Adam Mickiewicz– „Konrad Wallenrod”

of 74 /74
2009 Zarokmatura.y0.pl Smal [ADAM MICKIEWICZKONRAD WALLENROD] „Konrad Wallenrod powieśd historyczna z dziejów litewskich i pruskich”

Embed Size (px)

description

Adam Mickiewicz "Konrad Wallenrod"

Transcript of Adam Mickiewicz– „Konrad Wallenrod”

  • 2009

    Zarokmatura.y0.pl Smal

    [ADAM MICKIEWICZ KONRAD WALLENROD] Konrad Wallenrod powied historyczna z dziejw litewskich i pruskich

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Spis treci MOTTO .................................................................................................................................................... 2

    WSTP ...................................................................................................................................................... 2

    Rozdzia I OBIR ...................................................................................................................................... 4

    Rozdzia II ................................................................................................................................................. 9

    Rozdzia III .............................................................................................................................................. 15

    Rozdzia IV UCZTA ................................................................................................................................. 27

    Rozdzia V WOJNA ................................................................................................................................. 56

    Rozdzia VI POEGNANIE ....................................................................................................................... 63

    MOTTO Dovete adunque sapere, come sono

    due generazioni da combattere

    bisogna essere volpe e leone.1

    BONAWENTURZE I JOANNIE

    ZALESKIM

    Na pamitk

    Lata tysic omset dwudziestego sidmego

    Powica

    AUTOR

    WSTP Sto lat mijao, jak Zakon krzyowy

    We krwi pogaostwa pnocnego brodzi;

    ju Prusak szyj uchyli w okowy

    Lub ziemi odda, a z dusz uchodzi;

    Niemiec za zbiegiem rozpuci gonitwy,

    1 Motto Macie bowiem wiedzied, e s dwa sposoby walczenia trzeba byd lisem i lwem cytat z XVIII

    rozdziau ksiki Niccolo Macchiavellego Ksi

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Wizi, mordowa, a do granic Litwy.

    Niemen rozdziela Litwinw od wrogw:

    Po jednej stronie byszcz wityo szczyty

    I szumi lasy, pomieszkania bogw;

    po drugiej stronie, na pagrku wbity

    Krzy, godo Niemcw, czoo kryje w niebie,

    Grone ku Litwie wyciga ramiona,

    Jak gdyby wszystkie ziemie Palemona

    Chcia z gry objd i garnd pod siebie.

    Z tej strony tumy litewskiej modziey,

    W kopakach rysich, w niedwiedziej odziey,

    Z ukiem na plecach, z doni pen grotw,

    Snuj si, ledzc niemieckich obrotw.

    po drugiej stronie, w szyszaku i zbroi,

    Niemiec na koniu nieruchomy stoi;

    Oczy utkwiwszy w nieprzyjaci szaniec,

    Nabija strzelb i liczy raniec.

    I ci, i owi pilnuj przeprawy.

    Tak Niemen, dawniej sawny z gocinnoci,

    czcy bratnich narodw dzierawy,

    Ju teraz dla nich by progiem wiecznoci;

    I nikt, bez straty ycia lub swobody,

    Nie mg przestpid zakazanej wody.

    Tylko gazka litewskiego chmielu,

    Wdzikami pruskiej topoli ncona,

    Pnc si po wierzbach i po wodnym zielu,

    miae, jak dawniej, wyciga ramiona

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    I rzek kranym przeskakujc wiankiem,

    Na obcym brzegu czy si z kochankiem.

    Tylko sowiki kowieoskiej dbrowy .

    Z braci swoimi zapuszczaoskiej gry

    Wiod, jak dawniej, litewskie rozmowy

    Lub, swobodnymi wymknwszy si piry,

    Lataj w goci na splne ostrowy.

    A ludzie? - ludzi rozdzieliy boje !

    Dawna Prusakw i Litwy zayod

    Posza w niepamid; tylko czasem miod

    I ludzi zblia. - Znaem ludzi dwoje.

    O Niemnie i wkrtce run do twych brodw

    mierd i poog niosce szeregi,

    I twoje dotd szanowane brzegi

    Topr z zielonych ogooci wiankw,

    Huk dzia wystraszy sowiki z ogrodw.

    Co przyrodzenia zwiza aocuch zoty,

    Wszystko rozerwie nienawid narodw;

    Wszystko rozerwie; - lecz serca kochankw

    Zcz si znowu w pieniach wajdeloty.

    Rozdzia I OBIR Z Maryjenburskiej wiey zadzwoniono,

    Dziaa zagrzmiay, w bbny uderzono;

    Dzieo uroczysty w krzyowym Zakonie;

    Zewszd komtury do stolicy piesz,

    Kdy, zebrani w kapituy gronie,

    Wezwawszy Ducha witego uradz,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Na czyich piersiach wielki krzy zawiesz

    I w czyje rce wielki miecz oddadz.

    Na radach spyn dzieo jeden i drugi,

    Bo wielu mw staje do zawodu,

    A wszyscy rwnie wysokiego rodu

    I wszystkich rwne w Zakonie zasugi;

    Dotd powszechna midzy braci zgoda

    Nad wszystkich wyej stawi Wallenroda.

    On cudzoziemiec, w Prusach nieznajomy,

    Saw napeni zagraniczne domy;

    Czy Maurw ciga na kastylskich grach,

    Czy Otomana przez morskie odmty,

    W bitwach na czele, pierwszy by na murach,

    Pierwszy zahacza pohaocw okrty;

    I na turniejach, skoro wstpi w szranki,

    Jeeli raczy przybic odsonid,

    Nikt si nie way na ostre z nim gonid,

    Pierwsze mu zgodnie ustpujc wianki.

    Nie tylko midzy krzyowymi roty

    Wsawi orem modociane lata,

    Zdobi go wielkie chrzecijaoskie cnoty:

    Ubstwo, skromnod i pogarda wiata.

    Konrad nie syn w przydwornym nacisku

    Gadkoci mowy, skadnoci ukonw;

    Ani swej broni dla podego zysku

    Nie przeda w sub niezgodnych baronw.

    Klasztornym murom wiek powici mody,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Wzgardzi oklaski i grne urzdy;

    Nawet zacniejsze i sodsze nagrody:

    Minstrelw hymny i piknoci wzgldy,

    Nie przemawiay do zimnego ducha.

    Wallenrod pochwa obojtnie sucha,

    Na krane lica poglda z daleka,

    Od czarujcej rozmowy ucieka.

    Czy by nieczuym, dumnym z przyrodzenia,

    Czy sta si z wiekiem - bo chod jeszcze mody,

    Ju wos mia siwy i zwide jagody,

    Napitnowane staroci cierpienia -

    Trudno odgadnd: zdarzay si chwile,

    W ktrych zabawy modziey podziela,

    Nawet niewiecich gwarw sucha mile,

    Na arty dworzan artami odstrzela

    I sypa damom grzecznych swek krocie,

    Z zimnym umiechem, jak dzieciom akocie.

