piersi kad. (piewa) Najpikniejsza, jak anioek raju, Najpikniejsza ze wszystkich dziewica, Wzrok niebieski, jako soce w maju, Odstrzelone od modrych wd lica. Pocaunek jej, ach, nektar boski! Jako pomie chwyta si z pomieniem, Jak dwch lutni zlewaj si goski Harmonijnym oenione brzmieniem. Serce z sercem zbiega, zlatuje si, ciska, Lica, usta cz si, dr, pal, Dusza wionie w dusz... niebo, ziemia pryska Roztopion dokoa nas fal! Ksie! o nie! ty tego nie czujesz obrazu! Ty cukrowych ust lubej nie tkne ni razu! Niech ludzie wieccy bluni, szalej mokosy, Serce twe skamieniao na natury gosy. O! luba, zginem w niebie,

Kiedym raz pierwszy pocaowa ciebie! (piewa) Pocaunek jej, ach, nektar boski! Jako pomie chwyta si z pomieniem, Jak dwch lutni zlewaj si goski Harmonijnym oenione brzmieniem. (Chwyta Dzieci i chce pocaowa; Dzieci ucieka) KSIDZ Czego boisz si sobie rwnego czowieka? PUSTELNIK Przed nieszczliwym, ach, wszystko ucieka, Jakby przed straszydem z pieka! Ach, tak! i ona przede mn ucieka! (...Bd zdrw!(...i w dugiej ulicy Niknie na ksztat byskawicy. (do Dzieci) I czego ona przede mn ucieka? Czylim j miaym przerazi wejrzeniem? Czyli swkiem lub skinieniem? Musz przypomnie ! (przypomina) Tak si w gowie krci!... Nie! nie! ja wszystko widz jak na doni, Nie zgubiem adnego wyrazu z pamici; Dwa tylko sowa powiedziaem do nij. (z alem) Ksie, dwa tylko sowa! ( Jutro! bd zdrowa!( (Bd zdrw!...( Gazk odrywa, podaje... (Oto jest, rzeka: co nam tu (na ziemi pokazuje) zostaje! Bd zdrw!( - i w dugiej ulicy Niknie na ksztat byskawicy! KSIDZ Modziecze, ja gboko czuj, co ci boli! Lecz suchaj, s tysice biedniejszych od ciebie. Ja sam ju nie na jednym pakaem pogrzebie. Po ojcu i po matce ju mwi pacierze, Dwoje maych dziateczek aniokami w niebie; Ach, i moja wsplniczka szczcia i niedoli, Maonka moja, ktr kochaem tak szczerze!... Ale c robi? Pan Bg daje, Pan Bg bierze! Niechaj si dzieje wedug Jego witej woli! PUSTELNiK (mocno)

ona? KSIDZ Ach, to wspomnienie serce mi rozdaro! PUSTELNIK Jak to? gdzie si obrc, wszyscy pacz ony! Lecz ja nie winien, twojej nie widziaem ony! (spostrzega si) Suchaj! przyjmij pociech, maonku strapiony, ona twoja przed mierci ju bya umar! KSIDZ Jak to? PUSTELNIK (mocniej) Gdy na dziewczyn zawoaj: ono! Ju j ywcem pogrzebiono! Wyrzeka si przyjaci, ojca, matki, brata, Nawet... sowem, caego wyrzeka si wiata, Skoro stana na cudzym progu! KSIDZ Chocia wyznania twoje mga alu pokrywa, Wszake ta, ktrej paczesz, jest podobno ywa? PUSTELNIK (z ironi) ywa? wanie jest za co podzikowa Bogu! ywa? jako? nie wierzysz! c si tobie zdaje? Poprzysign, uklkn, palce na krzy zo, Ona umara i oy nie moe!... (po pauzie z wolna) Ale bo rne s mierci rodzaje: Jedna mier jest pospolita. mierci t starzec, kobita, Dzieci, m, sowem, tysice Ludzi umiera co chwila I tak mierci Maryla, Ktr widziaem na ce. (piewa) Tam u Niemnowej odnogi, Tam u zielonej rozogi, Jaki to sterczy kurhanek? Spodem uwieczon jak w wianek, W maliny, ciernie i gogi... (przestaje piewa) Ach, i to jest widok srogi, Kiedy pikno w ycia kwiecie,

Ledwie wschodzca na wiecie, egna si musi z lubym jeszcze wiatem! Patrz, patrz, blada na pocieli, Jak na oboczkach mglisty poranek! Z paczem dokoa stanli: I smutny ksidz u ka, I smutniejsza czeladka, I smutniejsza od niej druka, I smutniejsza od nich matka, I najsmutniejszy kochanek. Patrz, uchodzi z lica krasa, Wzrok zapada i zagasa, Ale jeszcze, jeszcze wieci; Usta, gdzie si ra kwieci, Widn, gubi blask szkaratu, I jak z piwoniji kwiatu Wycity wski listeczek, Taka sino jej usteczek. Podniosa gow nad ko, Rzucia na nas oczyma: Gowa opada na ko, W twarzyczce blado opatka. Rce stygn, a serduszko Bije z cicha, bije z rzadka, Ju stano, ju jej ni ma; Oko to, niegdy podobne sonku... Czy widzisz, Ksie, piercienie? Smutna pamitka zostaa! Jak w piercionku Brylant paa, Takie janiay w oczach pomienie. Lecz iskra duszy ju si nie pali! Byszcz one jak rdzeni sprchniaej wiateka, Jak na gazkach wody pereka, Kiedy j wicher skrysztali. Podniosa gow nad ko, Rzucia na nas oczyma, Gowa opada na ko, W twarzyczce blado opatka, Rce stygn, a serduszko Bije z cicha, bije z rzadka. Ju stano... ju jej ni ma! DZIECI Umara! ach, jaka szkoda! Suchajc pakaem szczerze. Czy to znajoma twoja, czy siostrzyczka moda? Ale nie pacz, niechaj jej wieczny pokj wieci, Bdziemy za ni co dzie mwili pacierze.