    Byy to rzadkie chwile zapomnienia;

    I wkrtce, lada swko obojtne,

    Ktre dla drugich nie miao znaczenia,

    W nim obudzao wzruszenia namitne;

    Sowa: ojczyzna, powinnod, kochanka,

    O krucyjatach i o Litwie wzmianka,

    Nagle wesood Wallenroda truy;

    Syszc je, znowu odwraca oblicze,

    Znowu na wszystko stawa si nieczuy

    I pogra si w dumy tajemnicze.

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Moe, wspomniawszy witod powoania,

    Sam sobie ziemskich sodyczy zabrania.

    Jedne zna tylko przyjani sodycze,

    Jednego tylko wybra przyjaciela,

    witego cnot i pobonym stanem:

    By to mnich siwy, zwano go Halbanem.

    On Wallenroda samotnod podziela;

    On by i duszy jego spowiednikiem,

    On by i serca jego powiernikiem.

    Szczliwa przyjao witym jest na ziemi,

    Kto umia przyjao zabrad ze witemi.

    Tak naczelnicy zakonnej obrady

    Rozpamituj Konrada przymioty;

    Ale mia wad - bo kt jest bez wady?

    Konrad wiatowej nie lubi pustoty,

    Konrad pijanej nie dzieli biesiady.

    Wszake zamknity w samotnym pokoju,

    Gdy go drczyy nudy lub zgryzoty,

    Szuka pociechy w gorcym napoju;

    I wtenczas zda si wdziewad postad now,

    Wtenczas twarz jego, blad i surow,

    Jaki rumieniec chorowity krasi;

    I wielkie, niegdy bkitne renice,

    Ktre czas nieco skazi i przygasi,

    Ciskay dawnych ogniw byskawice;

    Z piersi aonie westchnienie ucieka

    I z perow nabrzmiewa powieka,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Doo lutni szuka, usta pieni lej,

    Pieni nucone cudzoziemsk mow,

    Lecz je suchaczw serca rozumiej.

    Dosyd usyszed muzyk grobow,

    Dosyd uwaad na piewaka postad:

    W licach pamici widad natenie,

    Brwi podniesione, pochye wejrzenie,

    Chcce z gbiny ziemnej c wydostad;

    Jaki byd moe pieni jego wtek?-

    Zapewne myl, w obdnych pogoniach,

    ciga sw modod na przeszoci toniach.-

    Gdzie dusza jego? - W krainie pamitek.

    Lecz nigdy rka, w muzycznym zapdzie,

    Z lutni weselszych tonw nie dobdzie;

    I lica jego niewinnych umiechw

    Zdaj si lkad, jak miertelnych grzechw.

    Wszystkie uderza struny po kolei,

    Prcz jednej struny - prcz struny wesela.

    Wszystkie uczucia suchacz z nim podziela,

    Oprcz jednego uczucia - nadziei.

    Nieraz go bracia zeszli niespodzianie

    I nadzwyczajnej dziwili si zmianie.

    Konrad zbudzony zyma si i gniewa,

    Porzuca lutni i pieni nie piewa;

    Wymawia gono bezbone wyrazy,

    C Halbanowi szepta po kryjomu,

    Krzycza na wojska, wydawa rozkazy,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Straszliwie grozi, nie wiadomo komu.

    Trwo si bracia - stary Halban siada

    I wzrok zatapia w oblicze Konrada,

    Wzrok przenikliwy, chodny i surowy,

    Peen jakowej tajemnej wymowy.

    Czy c wspomina, czyli c doradza,

    Czy trwog w sercu Wallenroda budzi,

    Zaraz mu chmurne czoo wypogadza,

    Oczy przygasza i oblicze studzi.

    Tak na igrzysku, kiedy lww dozorca,

    Sprosiwszy panny, damy i rycerze,

    Rozamie krat elaznego dworca,

    Da haso trb; wtem krlewskie zwierz

    Grzmi z gbi piersi, strach na widzw pada;

    Jeden dozorca kroku nie poruszy,

    Spokojnie rce na piersiach zakada

    I lwa potnie uderzy - oczyma,

    Tym niemiertelnej talizmanem duszy

    Moc bezrozumn na uwizi trzyma.

    Rozdzia II

    Z Maryjenburskiej wiey zadzwoniono,

    Z obradnej sali id do kaplicy,

    Najpierwszy komtur, wielcy urzdnicy,

    Kapani, bracia i rycerzy grono.

    Nieszpornych modw kapitua sucha

    I piewa hymny do witego Ducha.

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    HYMN

    Duchu, wiato boe!

    Gobko Syjonu!

    Dzi chrzecijaoski wiat, ziemne podnoe

    Twojego tronu,

    Widom owied postaci

    I roztocz skrzyda nad syjoosk braci!

    Spod Twych skrzyde niech wystrzeli

    Sonecznymi promieo blaski,

    I kto najwitszej godniejszy aski

    Temu niech zotym wieocem skronie rozweseli;

    A padniem na twarz, syny czowieka,

    Temu, nad kim spoczywa Twych skrzyde opieka.

    Synu Zbawicielu!

    Skinieniem wszechmocnej rki

    Naznacz, kto z wielu

    Najgodniejszy synd

    witym znakiem Twojej mki,

    Piotra mieczem hetmanid onierstwu Twej wiary

    I przed oczyma pogaostwa rozwind

    Krlestwa Twego sztandary;

    A syn ziemi niech czoo i serce unia

    Przed tym, na czyich piersiach bynie gwiazda krzya.

    * * *

    Po modach wyszli. Arcykomtur zleci,

    Spoczwszy nieco powracad do choru

    I znowu bagad, aby Bg owieci

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Kapanw, braci i mw obioru.

    Wyszli nocnymi orzewid si chody:

    Jedni zasiedli zamkowy kruganek,

    Drudzy przechodz gaje i ogrody.

    Noc bya cicha, majowej pogody;

    Z dala niepewny wyglda poranek;

    Ksiyc obiegszy bonie safirowe

    Z odmiennym licem, z rnym blaskiem w oku,

    Drzemic to w ciemnym, to w srebrnym oboku,

    Znia sw cich i samotn gow;

    Jak dumajcy w pustyni kochanek,

    Obiegszy myl cae ycia koo,

    Wszystkie nadzieje, sodycze, cierpienia,

    To zy wylewa, to spjrzy wesoo,

    Wrecie ku piersiom zmordowane czoo

    Skania - i wpada w letarg zamylenia.

    Przechadzk inni bawi si rycerze.

    Lecz Arcykomtur chwil darmo nie traci,

    Zaraz Halbana i celniejszych braci

    Wzywa do siebie i na stron bierze,

    Aby z daleka od ciekawej rzeszy

    Zasignd rady, udzielid przestrogi.

    Wychodzi z zamku, na rwnin pieszy;

    Tak rozmawiajc, nie pilnujc drogi,

    Bdzili kilka godzin w okolicy,

    Blisko spokojnych jeziora wybrzey.

    Ju ranek, pora wracad do stolicy.

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Staj - gos jaki - skd? - z naronej wiey:

    Suchaj pilnie - to gos pustelnicy.

    W tej wiey dawno, przed laty dziesiciu,

    Jaka nieznana, pobona niewiasta,

    Z dala przybywszy do Maryi-miasta-

    Czy j natchno niebo w przedsiwziciu,

    Czy skaonego sumienia wyrzuty

    Pragnc ukoid balsamem pokuty,

    Pustelniczego szukaa ukrycia

    I tu znalaza grobowiec za ycia.

    Dugo nie chcieli zezwalad kapani,

    Wreszcie staoci proby przeamani

    Dali jej w wiey samotne schronienie.

    I.edwie stana za wiconym progiem,

    Na prg zwalono cegy i kamienie,

    Zostaa sama z mylami i Bogiem;

    I bram, co j od yjcych dzieli,

    Chyba w dzieo sdny odemkn anieli.

    U gry mae okienko i krata,

    Kdy pobony lud sa poywienie,

    A niebo - wietrzyk i dzienne promienie.

    Biedna grzesznico, czy nienawid wiata

    Do tyla umys skoataa mody,

    e si obawiasz sooca i pogody?-

    Zaledwie w swoim zamkna si grobie,

    Nikt jej nie widzia przy okienku wiey

    Przyjmowad w usta wiatru oddech wiey,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Ogldad niebo w pogodnej ozdobie

    I mie kwiaty na ziemnym obszarze,

    I stokrod milsze swoich blinich twarze.

    Wiedziano tylko, e jest dotd w yciu;

    Bo nieraz jeszcze witego pielgrzyma,

    Gdy noc przy jej bka si ukryciu,

    Jaki dwik miy na chwil zatrzyma;

    Dwik to zapewne pobonej piosenki.

    I z pruskich wiosek gdy zebrane dzieci

    Igraj w wieczr u bliskiej dbrowy,

    Natenczas z okna c biaego wieci,

    Jak gdyby promyk wschodzcej jutrzenki:

    Czy to jej wosa pukiel bursztynowy,

    Czyli to poysk drobnej, nienej rki,

    Bogosawicej niewinitek gowy?

    Komtur, tamtdy obrciwszy kroki,

    Syszy, gdy wie naron pomija:

    "Ty Konrad, przebg! spenione wyroki,

    Ty masz byd mistrzem, aby ich zabija!

    Czy nie poznaj? - ukrywasz daremnie,

    Chociaby, jak w, inne przybra ciao,

    Jeszcze by w twojej duszy pozostao

    Wiele dawnego - wszak zostao we mnie!

    Chociaby wrci, po twoim pogrzebie

    Jeszcze Krzyacy poznaliby ciebie".

    Sucha rycerstwo - to gos pustelnicy,

    Spojrz na krat, zda si pochylona,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Zda si ku ziemi wycigad ramiona,

    Do kogo? - Pusto w caej okolicy.

    Z daleka tylko jaki blask uderza,

    Na ksztat pomyka stalowej przybicy,

    I cieo na ziemi - czy to paszcz rycerza?

    Ju zniko - pewnie zudzenie renicy,

    Pewnie jutrzenki bysn wzrok rumiany,

    Po ziemi ranne przemkny tumany.

    "Bracia!- rzek Halban - dzikujmy niebiosom,

    Pewnie wyroki niebios nas przywiody,

    Ufajmy wieszczym pustelnicy gosom.

    Czy syszelicie? - Wieszczba o Konradzie,

    Konrad dzielnego imi Wallenroda.

    Stjmy, brat bratu niechaj rk poda,

    Sowo rycerskie: na jutrzejszej radzie

    On mistrzem naszym! " - "Zgoda - krzykn - zgoda!"

    I poszli krzyczc; dugo po dolinie

    Odgos tryumfu i radoci bije:

    "Konrad niech yje, Wielki Mistrz niech yje!

    Niech yje Zakon! niech pogaostwo zginie!"

    Halban pozosta mocno zamylony,

    Na woajcych okiem wzgardy rzuci,

    Spjrza ku wiey i cichymi tony

    Tak piosenk odchodzc zanuci:

    [PIEO]

    Wilija, naszych strumieni rodzica,

    Dno ma zociste i niebieskie lica;

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Pikna Litwinka, co jej czerpa wody,

    Czystsze ma serce, liczniejsze jagody.

    Wilija w miej kowieoskiej dolinie

    rd tulipanw i narcyzw pynie;

    U ng Litwinki kwiat naszych modzianw,

    Od r kraniejszy i od tulipanw.

    Wilija gardzi doliny kwiatami,

    Bo szuka Niemna, swego oblubieoca;

    Litwince nudno midzy Litwinami,

    Bo ukochaa cudzego modzieoca.

    Niemen w gwatowne pochwyci ramiona,

    Niesie na skay i dzikie przestworza,

    Tuli kochank do zimnego ona,

    I gin razem w gbokociach morza.

    I ciebie rwnie przychodzieo oddali

    Z ojczystych dolin, o Litwinko biedna!

    I ty utoniesz w zapomnienia fali,

    Ale smutniejsza, ale sama jedna.

    Serce i potok ostrzegad daremnie,

    Dziewica kocha i Wilija biey;

    Wilija znika w ukochanym Niemnie,

    Dziewica pacze w pustelniczej wiey.

    Rozdzia III

    Gdy Mistrz praw witych ucaowa ksigi,

    Skooczy modlitw i wzi od komtura

    Miecz i krzy wielki, znamiona potgi,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Wznis dumnie czoo, chocia troski chmura

    Ciya nad nim; wkoo okiem strzeli,

    W ktrym si radod na p z gniewem arzy,

    I niewidziany god na jego twarzy,

    Umiech przelecia, saby i znikomy:

    Jak blask, co chmur porann rozdzieli,

    Zwiastujc razem wschd sooca i gromy.

    Ten zapa Mistrza, to grone oblicze,

    Napenia serca otuch, nadziej;

    Widz przed sob bitwy i zdobycze

    I hojnie w myli krew pogaosk lej.

    Takiemu wadcy kt dostoi kroku?

    Kt si nie zlknie jego szabli, wzroku?-

    Dryjcie Litwini! ju si chwila zblia,

    Gdy z murw Wilna bynie znami krzya.

    Nadzieje prne. - Ciek dni, tygodnie,

    Upyn cay dugi rok w pokoju;

    Litwa zagraa, Wallenrod niegodnie

    Ani sam walczy, ani le do boju;

    A gdy si zbudzi i c dziaad zacznie,

    Stary porzdek wywraca opacznie.