PUSTELNIK To jedna mier, moje dzieci; Ale jest straszniejsza druga, Bo nie umarza od razu, Powolna, bolesna, duga: mier ta dwie spoem osoby ugodzi, Lecz moje tylko zabija nadzieje, Drugiej bynajmniej nie szkodzi. Ona yje, ona chodzi, Kilka drobnych ez wyleje, Potem w niej czucie rdzawieje, I zostaa na ksztat gazu. Ach, dwie osoby uderza od razu! Lecz moje tylko zabia nadzieje, A jej bynajmniej nie szkodzi! Kwitnie yciem, kwitnie zdrowiem. Tak mierci umara... kto? o nie... nie powiem! Nieprawda, dzieci? straszniejsza daleko, Gdy trup z rozwart, ot tak, powiek. (Dzieci uciekaj) Jednak umara!... Kiedy pacz, rce ami, Zbiegli si ludzie dokoa, Wycigaj dugie szyje, Jeden mwi, e ja kami, Drugi potrca i woa: (patrz, szalecze, ona yje!( (do Ksidza) Nie wierz, choby ci szyderce Po tysic razy mwili: Suchaj, co mwi to serce: Nie masz, nie masz Maryli! (po pauzie) Jeszcze rodzaj mierci trzeci: mier wieczna, jak Pismo mwi. Biada, biada czowiekowi, Ktrego ta mier zabierze! T mierci moe ja umr, dzieci; Cikie, cikie moje grzechy! KSIDZ Przeciwko wiatu i przeciwko sobie Cisze twoje, nieli przeciw Bogu, grzechy. Czowiek nie jest stworzony na zy i umiechy, Ale dla dobra blinich swoich, ludzi. Jakkolwiek w twardej Bg dowiadcza probie, Zapomnij o swym proszku, zwa na ogrom wiata Ta myl wielka pomniejsze zapay przystudzi. Suga boy pracuje do pnego lata, Gnunik tylko zawczasu zamyka si w grobie, Nim go Pan trb straszliw przebudzi.

PUSTELNIK (zdziwiony) Ksie! a to s czary? sztuka niepojta! (na stronie) Musi posiada czarodziejskie sztuki, Albo te nas podsucha i wszystko pamita (do Ksidza) Wszak ja od niej syszaem te same nauki! Caa rzecz sowo w sowo jak z ust jej wyjta, Przy owym poegnaniu, owego wieczora. (z ironi) Wanie, wanie to bya do kazania para! Syszaem od niej swek piknobrzmicych wiele: (Ojczyzna i nauki, sawa, przyjaciele!( Lecz teraz groch ten cakiem od ciany odpada, Ja sobie spokojnie drzmi. Kiedy duch mj przy wieszczym zapala si rymie, Kiedy budzi mi ze snu tryumf Milcyjada. (piewa) Modoci, ty nad poziomy Wylatuj, a okiem soca Ludzkoci cae ogromy Przeniknij z koca do koca! Ju tchnienie jej rozwiao te ksztaty olbrzymie! Zosta si lekki cienik, mara blada, Drobniuchne dba odamki Ktre lada motyl spasa, Ktre by ona moga wcign z odetchnieniem; A ona chce budowa na tym proszku zamki! Zrobiwszy mnie komarem, chce zmieni w Atlasa Dwigajcego nieba kamiennym ramieniem. Na prno! jedna tylko iskra jest w czowieku, Raz tylko w modocianym zapala si wieku. Czasem j oddech Minerwy roznieci, Wtenczas nad ciemne plemiona Powstaje mdrzec, i gwiazda Platona W dugie wieki wiekw wieci. Iskr t jeli duma rozarzy w pochodnie, Wtenczas zagrzmi bohater, pnie si do szkaratu Przez wielkie cnoty i przez wiksze zbrodnie, I z pastuszego kija robi bero wiatu Albo skinieniem oka stare trony wali. (po pauzie, z wolna) Czasem t iskr oko niebianki zapali, Wtenczas trawi si w sobie, wieci sama sobie Jako lampa w rzymskim grobie. KSIDZ