    Woa, e Zakon z witych wyszed karbw,

    e bracia gwac przysione luby;

    "Mdlmy si - woa - wyrzeczmy si skarbw,

    Szukajmy m cnotach i pokoju chluby!"

    Narzuca posty, pokuty ciary,

    Uciech, wygody niewinnej zaprzecza;

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Lada grzech ciga najsroszymi kary

    Podziemnych lochw, wygnania i miecza.

    Tymczasem Litwin, co przed laty z dala

    Omija bramy zakonnej stolicy,

    Teraz dokoa wsi co noc podpala

    I lud bezbronny chwyta z okolicy;

    Pod samym zamkiem dumnie si przechwala,

    e idzie na msz do mistrza kaplicy;

    Pierwszy raz dzieci z rodzicw swych progu

    Dray na straszny dwik mudzkiego rogu.

    Kiedy byd moe czas lepszy do wojny?-

    Litwa szarpana wewntrzn niezgod;

    Std dzielny Rusin, std Lach niespokojny,

    Std krymskie chany lud potny wiod.

    Witod, zepchnity od Jagiey z tronu,

    Przyjecha szukad opieki Zakonu;

    W nagrod skarby i ziemie przyrzeka

    I wsparcia dotd nadaremnie czeka.

    Szemraj bracia, gromadzi si rada,

    Mistrza nie widad; Halban stary biey,

    W zamku, w kaplicy nie znalaz Konrada:

    Gdzie on? - zapewne u naronej wiey.

    ledzili bracia nocne jego kroki;

    Wszystkim wiadomo: kadego wieczora,

    Gdy ziemi grubsze osaniaj mroki,

    On idzie bdzid po brzegach jeziora;

    Albo klczcy, przyparty do muru,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Okryty paszczem, a do biaej zorzy

    wieci z daleka, jak posg z marmuru,

    I przez noc ca sennod go nie zmorzy.

    Czsta na cichy odgos pustelnicy

    Wstaje i ciche daje odpowiedzi;

    Brzmienia ich z dala ucho nie doledzi,

    Lecz widad z blasku wstrznionej przybicy,

    Rk niespokojnych, podniesionej gowy,

    e jakie wane tocz si rozmowy.

    PIEO Z WIEY

    Kt me westchnienia, kto me zy policzy?

    Czy ju tak dugie przepakaam lata,

    Czy tyle w piersiach i oczach goryczy,

    e od mych westchnieo pordzawiaa krata?-

    Gdzie za upadnie, w zimny gaz przecieka,

    Jak gdyby w serce dobrego czowieka.

    Jest wieczny ogieo w zamku wentoroga,

    Ten ogieo ywi pobone kapany;

    Jest wieczne rdo na grze Mendoga,

    To rdo ywi niegi i tumany;

    Nikt moich westchnieo i ez nie podsyca,

    A dotd boli serce i renica.

    Pieszczoty ojca, matki ucinienia,

    Zamek bogaty, kraina wesoa,

    Dni bez tsknoty, nocy bez marzenia;

    Spokojnod na ksztat cichego anioa,

    We dnie i w nocy, na polu i w domie

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Strzega mig z bliska, chocia niewidomie.

    Trzy pikne crki byo nas u matki,

    A mnie najpierwej dano w zamcie;

    Szczliwa modod, szczliwe dostatki,

    Kt mi powiedzia, e jest inne szczcie?

    Pikny modzieocze! na co mi powiedzia

    To, o czym w Litwie nikt pierwej nie wiedzia?

    O Bogu wielkim, o jasnych anioach,

    Kamiennych miastach, kdy wiara wita,

    Gdzie lud w bogatych modli si kocioach

    I kdy dziewic suchaj ksita,

    Waleczni w boju, jak nasi rycerze,

    Czuli w mioci, jak nasi pasterze;

    Gdzie czowiek, ziemne zoywszy pokrycie,

    Z dusz ulata po rozkosznym niebie.

    Ach, ja wierzyam, bo niebieskie ycie

    Ju przeczuwaam, gdym suchaa ciebie!

    Ach, odtd marze, w dobrych i zych losach,

    Tylko o tobie, tylko o niebiosach.

    Krzy na twych piersiach oczy me weseli,

    W nim ogldaam przysze szczcia haso,

    Niestety! z krzya gdy piorun wystrzeli,

    Wszystko dokoa ucicho, zagaso!

    Nic nie auj, chod gorzkie zy lej,

    Bo wszystko odj, zostawi nadziej.

    "Nadziej!" - cichym powtrzyy echem

    Brzegi jeziora, doliny i knieje.

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Zbudzi si Konrad i z dzikim umiechem:

    "Gdzie jestem - woa - tu sychad nadzieje?

    Na co te pieni? - Pomn twoje szczcie;

    Trzy pikne crki byo was u matki,

    Ciebie najpierwej dano w zamcie...

    Biada, o biada wam, nadobne kwiatki!

    Straszliwa mija wkrada si do sadu,

    A kdy piersi przelinie si bdn,

    Usechn trawy i re uwidn,

    I bd te jako piersi gadu!

    Uciekaj myl i dni przypominaj,

    Ktre by dotd pdzia wesoo,

    Gdyby... ty milczysz? - piewaj i przeklinaj;

    Niechaj za straszna, co gazy przecieka,

    Nie ginie darmo; zdejm szyszak z gowy,

    Tu niechaj spadnie, niech mi pali czoo,

    Tu niechaj spadnie, jam cierpied gotowy:

    Chcg znad zawczasu, co mig w piekle czeka!"

    Gos z wiey

    "Daruj, mj miy, daruj mi, jam winna.

    Przyszede pno, tskno byo czekad,

    I mimowolnie jaka pieo dziecinna...

    Precz mi z t pieni! - miaabym narzekad?-

    Z tob, mj luby, z tobmy przeyli

    Znikom chwil, lecz tej jednej chwili

    Nie bd mieniad z ca ziemian zgraj

    Na ciche ycie, przepdzone w nudzie.

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Ty sam mwie, e zwyczajni ludzie

    S jako konchy, co si w bagnie taj;

    Ledwie raz na rok fal niepogody

    Wypchnite z mtnej poka si wody,

    Otworz usta, raz westchn ku niebu

    I znowu wrc do swego pogrzebu.

    Nie, jam na takie szczcie nie stworzona!

    Jeszcze w ojczynie, ciche pdzc ycie,

    Nieraz w porodku towarzyszek grona

    Za czym tskniam i wzdychaam skrycie,

    I czuam serca niespokojne bicie.

    Nieraz z poziomej uciekaam ki

    I na najwyszym stanwszy pagrku,

    Myliam sobie: gdyby te skowronki

    Ze skrzyde swoich day mi po pirku,

    Poszabym z nimi i tylko z tej gry

    Chciaabym jeden may kwiat uszczyknd,

    Kwiat niezabudki, a potem za chmury

    Lecied wysoko! wysoko! i - zniknd.

    Ty mi wysucha, ty skrzydy orlemi,

    Monarcho ptakw, wzniose mi do siebie!

    Teraz, skowronki, o nic was nie prosz,

    Bo gdzie ma lecied, po jakie rozkosze,

    Kto pozna Boga wielkiego na niebie

    I kocha ma wielkiego na ziemi?"

    Konrad

    "Wielkod! i znowu wielkod, mj aniele!

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Wielkod, dla ktrej jczymy w niedoli.

    Kilka dni jeszcze, niech serce przeboli,

    Kilka dni tylko, ju ich tak niewiele.

    Stao si! prno po czasie aowad!

    Paczmy - lecz niechaj dr nieprzyjaciele,

    Bo Konrad paka, aeby mordowad.

    Po co tu przysza, po co, moja droga!

    Z klasztornych murw, z wityni pokoju?-

    Jam ci powici na usugi Boga;

    Nie lepiej byo w witych jego murach,

    Z dala ode mnie pakad i umierad,

    Ni tu, w krainie kamstwa i rozboju,

    W grobowej wiey, w powolnych torturach,

    Konad i oczy samotne otwierad,

    I przez niezomne tej kraty okucia

    Pomocy ebrad? - A ja suchad musz,

    Patrzed na dug skonania katusz,

    Stojc z daleka, i kld moj dusz,

    e w niej s jeszcze ostatki uczucia!"

    Gos z wiey

    "Jeli narzekasz, nie przychod tu wicej;

    Chociaby przyszed, baga najgorcej,

    Ju nie usyszysz! ju okno zamykam,

    Spuszcz si znowu w moj wie ciemn,

    Niechaj w milczeniu gorzkie zy poykam.

    Bd zdrw na wieki, bd zdrw, mj jedyny!

    I niech zaginie pamid tej godziny,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    W ktrej nie miae litoci nade mn".

    Konrad

    "Wic ty miej litod, ty jeste anioem,

    Stj, a jeeli proba ci nie wstrzyma,

    O ten rg wiey uderz si czoem,

    Bd ci baga skonaniem Kaima".

    Gos z wiey

    ", miejmy litod nad sob samemi,

    Pomnij, mj luby, e jak ten wiat wielki,

    Dwoje nas tylko na ogromnej ziemi

    Na morzach piasku dwie rosy kropelki;

    e, lada wietrzyk, z ziemnego padou

    Znikniem na zawsze, ach! giomy pospou!

    Nie na to przyszam, aeby ci drczyd;

    Nie chciaam przyjd wicenia kapanek,

    Bo niebu serca nie miaam zarczyd,

    Pki w nim ziemski panowa kochanek;

    Pragnam zostad w klasztorze i skromnie

    Oddad dni moje zakonnic usudze,

    Lecz tam bez ciebie wszystko wokoo mnie

    Byo tak nowe, tak dzikie, tak cudze.

    Wspomniaam sobie, e po latach wielu

    Miae powrcid do Maryi-grodu,

    Szukajc zemst na nieprzyjacielu

    I bronic spraw biednego narodu.

    Kto czeka, lata mylami ukraca;

    Mwiam sobie: on ju moe wraca,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Moe ju wrci; czy nie wolno dad,

    Gdy mam yjca zakopad si w grobie,

    Abym ci moga raz jeszcze ogldad,

    Abym przynajmniej umara przy tobie!

    Pjd wic - rzekam - w pustelniczym domku,

    Okoo drogi, na skay uomku,

    Zamkn si sama: moe rycerz jaki,

    Koo mej chatki przechodzcy blisko,

    Wymwi czasem kochanka nazwisko,

    Moe pomidzy obcymi szyszaki

    Ujrz znak jego: niech odmieni zbroje,

    Niechaj na tarcz obce goda kadnie,

    Niech twarz odmieni, jeszcze serce moje,

    Z daleka nawet, kochanka odgadnie.

    I gdy go cika powinnod przymusza

    Wszystko dokoa wyniszczad i krwawid,

    Wszyscy go przekln, bdzie jedna dusza,

    Co mu z daleka mie pobogosawid!

    Tu mj obraam domek i grobowiec,

    W cichej ustroni, kdy witokradzki

    Mych jkw nie mie podsuchad wdrowiec.

    Ty, wiem, i lubisz samotne przechadzki;

    Myliam sobie: on moe z wieczora

    Wybiey z dala od swych towarzyszy,

    Pomwid z wiatrem i z fal jeziora,

    Pomyli o mnie i gos mj usyszy.

    Niebo spenio niewinne yczenia;

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Przyszede, moje zrozumiae pienia.

    Dawniej prosiam, by mig twym obrazem

    Pocieszay, chod obraz by niemy;

    Dzi ile szczcia I dzi moemy razem-

    Razem zapakad..."

    Konrad

    "I c wypaczemy?-

    Pakaem, pomnisz, kiedy si wydarem

    Na wieki wiekw z twojego objcia,

    Gdy dobrowolnie dla szczcia umarem,

    Aeby krwawe spenid przedsiwzicia.

    Ju uwieoczone zbyt dugie mczeostwo,

    Teraz stanem u yczeo mych celu,

    Mog si zemcid na nieprzyjacielu;

    A ty mi przysza wydzierad zwycistwo.

    Odtd jak znowu z okna twej wieycy

    Spjrzaa na mnie, w caym krgu wiata

    Znowu nic nie ma dla mojej renicy,

    Tylko jezioro i wiea, i krata.

    Wkoo mnie wszystko wre wojny rozruchem;

    rd trb odgosu, rd ora szczku

    Ja niecierpliwym, wytonym uchem

    Szukam ust twoich anielskiego dwiku,

    I dzieo mj cay jest oczekiwaniem,

    A gdy wieczornej doczekam si pory,

    Chc j przeduyd rozpamitywaniem;

    Ja ycie moje licz na wieczory.

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Tymczasem Zakon spoczynkowi aje,

    O wojn prosi, wasnej da zguby,

    I mciwy Halban wytchnd mi nie daje:

    Albo dawniejsze przypomina luby,

    Wyrznite sioa i zniszczone kraje,

    Albo gdy nie chc skargi jego suchad,

    Jednym westchnieniem, skinieniem, oczyma,

    Umie przygas chd zemsty rozdmuchad.

    Wyrok mj zda si przybliad do kooca,

    Nic ju Krzyakw od wojny nie wstrzyma.

    Wczoramy z Rzymu odebrali gooca,

    Z rnych stron wiata niezliczone chmury,

    Pobony zapa w pole nagromadzi,

    Wszyscy woaj, abym ich prowadzi

    Z mieczem i krzyem na wileoskie mury.

    A przecie - wyznam ze wstydem! w tej chwili,

    Kiedy si wa narodw wyroki,

    Myl o tobie, wynajduj zwoki,

    ebymy jeszcze dzieo jeden przeyli.

    Modoci! jake wielkie twe ofiary!