O nieszczliwy zapalecze mody! W alach, ktre tak mocno zraniona pier jka, e nie jeste zbrodniarzem, odkrywam dowody; I e pikno, za ktr twj si rozum bka, Nie z samej tylko powabna urody. Jak z zapaem kochae, tak naladuj godnie Mylenia i uczucia niebieskiej istoty. Zbrodniarz j kochajcy wrciby do cnoty, A ty, niby cnotliwy, puszczasz si na zbrodnie! Jakakolwiek przeszkoda tutaj was rozdwoi: Id ku sobie gwiazdy, cho je mgy zaciemi, Mga zniknie, gwiazda z gwiazd na wieki si spoi, acuchy tu wice prysn razem z ziemi, A tam nad ziemi znowu poznaj si swoi, I namitno, cho zbytni, Pan Bg wam przebaczy. PUSTELNIK Jako? ty wiesz o wszystkim? co to wszystko znaczy? (udaje gos Ksidza) Jej serce rwnie wite, jak powabne lice! acuch, ktry tu wie, nad ziemli opadnie! Ty wiesz o wszystkim, ty nas podsuchae zdradnie, Wyudzie tajemnic Ukrywan w sercu na dnie, O ktrej przyjaciele nie wiedz najszczersi. Bo jedn rk na cyprysu drzewie, A drug kadc na piersi, Zaprzysiglimy milcze, i nikt o tym nie wie. Ale tak, przypominam... tak, jednego razu, Kiedy przez czarodziejski pdzla wynalazek Odkradzione jej wdziki przeniosem w obrazek, Przyjacioom okaza chciaem cud obrazu. Lecz to, co mnie unosi, ich nawet nie ruszy, Czuo dla nich zabaw, ktra nam potrzeb; Nie maj oka duszy, nie przejrz do duszy! Zimnym cyrklem chc mierzy piknoci zalety! Jak wilk lub jak astronom patrzaj na niebo. Inny jest wzrok pasterza, kachanka, poety. Ach! ja tak j na martwym ubstwiam obrazku, e nie miem licem skazi jej bezbronnych ustek, I gdy dobranoc daj przy ksiyca blasku Albo jeli w pokoju lampa jeszcze ponie, Nie miem rozkry mych piersi, z szyi odpi chustek, Nim jej listkiem cyprysu oczu nie zasoni. A moi przyjaciele!... auj popiechu!.. Jeden, gdy ubstwienie w oku moim czyta,

Ledwie zgryzion warg nie upuci miechu, I rzek ziewajc: (At sobie kobita!( Drugi przyda:(Jeste dziecko!(... Ach, ten to starzec z swoim przekltym rozumem Pewnie wyda nas zdradziecko! (coraz z wikszym pomieszaniem) Opowiedzia na rynku, przed dziemi, przed tumem; A kto z tych dziatek, albo z gawiedzi, Przyszed i ksidzu wyzna na spowiedzi... (z najwikszym obkaniem) Moe ty mnie podstpnie bada na spowiedzi? KSIDZ I na c nam te zdrady, spowied i podstpy? Chocia si dziwnym kbkiem twoja ao gmatwa, Lecz czyj wzrok na bieg czucia nie jest cakiem tpy, Temu do wywikania tajemnica atwa. PUSTELNIK Prawda! lecz to s ludzkiej wasnoci narowy, e, co dzie cay w sercu tkwi bolenie, Na noc przechodzi do gowy: Wtenczas czowiek sam nie wie, co rozplecie we nie. Dawno, dawno!... raz miaem przypadek ten samy. Po pierwszym z ni widzeniu wrciwszy do domu Poszedem spa, ni swka nie mwic nikomu. Nazajutrz, gdy dzie dobry przyniosem dla mamy: (Co to jest, mwi do mnie, e taki pobony? Modlisz si przez noc ca, wzdychasz nieustannie I litanij mwisz o Najwitszej Pannie(. Zrozumiaem i na noc zamknem podwoje, Ale teraz nie mog by rwnie ostrony. Nie mam domu; gdzie przyjd, tam posanie moje, A czsto przez sen gadam... w mylach jak na fali! Ustawna burza, zawieja, Bynie i zmierzchnie, Mnstwo si zarysw skleja, W jakie tworzydo ocali, I znowu pierzchnie. Jeden tylko obrazek na zawsze wyryty, Czy rzucam si na piasek i patrz w gb ziemn; Byszczy jak ksiyc w wodzie odbity: Nie mog dosta, lecz byszczy przede mn; Czyli wzrokiem od ziemi strzel na bkity, Za moim wzrokiem dokoa Pynie i posta anioa A na grne nieba szczyty. Potem jak orlik na aglach pierza (patrzc w gr) Stanie w chmurze i z wysoka,

Nim sam upadnie na zwierza, Ju go zabi strza oka; Nie wzrusza si i z lekka w jednym miejscu chwieje, Jakby upltany w sido Albo do nieba przybity za skrzydo: Tak wanie ona nade mn janieje! (piewa) Czyli soce wiatu ponie, Czy noc wciga szat ciemn; Jej wygldam, za ni goni, Zawsze przy mnie, lecz nie ze mn! Ot, gdy ona stanie przed mymi oczyma, A sam jestem na polu albo w gajw cieniu, Na prno ka milcze, jzyk nie dotrzyma, Przemwi do niej swko, nazw po imieniu, A zy czowiek podsucha. Tak wanie dzi rano Zdradliwie mi podsuchano. Ranek by... wraz opisz. Pamitam dzi jeszcze, Na kilka godzin pierwej wylay si deszcze, W dolinach tuman na ksztat prszcego niegu, A na kach zaranna poyska si rosa, Gwiazdy w bkit tony po nocnym obiegu: Jedna tylko nade mn wieci gwiazdka wschodnia; Ktr wtenczas widziaem, ktr widz co dnia. Tam przy altanie (spostrzega si) cha! cha! pobiegem z ukosa... To nie o tym poranku ! ha ! sza romansowy ! Przeklty zawrocie gowy!... (po pauzie przypomina) By ranek; kiedy dumam, narzekam i jcz, Deszcz la jak z wiadra, tgi wicher dmucha; Utuliem gow w krzaczek... (z agodnym umiechem) Ten ladaco mi podsucha... Lecz nie wiem; czy tylko jki, Czy nawet imi podsucha; Bo bardzo blisko by krzaczek. KSIDZ O biedny, biedny modziecze! Co mwisz? kto ci podsucha? PUSTELNIK (powanie) Kto? oto pewny robaczek maleki Ktry peza tu przy gowie, witojaski to robaczek. Ach, jakie ludzkie stworzenie!

Przypezn do mnie i powie (Zapewne mi chcia pocieszy): (Biedny czowieku, po co to jczenie? Ej, dosy rozpacz grzeszy! Kto temu winien, e pikna dziewczyna, e czuy? nie twoja wina. Patrz, mwi dalej robaczek, Na iskr, co ze mnie strzela I cay objania krzaczek. Zrazu szukaem w niej chluby, Teraz widz, e bdzie przyczyn mej zguby I zwabi nieprzyjaciela. Ilu to braci moich ze jaszczurki spasy! Klem wic ozdob wasn, Ktra na mnie mier sprowadza, Chc, eby te iskry zgasy; Ale c robi? nie moja w tym wadza. I pki yj, te iskry nie zgasn(. (po pauzie, pokazujc na serce) Tak, pki yj, te iskry nie zgasn! DZIECI A posuchajcie... a jaki cud, jaki! Tato, syszae o cudzie? (Ksidz odchodzi, ciskajc ramionami) Czy mona, eby robaki Rozmawiay tak jak ludzie? PUSTELNIK Czemu nie? chod tu, malcze, pod kantorek, Nachyl si i przy uszko; Tu biedna duszka prosi o troje paciorek. Aha, syszysz, jak koata? DZIECKO Tak tak, tak tak, tata, tata. A dalibge koata, Jak zegarek pod poduszk. Co to jest? tata, tek, ta tek! PUSTELNIK May robaczek, koatek, A niegdy wielki lichwiarz! (do koatka) Czego dasz, duszko? (udaje gos) Prosz o troje paciorek(. A tu mi, panie sknero! znaem si z tym dziadem; by moim bliskim ssiadem;

Zakopawszy si do zota, Zawaliwszy chat drgiem; Nie dba, e w progu jczy wdowa i sierota Nikogo nie obdarzy chlebem ni szelgiem. Za ycia dusza jego przy pienidzy worku Leaa na dnie w kantorku. Za to i teraz po mierci, Nim suszn kar odbierze w piekle, Syszycie, jak gryzie wciekle, Jak widruje i jak wierci. Przecie, jeli aska czyja, Mwcie trzy Zdrowa Maryja. (Ksidz wchodzi ze szklank wody) PUSTELNIK (coraz mocnej pomieszany) A co, syszae pisk zego ducha? KSIDZ Przebg, co si tobie plecie? (oglda si) Nic nie ma, wszdzie noc gucha! PUSTELNIK Nadstaw tylko lepiej ucha. (do Dziecicia) Chod tu, chod tu, moje dzieci! Czy syszae? DZIECI Prawda, tato, Co tam gada. PUSTELNIK C ty na to? KSIDZ Pjdcie spa, dzieci, co si wam marzy, Nic ani szanie, cicho wokoo. PUSTELNIK (do Dzieci z umiechem) Nie dziw, gosu natury nie dosysz starzy! KSIDZ Mj bracie, we wody w donie I zmyj troch twoje czoo, Moe ten zapa gwatowny ochonie. PUSTELNIK

(bierze i myje, tymczasem zegar zaczyna bi; po kilku uderzeniach Pustelnik upuszcza wod i patrzy nieporuszony powanie i ponuro) Oto dziesita wybija (kur pieje) I kur pierwsze daje haso: Czas ucieka, ycie mija (wieca jedna na stoliku ganie) I pierwsze wiato zagaso. Jeszcze, jeszcze dwie godziny, (zaczyna dre) Jak mnie zimno! (Ksidz tymczasem patrzy zdziwiony nieco na wiec) Wiatr zimny wiszcze przez szczeliny: Jak tu zimno! (idzie do pieca) Gdzie jestem? KSIDZ W przyjaciela domu. PUSTELNIK (przytomniej) Pewnie ci nastraszyem o niezwykej porze, Do nieznanego miejsca, w dziwacznym ubiorze? Musiaem wiele gada? ach, nie mw nikomu! Jestem biedny podrny, z dalekich stron jad. (oglda si i przytomniej) W modoci jeszcze, na rodku gocica, Napad, odar mi cakiem (z umiechem) skrzydlaty zoczyca. Nie mam sukien; co znajd, to na siebie kad. (obrywa licie z szaty poprawia; z alem) Ach, odar mi, odebra wszystkie skarby wiata; Zostaa przy mnie jedna niewinnoci szata! KSIDZ (ktry cigle patrza na wiec, do Pustelnika) Uspokj si, dla Boga! (do Dzieci) Kto to zgasi wic? PUSTELNIK Kady cud chcesz tumaczy; biegaj do rozumu... Lecz natura, jak czowiek, ma swe tajemnice, Ktre nie tylko chowa przed oczyma tumu, (z zapaem) Ale adnemu ksidzu i mdrcom nie wyzna! KSIDZ