    Jam miod, szczcie, jam niebo za modu

    Umia powicid dla sprawy narodu,

    Z alem, lecz z mstwem! a dzisiaj ja stary,

    Dzisiaj powinnod, rozpacz, wola boa

    Pdz mi w pole! a ja siwej gowy

    Nie miem oderwad od tych cian podnoa,

    Aeby twojej nie stracid - rozmowy!"

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Umilkn; z wiey sychad tylko jki;

    W milczeniu dugie przecieky godziny,

    Noc rozrzedniaa i promyk jutrzeoki

    Ju zarumieni lica cichej wody;

    Pomidzy liciem drzemicej krzewiny

    Ze szmerem ranne przewieway chody,

    Ptaszta cichym ozway si pieniem,

    Umilky znowu - i dugim milczeniem

    Znad daj, e si zbudziy za wczenie.

    Konrad powstaje, wznios ku wiey czoo,

    Dugo na krat poglda bolenie;

    Sowik zanuci, Konrad naokoo

    Spojrza: ju ranek; - opuci przybicy,

    W szerokie zwoje paszcza twarz obwin,

    Skinieniem rki egna pustelnicy

    I w krzakach zgin.

    Tak duch piekielny od wrt pustelnika

    Na odgos dzwonu porannego znika.

    Rozdzia IV UCZTA

    By dzieo patrona, uroczyste wito,

    Komtury z bradmi do stolicy jad,

    Biae chorgwie na wieach zatknito.

    Konrad rycerzy ma uczcid biesiad.

    Sto biaych paszczw powiewa za stoem,

    Na kadym paszczu czerni si krzy dugi:

    To byli bracia, a za nimi koem

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Modzi giermkowie stoj dla posugi.

    Konrad na czele, po lewicy tronu

    Wzi miejsce Witold ze swymi hetmany;

    Dawniej by wrogiem, dzi gociem Zakonu,

    Przeciwko Litwie sojuszem zwizany.

    Ju Mistrz powstawszy daje uczty haso:

    "Cieszmy si w Panu!" - wnet puchary bysy.

    "Cieszmy si w Panu!" - tysic gosw wrzaso,

    Srebra zabrzmiay, strugi mina trysy.

    Wallenrod usiad i na okciu wsparty

    Sucha z pogard nieprzystojnych gwarw;

    Umilka wrzawa, ledwie ciche arty

    Gdzieniegdzie przerw lekki dwik pucharw.

    "Cieszmy si - rzecze - c to, bracia moi,

    Tak-e rycerzom cieszyd si przystoi?-

    Zrazu wrzask pijany, a teraz szmer cichy;

    Mamy ucztowad jak zbjce lub mnichy? -

    "Inne zwyczaje byy za mych czasw,

    Kiedy na penym trupw bojowisku,

    rd gr kastylskich lub finlandzkich lasw,

    Przy obozowym pilimy ognisku.

    "Tam byy pieni! Midzy waszym gminem

    Czy nie ma barda albo menestrela?-

    Serce czowieka wino rozwesela,

    Ale piosenka jest dla myli winem".

    Zarazem rni piewacy powstali:

    Tam Woch otyy sowiczymi tony

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Konrada mstwo i pobonod chwali;

    wdzie trubadur od brzegw Garony

    Opiewa dzieje mionych pasterzy,

    Zakltych dziewic i bdnych rycerzy.

    Wallenrod drzema, piosenki ustay;

    Nagle zbudzony przerwanym oskotem,

    Cisn Wochowi trzos adowny zotem:

    "Mnie - rzek - jednemu piewae pochway,

    Jeden nie moe dad innej nagrody.

    We i pjd z oczu! w trubadur mody,

    Ktry piknoci i mioci suy,

    Niechaj daruje, e w rycerskim gronie

    Dziewicy nie masz, co by mu na onie

    Wdziczna przypia marny kwiatek ry.

    "Tu re zwidy, innego chc barda,

    Zakonnik-rycerz, innej chc piosenki,

    Niechaj mi bdzie tak dzika i twarda

    Jak haas rogw i ora szczki,

    I tak ponura jak klasztorne ciany,

    I tak ognista jak samotnik pjany.

    "Dla nas, co wicim i mordujem ludzi,

    Mordercza piosnka niech witod ogasza,

    Niechaj rozczula i gniewa, i nudzi,

    I znowu niechaj znudzonych przestrasza.

    Takie jest ycie - taka piosnka nasza.

    Kto j zapiewa? kto? " -" Ja" - odpowiedzia

    Sdziwy starzec, ktry u podwojw

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Midzy giermkami i paziami siedzia,

    Prusak czy Litwin, jak widad ze strojw;

    Brod mia gst, wiekiem ubielon,

    Gow obwiewa ostatek siwizny,

    Czoo i oczy zakryte zason,

    W twarzy wyryte at i cierpieo blizny.

    W prawicy star lutni prusk nosi,

    A lew rk wycign do stoa

    I tym skinieniem posuchania prosi.

    Ucichli wszyscy. - "Ja piewam - zawoa.-

    Dawniej Prusakom i Litwie piewaem;

    Dzi jedni legli w ojczyzny obronie,

    Drudzy, yd nie chcc po ojczyzny zgonie,

    Dobid si wol nad jej martwym ciaem,

    Jak sugi wierne w dobrym i zym losie

    Gin na swego dobroczyocy stosie;

    Inni sromotnie po lasach si kryj,

    Inni, jak Witold, midzy wami yj.

    "Ale po mierci, Niemcy, wy to wiecie,

    Sami spytajcie niecnych zdrajcw kraju,

    Co oni poczn gdy na tamtym wiecie,

    Wskazani wiecznym ogniom na poarcie,

    Zechc swych przodkw wywoywad z raju,

    Jakim jzykiem poprosz o wsparcie?

    Czy w ich niemieckiej barbarzyoskiej mowie

    Gos dzieci swoich uznaj przodkowie?

    "O dzieci, jaka Litwinom sromota!

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    aden mi, aden nie przynios obrony,

    Gdy od otarza, stary wajdelota,

    Byem w niemieckich kajdanach wleczony.

    Samotny w obcej ziemi zestarzaem,

    piewak, niestety! piewad nie mam komu;

    Na Litw patrzc oczy wypakaem

    Dzisiaj jeeli chc westchnd do domu,

    Nie wiem, gdzie ley mj dm ulubiony,

    Czy tam, czy owdzie, czyli z tamtej strony.

    "Tu tylko, w sercu, tu si ochronio,

    Co w mej ojczynie najlepszego byo,

    I te ubogie dawnych skarbw szcztki

    Wecie mi, Niemcy, wecie mi pamitki!