(bierze za rk) Synu mj ! PUSTELNIK (poruszony i zdziwiony) Synu! Gos ten jakby blaskiem gromu Rozum mj z mroczcego wydobywa cienia! (wpatruje si) Tak, poznaj, gdzie jestem, w czyim jestem domu. Tak, ty mj drugi ojciec, to moja ojczyzna! Poznaj luby domek! jak si wszystko zmienia! Dziatki urosy, ciebie przyprsza siwizna! KSIDZ (pomieszany bierze wiec, wpatruje si) Jak to? znasz mi? to on!... nie... tak... nie, by nie moe! PUSTELNIK Gustaw. KSIDZ Gustaw! ty Gustaw! (ciska) Gustaw! wielki Boe! Ucze mj ! syn mj ! GUSTAW (ciska, patrzc na zegar) Ojcze, jeszcze ciska mog! Bo potem... wkrtce... zaraz pjd w kraj daleki! Ach, i ty bdziesz musia wybra si w t drog, Uciniemy si wtenczas, ale ju na wieki! KSIDZ Gustaw! skd? kdy? przebg! tak duga wdrwka? Gdzie ty bywa dotychczas, przyjacielu mody? Nie wiedzie kdy znikn, jakby wpad do wody, Litery nie napisa, nie nakaza swka? Wszak to lat tyle!... Gustaw! c si z tob dzieje? Ty niegdy w mojej szkole ozdoba modziey, Na tobie najpikniejszem zakada nadzieje; Czy mona tak si zgubi? w jakieje odziey? GUSTAW (z gniewem) Starcze! a gdy ja zaczn oskara nawzajem, Przeklina twe nauki, na sam widok zgrzyta? Ty mnie zabie! - ty mnie nauczye czyta! W piknych ksigach i piknym przyrodzeniu czyta!

Ty dla mnie ziemi piekem zrobie (z alem umiechem) i rajem! (mocnej i ze wzgard) A to jest tylko ziemia! KSIDZ Co sysz? o Chryste! Ja ciebie chciaem zgubi? mam sumienie czyste! Kochaem ci jak syna! GUSTAW I dlatego wanie Daruj ci ! KSIDZ Ach! o nic nie prosiem Boga, Jak abym ci raz jeszcze na yciu obaczy! GUSTAW (uciska) Ucinijmy si jeszcze, (patrzy na wiec) nim druga zaganie. Pan Bg do twojej proby przychyli si raczy. Lecz ju pno, (patrzy na zegar) a duga do przebycia droga! KSIDZ Chociam mocno ciekawy sysze twe przygody, Lecz teraz potrzebujesz spoczynku i wczasu. Jutro... GUSTAW Dzikuj, przyj nie mog gospody, Bo ju mi na zapat nie staje zapasu. KSIDZ Jak to? GUSTAW O! tak! przeklci, ktrzy nic nie pac! Za wszystko trzeba paci: lub wzajemn prac, Albo wdzicznym uczuciem, datkiem jednej ezki, Za ktr znowu Ojciec odpaci niebieski. Ale ja, przebdziwszy te kraje pamitek, Gdzie tyle ez zabiera kady znany ktek, I reszt uczu, i zy wylaem ostatnie, A nowych dugw nie chc zaciga bezpatnie.

(po pauzie) Niedawno odwiedzaem dom nieboszczki matki, Ledwie go pozna mogem! ju ledwie ostatki! Kdy spojrzysz, - rudera, pustka i zniszczenie! Z potw koy, z posadzek wyjto kamienie, Dziedziniec mech zarasta, pioun, ostu zioa, Jak na smtarzu w pnoc, milczenie dokoa! O, inny dawniej bywa przyjazd mj w te bramy; Po krtkim oddaleniu gdym wraca do mamy, Ju mi dobre yczenia spotkay z daleka, yczliwa domu czelad a za miastem czeka, Na rynek siostry, bracia wybiegaj mali, (Gustaw! Gustaw!( woaj, pojazd zatrzymali: Lec nazad, gocica wziwszy po pierogu; Mama z bogosawiestwem czeka mi na progu; Wrzask wspuczniw, przyjaci, ledwo nie zaguszy !... Teraz pustka, noc, cicho, ani ywej duszy! Sycha tylko psa haas i co na ksztat stuku: Ach! ty to, psie nasz wierny, nasz poczciwy Kruku! Stru i niegdy caej kochanku rodziny, Z licznych sug i przyjaci ty zosta jedyny! Cho godem przemorzony i skurczony laty, Pilnujesz wrt bez zamka i bez panw chaty. Kruku mj! pjd tu, Kruku! Biey, staje, sucha, Skacze na piersi, wyje i pada, bez ducha!... Ujrzaem wiato w oknach: wchodz, c si dzieje? Z latarni, z siekierami pldruj zodzieje, Burzc do reszty witej przeszoci ostatki! W miejscu, gdzie stao niegdy oe mojej matki, Zodziej rba podog i odrywa cegy, Schwyciem, zgniotem, - oczy na eb mu wybiegy! Siadam na ziemi paczc; w przedporannym mroku Kto nasuwa si, kijem podpierajc kroku. Kobieta w reszcie stroju, schorzaa, wyblada, Bardziej do czyscowego podobna widziada, Gdy obaczy straszliw mar w pustym gmachu, egnajc si i krzyczc sania si z przestrachu. Nie bj si! Pan Bg z nami! kto, moja kochana? Czego, po domu pustym bkasz si tak z rana? (Jestem biedna uboga; ze zami odpowie; W tym domu niegdy moi mieszkali panowie; Dobrzy panowie, niech im wieczny pokj wieci ! Ale Pan Bg nie szczci dla nich i dla dzieci: Pomarli, dom ich pustk, upada i gnije, O paniczu nie sycha, pewnie ju nie yje(. Krwi mnie serce zabiego, wsparem si u proga... Ach! wic wszystko mino? KSIDZ Prcz duszy i Boga!

Wszystko minie na ziemi: szczcie i niedole. GUSTAW Ile znowu pamitek w twoim domku, w szkole! Tum z dziemi na dziedzicu przesypywa piasek, Po gniazda ptasze w tamten biegalimy lasek, Kpiel bya rzeczka u okien ciekca, Po boniach z studentami gralimy w zajca. Tam do gaju chodziem w wieczr lub przede dniem, By odwiedzi Homera, rozmwi si z Tassem Albo oglda Jana zwycistwo pod Wiedniem. Wnet zwoywam spuczniw, szykuj pod lasem: Tu krwawe z chmur pohaskich wiec si ksiyce, Tam Niemcw potrwoonych nastpuj roty; Ka wodze ukrci, w toku zoy groty, Wpadam, a za mn szabel polskich byskawice! Przerzedzaj si chmury, wrzask o gwiazdy bije, Gradem lec turbany i obcite szyje, Janczarw zgraja pierzcha lub do piasku wbita, Zrban z koni jazd rozniosy kopyta. A pod wa trzebim drog!... ten wzgrek by waem. Tam ona wysza, patrze na igraszk dzieci, Tam, gdy j przy chorgwi Proroka ujrzaem, Natychmiast umar we mnie Godfred i Jan Trzeci. Odtd wszystkich spraw moich, chci, myli pani, Ach, odtd dla niej tylko, o niej, przez ni, za ni! Jej pene dotd jeszcze wszystkie okolice: Tu po raz pierwszy boskie obaczyem lice, Tu mnie pierwszej rozmowy uczcia wyrazem, Tutaj, na wzgrku, Russa czytalimy razem; Altank jej pod tymi uwizaem chody, Z tych lasw przynosiem kwiateczki, jagody, Z tych zdrojw, stojc przy mnie, wywabiaa wdk Srebrnopirego karpia, pstrga z kran ctk; A dzi!... (pacze) KSIDZ Pacz; lecz niestety, bole przypomnienia Nas samych trawi, a nic wkoo nas nie zmienia! GUSTAW Dzisiaj po latach tylu, po takiej przemianie, Na miejscach najszczliwszych, w najsmutniejszym stanie! Gdyby wzi martwy kamie, z ktrym igra dzieci, I gdyby z tym kamieniem obchodzi po wiecie, A potem, do Ojczyzny wrciwszy z daleka, Ten sam kamie, dla tego samego czowieka, Co nim kiedy jak dziecko igra przy piastunie, Dzi dla starca zmarego da pod gow w trunie;

Gdyby z tego kamienia gorzka za nie cieka, Ksie, kamie bez sdu rzu prosto do pieka! KSIDZ O! za ta nie jest gorzka, gdy w obecne troski Przypomnianego szczcia miesza nektar boski; Czuo j u ludzkoci wylewa otarza. Gorzk trucizn scz tylko zy zbrodniarza. GUSTAW Suchaj, powiem co jeszcze... Byem i w ogrodzie, Pod t por, w jesieni, przy wieczornym chodzie, Te same cieniowane chmurami niebiosa, Tene bladawy ksiyc i kroplista rosa, I tuman na ksztat z lekka prszcego niegu; I gwiazdy ton w bkit po nocnym obiegu, I ta sama nade mn wieci gwiazdka wschodnia, Ktr wtenczas widziaem, ktr widz co dnia; W tyche miejscach to samo uczucie palio. Wszystko byo jak dawniej - tylko jej nie byo! Podchodz ku altance, jaki szmer u wnicia, To ona?... Nie! to wietrzyk zke strzsa licia. Altano! mego szczcia kolebko i grobie, Tum pozna, tum poegna!... ach! com uczu w tobie! To miejsce moe wczora byo jej siedzeniem, Ona wczora tym samym oddychaa tchnieniem! Sucham, ogldam wkoo, prno wzrok si bka, Maegom tylko ujrza nad sob pajka, Z listka wiszc, u sabej koysa si nici, Ja i on rwnie sabo do wiata przybici! Oparem si o drzewo, wtem na kocu awki Widz bukiety, trawk, listek pord trawki, Tene sam listek, listka mojego poowa, (dobywa listek) Ktry mi przypomina ostatnie: bd zdrowa! To mj dawny przyjaciel, czulem go powita, Dugo z nim rozmawiaem i o wszystkom pyta: Jak ona rano wstaje? czym si bawi z rana? Jak piosnk najczciej gra u fortepiana? Do jakiego wybiega na przechadzk zdroju? W jakim najczciej lubi bawi si pokoju? Czy na moje wspomnienie rumieni si skromnie? Czy sama czasem nie chcc nie wspomina o mnie?... Lecz co sysz! o straszna ciekawoci karo! (ze zoci uderza si w czoo) Kobieta!... (piewa) Naprzd!... (urywa i do Dzieci) Dzieci! znacie piosnk star?