    "Jak zwyciony rycerz na igrzysku

    Zachowa ycie, ale czed utraca;

    I dni wzgardzone wlekc w pomiewisku,

    Znowu do swego zwyciy powraca;

    I raz ostatni wytajc rami,

    Broo sw pod jego stopami rozamie:

    "Tak mi ostatnia natchna ochota,

    Jeszcze do lutni omieliem rk,

    Niech wam ostatni w Litwie wajdelota

    Nuci ostatni litewsk piosenk".

    Skooczy i czeka Mistrza odpowiedzi,

    Czekaj wszyscy w milczeniu gbokiem,

    Konrad badawczym i szyderczym okiem

    Witolda licw i poruszeo ledzi.

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Postrzegli wszyscy, kiedy wajdelota

    Mwi o zdrajcach, jak. si Witold mieni,

    Zsinia, pobladn, znowu si czerwieni,

    Drczy go rwnie i gniew, i sromota,

    Na koniec, szabl ciskajc u boku,

    Idzie, zdziwion gromad roztrca,

    Spjrza na starca, zahamowa kroku,

    I chmura gniewu, nad czoem wiszca,

    Opada nagle w bystrym ez potoku;

    Powrci, usiad, paszczem twarz zasania

    I w tajemnicze uton dumania.

    A Niemcy z cicha: "Czyli do biesiady

    Przypuszczad mamy ebrajce dziady?

    Kto sucha pieni i kto je rozumie?" -

    Takie odgosy w biesiadniczym tumie

    Coraz ywszymi przerywano miechy;

    Paziowie krzycz wistajc w orzechy:

    "Oto jest nuta Litewskiego piewu".

    Wtem Konrad powsta: "Waleczni rycerze!

    Dzi Zakon, wedle starego zwyczaju,

    Od miast i ksit podarunki bierze;

    Jak winne hody z podlegego kraju,

    ebrak wam piosnk przynosi w ofierze;

    Zoenia hodu nie broomy starcowi,

    Wemijmy piosnk, bdzie to grosz wdowi.

    "Pord nas widzim ksicia Litwinw,

    Godmi Zakonu s jego wodzowie,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Mio im bdzie pamid dawnych czynw

    Syszed, w ojczystej odwieon mowie.

    Kto nie rozumie, niechaj si oddali;

    Ja czasem lubi te pospne jki

    Niezrozumiaej litewskiej piosenki,

    Jak lubi oskot rozhukanej fali

    Albo szmer cichy wiosennego deszczu;

    Przy nich spad mio. - piewaj, stary wieszczu!"

    PIEO WAJDELOTY

    Kiedy zaraza Litw ma uderzyd,

    Jej przyjcie wieszcza odgadnie renica;

    Bo jeli suszna wajdelotom mierzyd,

    Nieraz na pustych smtarzach i boniach

    Staje widomie morowa dziewica,

    W bielinie, z wiankiem ognistym na skroniach,

    Czoem przenosi biaowieskie drzewa,

    A w rku chustk skrwawion powiewa.

    Stranicy zamkw oczy pod hem kryj,

    A psy wieniakw, zarywszy pysk w ziemi,

    Kopi, mierd wietrz i okropnie wyj.

    Dziewica stpa kroki zowieszczemi

    Na sioa, zamki i bogate miasta;

    A ile razy krwaw chustk skinie,

    Tyle paacw zmienia si w pustynie,

    Gdzie nog stpi, wiey grb wyrasta.

    Zgubne zjawisko! - Ale wicej zguby

    Wry Litwinom od niemieckiej strony

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Szyszak byszczcy ze strusimi czuby

    I paszcz szeroki, krzyem naczerniony.

    Gdzie przeszy stopy takiego widziada,

    Niczym jest klska wiosek albo grodw:

    Caa kraina, w mogi zapada.

    Ach! kto litewsk dusz mg ochronid,

    Pjd do mnie, sidziem na grobie narodw,

    Bdziemy dumad, piewad i zy ronid.

    O wieci gminna! ty arko przymierza

    Midzy dawnymi i modszymi laty:

    W tobie lud skada broo swego rycerza,

    Swych myli przdz i swych uczud kwiaty.

    Arko! ty adnym niezamana ciosem,

    Pki ci wasny twj lud nie znieway;

    O pieni gminna, ty stoisz na stray

    Narodowego pamitek kocioa,

    Z archanielskimi skrzydami i gosem -

    Ty czasem dzierysz i miecz archanioa.

    Pomieo rozgryzie malowane dzieje,

    Skarby mieczowi spustosz zodzieje,

    Pieo ujdzie cao, tum ludzi obiega;

    A jeli pode dusze nie umiej

    Karmid j alem i poid nadziej,

    Ucieka w gry, do gruzw przylega

    I stamtd dawne opowiada czasy.

    Tak sowik z ogniem zajtego gmachu

    Wyleci, chwil przysidzie na dachu:

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Gdy dachy run, on ucieka w lasy

    I brzmic piersi nad zgliszcza i groby

    Nuci podrnym piosenk aoby

    Suchaem piosnek - nieraz kmied stoletni,

    Trcajc koci elazem oraczem,

    Stan i zagra na wierzbowej fletni

    Pacierz umarych; lub rymownym paczem

    Was gosi, wielcy ojcowie - bezdzietni.

    Echa mu wtrz, ja suchaem z dala,

    Tym mocniej widok i piosnka rozala,

    em by jedynym widzem i suchaczem.

    Jako w dzieo sdny z grobowca wywoa

    Umar przeszod trba archanioa,

    Tak na dwik pieni koci spod mej stopy

    W olbrzymie ksztaty zbiegy si i zrosy.

    Z gruzw powstaj kolumny i stropy,

    Jeziora puste brzmi licznymi wiosy

    I widad zamkw otwarte podwoje,

    Korony ksit, wojownikw zbroje,

    piewaj wieszcze, taoczy dziewic grono -

    Marzyem cudnie, srodze mig zbudzono!

    Znikny lasy i ojczyste gry.

    Myl znuonymi ulatujc piry

    Spada, w domow tuli si zacisz;

    Lutnia umilka w otrtwiaym rku,

    rd aonego sprodakw jku

    Czsto przeszoci gosu nie dosysz!

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Lecz dotd iskry modego zapau

    Tl w gbi piersi, nieraz ogieo wzniec,

    Dusz oywi i pamid owiec.

    Pamid nawczas, jak lampa z krysztau

    Ubrana pdzlem w malowne obrazy,

    Chocia j zadmi py i liczne skazy,

    Jeeli wiecznik postawisz w jej serce,

    Jeszcze wieoci barwy znci oczy,

    Jeszcze na cianach paacu roztoczy

    Krane, acz nieco przydmione kobierce

    Gdybym by zdolny wasne ognie przelad

    W piersi suchaczw i wskrzesid postaci

    Zmarej przeszoci; gdybym umia strzelad

    Brzmicymi sowy do serca spbraci:

    Moe by jeszcze w tej jedynej chwili,

    Kiedy ich piosnka ojczysta poruszy,

    Uczuli w sobie dawne serca bicie,

    Uczuli w sobie dawn wielkod duszy

    I chwil jedn tak grnie przeyli,

    Jak ich przodkowie niegdy cae ycie.