(piewa) Naprzd ciebie wspomina Co chwila, co godzina. CHR DZIECI Jake kocha dziewczyna, Co chwil przypomina. GUSTAW Potem po razu co dnia, A potem co tygodnia. CHR DZIECI Jake czua dziewczyna, Co tydzie przypomina! GUSTAW A potem co miesica Z pocztku albo z koca. CHR DZIECI Jake dobra dziewczyna, Co miesic przypomina! GUSTAW Biegn wody potoku, Pami nie w naszej mocy: Ju tylko raz co roku, Okoo Wielkiejnocy. CHR DZIECI Jaka grzeczna dziewczyna; Jeszcze co rok wspomina! GUSTAW Wic (pokazujc listek) ostatni przeszoci odrzucia szcztek! Wic ju jej moich nosi nie wolno pamitek!... Wychodziem z ogrodu, krok mi wasny zdradza, Pod paac niewidoma cigna mi wadza. Tysic ogniw pnocne rozpdza ciemnoty, Sycha wrzaski pojezdnych i karet tarkoty. Ju jestem blisko ciany, skradam si pomau, Wciskam oczy ciekawe w podwoje z krysztau, Wszystkie stoy nakryto, wszystkie drzwi przemknito; Muzyka, piewy - jakie obchodzono wito! Toast!... syszaem imi... ach, nie powiem czyje! Jaki gos nieznajomy wykrzykn:(Niech yje!( (Niech yje!( z ust tysica zabrzmiay te sowa;

Tak, niech yje!... i z cicha przydaem: bd zdrowa! Wtem (o, gdy mi wspomnienia same nie zabij!) Ksidz wyrzek drugie imi i krzykn: (Niech yj!( (wpatruje si jakby we drzwi) Kto dzikuje z umiechem... znam gos... pewnie ona. Nie wiem pewnie... nie mog widzie za zwierciadem; Wcieko mi olepia, poparem ramiona, Chciaem szyby rozsadzi... i bez duszy padem... (po pauzie) Mylaem, e bez duszy... tylko bez rozumu! KSIDZ Nieszczsny! dobrowolnych szukae mczarni. GUSTAW Jak trup samotny, obok weselnego tumu, Leaem na zroszonej gorzkim paczem darni: Sprzeczno ostatnich w wiecie pieszczot i mczarni! Przebudzony, ujrzaem krwawy promyk wschodu. Czekam chwil: ju nigdzie blasku ani szumu. Ach, ta chwila jak piorun, a jak wieczno duga!, Na strasznym chyba sdzie taka bdzie druga! (po pauzie z wolna) Wtem anio mierci wywid z rajskiego ogrodu! KSIDZ I na c bl rozdrania w przygojonej ranie? Synu mj, jest to dawna, lecz suszna przestroga; e kiedy co si stao i ju nie odstanie, Potrzeba w tym uznawa wol Pana Boga. GUSTAW (z alem) O nie! nas Bg urzdzi ku wsplnemu yciu, Jednakowa nam gwiazda wiecia w powiciu, Rwni, cho rnych zdarze wyksztaceni ciekiem, Postaw sobie bliscy, jednostajni wiekiem, Ten sam powab we wszystkim, to samo niechcenie, Te same w mylach skadnie i w czuciach pomienie. Gdy nas wszdzie tosamo czy niedociga, Bg osnu przysze wzy, (z alem najwikszym) a ty je rozstrzyga! (mocniej, gniewny) Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto! Postaci twojej zazdroszcz anieli, A dusz gorsz masz, gorsz nieli!... Przebg! tak ciebie olepio zoto! I honorw wiecca baka, wewntrz pusta! Bodaj!... Niech, czego dotkniesz, przeleje si w zoto;

Gdzie tylko zwrcisz serce i usta, Cauj, ciskaj zimne zoto! Ja, gdybym rwnie by panem wyboru, I najcudniejsza posta dziewicza, Jakiej Bg dotd nie pokaza wzoru, Pikniejsza nili aniow oblicza, Nili sny moje, nili poetw zmylenia, Nili ty nawet... oddam j za ciebie, Za sodycz twego jednego spojrzenia! Ach, i gdyby w posagu Pyno za ni wszystkie zoto Tagu, Gdyby krlestwo w niebie, Oddabym j za ciebie! Najmniejszych wzgldw nie zyska ode mnie Gdyby za tyle piknoci i zota Prosia tylko, aeby jej luby Powici ma czstk ywota, Ktr dla ciebie cakiem powica daremnie! Gdyby prosia o rok, o p roka, Gdyby jedna z ni pieszczota, Gdyby jedno mgnienie oka, Nie chc! nie! i na takie nie zezwol luby. (surowo) A ty sercem ozibym, obojtn twarz, Wyrzeka sowo mej zguby I zapalia niecne ogniska, Ktrymi acuch wicy nas pryska, Ktre si wiecznym piekem midzy nami arz, Na moje wieczne mczarnie! Zabia mi, zwodnico! Nieba ci ukarz, Sam ja... nie puszcz bezkarnie, Id, zadryjcie, odmiece! (dobywa sztylet i ze wciek ironi) Byskotk nios dla jasnych panw! Ot, tym wina utocz na lubne toasty... Ha ! wyrodku niewiasty ! miertelne cisn wkoo szyi twojej wiece! Id jak moj wasno do pieka zagrabi, Id!... (wstrzymuje si i zamyla) O nie! nie... nie... eby j zabi, Trzeba by troch wicej ni pierwszym z szatanw! Precz to elazo! (chowa) niech j wasna pami goni, (Ksidz odchodzi) Niech j sumienia sztylety rani! Pjd, lecz pjd bez broni, Pjd tylko spojrze na ni W salach, gdzie te od zota wiecce pijaki

Przy godowym hucz stole! Ja w tej rozdartej sukni, z tym liciem na czole, Wnijd i stan przy stole... Zdziwiona zgraja od stou powstaa, Przepijaj do mnie zdrowiem, Prosz mi siedzie: ja stoj jak skaa, Ani sowa nie odpowiem. Plcz si skoczne krgi przy piewach i brzku, Prosi mi w taniec druba godowa, A ja z rk na piersiach, z listkiem w drugim rku, Nie odpowiem ani sowa! Wtem ona z swoim anielskim urokiem (Gociu mj, rzecze, pozwl! niech si dowiem, Skd przychodzisz, kto jeste?( - Ja nic nie odpowiem; Tylko na ni cisn okiem, Ha! okiem! okiem jadowitej zmije, Cae pieko z mych piersi przywoam do oka; Niech bdzie lep, martw jak opoka, Na wskr okiem przebij! Wgryz si jak piekielny dym pod jej powieki I w gowie utkwi na wieki. Bd jej myli czyste przez cay dzie brudzi I w nocy j ze snu budzi. (powolniej, z czuoci) A ona tak jest czua, tak acno dotkliwa; Jako na trawce wiosenne puchy, Ktre lada zefiru zwiewaj podmuchy I lada rosa obrywa. Kade wzruszenie moje natychmiast j wzruszy; Kady przyostry wyraz zadranie; Od cienia smutku mego jej wesoo ganie: Tak znalimy nawzajem czucia wsplnej duszy, Co jedno pomyllio, ju drugie odgado. Ca istnoci poczeni ciso, Spojrzawszy tylko na twarzy zwierciado, Serce nasze jak w czystym widzielimy stoku. Jakie tylko uczucie na mych oczach byso, Natychmiast lotem promyka A do jej serca przenika, I na powrt byszczy w oku. Ach tak! tak j kochaem! pjd teraz trwoy I na kochanka larw potpieca woy? Po co? czego chc od niej? o zazdroci poda! I jakie s jej grzechy? Czyli mi swkiem dwuznacznym podwioda? Czy wabicymi owia umiechy Albo kamliwe ukadaa lice? I gdzie s jej przysigi, jakie obietnice? Miaeme od niej cho przez sen nadziej? Nie! nie! sam urojone ywiem mamida,

Sam przyprawiem jady, od ktrych szalej! Po c ta wcieko? jakie do niej prawa? Co za moj wzgardzon przemawia osob? Gdzie wielkie cnoty? wietne czyny? sawa? Nic! nic! ach, jedn mio mam za sob! Znam to; nigdym miaymi nie zgrzeszy zapdy, Nie prosiem, aeby bya mnie wzajemn: Prosiem tylko o malekie wzgldy, Tylko eby bya ze mn, Choby jak krewna z krewnym, jak siostrzyczka z bratem, Bg wiadkiem, przestabym na tem. Gdybym mwi: widz j, widziaem j wczora, I jutro widzie bd; Z ni z rana, w dzie koo niej, koo niej z wieczora, Oddam pierwszy dzie dobry, u stou z ni sidAch, jak bybym szczliwy! (po pauzie) Zapdzam si marnie. Ty pod zazdronych oczu, chytrych de stra! Ani obaczy nie wolno bezkarnie. Poegna, porzuci ka... Umrze!... (z alem) Kamienni ludzie! wy nie wiecie, Jak cika mier pustelnika! Konajc patrzy na wiat, sam jeden na wiecie! Do mu przychylna powiek nie zamyka! aobne grono oa nie otoczy, Nikt nie pjdzie za trumn do wiecznoci domu, Garsteczki piasku nie rzuci na oczy, Zapaka nie masz komu! O, gdybym mg cho przez sen pokaza si tobie, Gdyby na mojej pamitk mki Jeden przynajmniej dzionek chodzia w aobie, Przypia jedn czarn wstk do sukienki!... Moe spojrzysz ukradkiem... i ezka boleci... I pomylisz westchnwszy: ach, on mi tak kocha! (z dzik ironi) Stj, stj, aosne piskl!... precz, wrzasku niewieci! Bd, jak dziecko szczcia, umierajc szlocha? Wszystko mi, wszystko niebiosa wydary, Lecz reszty dumy nie mog odebra ywy, o nic przed nikim nie umiaem ebra, ebra litoci nie bd umary! (z determinacj) Rb, co chcesz, jeste woli swojej pani. Zapomnij!... ja zapomn! (pomieszany) wszak ju zapomniaem? (zamylony)

Jej rysy... coraz ciemniej..., tak, ju si zatary! Ju ogarniony wiecznoci otchani Doczesnym pogardzam szaem... (pauza) Ach, wzdycham! czego wzdycham? ha! westchnem za ni, Nie! nie mog zapomnie o niej i umary. Wszake j widz, wszak tu, o, tu stoi! Pacze nade mn... jaka ezka szczera! (z alem) Pacz, moja luba, twj Gustaw umiera! (z determinacj) No, dalej, miao, Gustawie! (podnosi sztylet) (z alem) Nie bj si, luba, on si nic nie boi! Czego aujesz, on nic z sob nie zabiera! Tak! wszystko! wszystko tobie zostawi, Zostawi ycie, i wiat, i rozkosze, (z wciekoci) I twego!... wszystko... o nic... ani zy nie prosz! (do Ksidza, ktry wchodzi ze sucemi) Suchaj ty... jeli [ci] kiedy obaczy... (z wzmagajc si gwatownoci) Pewna nadludzka dziewica... kobita, I jeli ciebie zapyta, Z czego umarem? nie mw, e z rozpaczy; Pow