    Lecz po co zbiege wywoywad wieki? -

    I swoich czasw piewak nie obwini,

    Bo jest m wielki, ywy, niedaleki,

    O nim zapiewam, uczcie si, Litwini!

    * * *

    Umilkn starzec i dokoa sucha,

    Czy Niemcy dalej pozwol mu piewad;

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    W sali dokoa bya cichod gucha,

    Ta zwyka wieszczw na nowo zagrzewad.

    Zacz wic piosnk, ale innej treci,

    Bo gos na spadki wolniejsze rozmierza,

    Po strunach sabiej i nadziej uderza

    I z hymnu zstpi do prostej powieci.

    POWIED WAJDELOTY

    Skd Litwini wracali? - Z nocnej wracali wycieczki,

    Wieli upy bogate, w zamkach i cerkwiach zdobyte.

    Tumy braocw niemieckich z powizanymi rkami,

    Ze stryczkami na szyjach, biegn przy koniach zwycicw;

    Pogldaj ku Prusom i zalewaj si zami,

    Pogldaj na Kowno - i polecaj si Bogu.

    W miecie Kownie porodku cignie si bonie Peruna,

    Tam ksita litewscy, gdy po zwycistwie wracaj,

    Zwykli rycerzy niemieckich palid na stosie ofiarnym.

    Dwaj rycerze pojmani jad bez trwogi do Kowna,

    Jeden mody i pikny, drugi latami schylony.

    Oni sami rd bitwy hufce niemieckie rzuciwszy

    Midzy Litwinw uciekli; ksi Kiejstut ich przyj,

    Ale stra otoczy, w zamek za sob prowadzi.

    Pyta, z jakiej krainy, w jakich zamiarach przybyli.

    "Nie wiem - rzecze modzieniec - jaki mj rd

    i nazwisko,

    Bo dzieciciem od Niemcw byem w niewol schwytany.

    Pomn tylko, e kdy w Litwie rd miasta wielkiego

    Sta dm moich rodzicw; byo to miasto drewniane,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Na pagrkach wyniosych, dm by z cegy czerwonej.

    Wkoo pagrkw na boniach puszcza szumiaa jodowa.

    rodkiem lasw daleko biae byszczao jezioro.

    Razu jednego w nocy wrzask nas ze snu przebudzi,

    Dzieo ognisty zawita w okna, trzaskay si szyby,

    Kby dymu buchny po gmachu, wybieglimy w bram,

    Pomieo wia po ulicach, iskry sypay si gradem,

    Krzyk okropny "Do broni f Niemcy s w miecie, do broni !"

    Ojciec wypad z orem, wypad i wicej nie wrci.

    Niemcy wpadli do domu, jeden wypuci si za mn,

    Zgoni, pozwa mi na. koo; nie wiem, co stao si dalej,

    Tylko krzyk mojej matki dugo, dugo syszaem.

    Pord szczku ora, domw runcych oskotu,

    Krzyk ten ciga mnie dugo, krzyk ten pozosta w mym uchu.

    Teraz jeszcze gdy widz poar i sysz woania,

    Krzyk ten budzi si w duszy, jako echo w jaskini

    Za odgosem piorunu; oto jest wszystko, co z Litwy,

    Co od rodzicw wywiozem. W sennych niekiedy marzeniach

    Widz postad szanown matki i ojca, i braci,

    Ale coraz to dalej jaka mga tajemnicza

    Coraz grubsza i coraz ciemniej zasania ich rysy.

    Lata dzieciostwa pyny, yem rd Niemcw jak Niemiec,

    Miaem imi Waltera, Alfa nazwisko przydano;

    Imi byo niemieckie, dusza litewska zostaa,

    Zosta al po rodzinie, ku cudzoziemcom nienawid,

    Winrych, mistrz krzyacki, chowa mig w swoim paacu,

    On sam do chrztu mi trzyma, kocha i pieci jak syna.

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Jam si nudzi w paacach, z kolan Winrycha ucieka

    Do wajdeloty starego. Wwczas pomidzy Niemcami

    By wajdelota litewski, wzity w niewol przed laty,

    Suy tumaczem wojsku. Ten, gdy si o mnie dowiedzia,

    em sierota i Litwin, czsto mi wabi do siebie,

    Rozpowiada o Litwie, dusz stsknion otrzewia

    Pieszczotami i dwikiem mowy ojczystej, i pieni.

    On mi czsto ku brzegom Niemna sinego prowadzi,

    Stamtd lubiem na mie gry ojczyste pogldad.

    Gdymy do zamku wracali, starzec zy mi ociera,

    Aby nie wzbudzid podejrzeo; zy mi ociera, a zemst

    Przeciw Niemcom podnieca. Pomn jak w zamek wrciwszy

    N ostrzyem tajemnie; z jak zemsty rozkosz

    Rznem kobierce Winrycha lub kaleczyem zwierciada,

    Na tarcz jego byszczc piasek miotaem i plwaem.

    Potem w atach modzieoczych czstomy z portu Kejpedy

    W dk ze starcem siadali brzegi litewskie odwiedzad.

    Rwaem kwiaty ojczyste, a czarodziejska ich wonia

    Tchna w dusz jakowe dawne i ciemne wspomnienia.

    Upojony t woni, zdao si, e dzieciniaem,

    e w ogrodzie rodzicw z bradmi igraem maymi.

    Starzec pomaga pamici; on pikniejszymi sowami

    Nili zioa i kwiaty przeszod szczliw malowa:

    Jak by mio w ojczynie, pord przyjaci i krewnych,

    Pdzid chwile modoci; ile to dzieci litewskich

    Szczcia takiego nie znaj paczc w kajdanach Zakonu.

    To syszaem na boniach; lecz na wybrzeach Pogi,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Gdzie grzmicymi piersiami biae roztrc si morze

    I z pienistej gardzieli piasku strumienie wylewa:

    "Widzisz - mawia mi starzec - ki nadbrzenej kobierce,

    Ju je piasek oblecia; widzisz te zioa pachnce,

    Czoem sil si jeszcze przebid miertelne pokrycie,

    Ach! daremnie, bo nowa wiru nasuwa si hydra,

    Biae petwy roztacza, ldy yjce podbija

    I rozciga dokoa dzikiej krlestwo pustyni.

    Synu, plony wiosenne, ywo do grobu wtrcone,

    To s ludy podbite, bracia to nasi Litwini;

    Synu, piaski z zamorza burz pdzone - to Zakon".

    Serce bolao suchajc; chciaem mordowad Krzyakw

    Albo do Litwy uciekad; starzec hamowa zapdy.

    "Wolnym rycerzom - powiada - wolno wybierad ore

    I na polu otwartym bid si rwnymi siami;

    Ty niewolnik, jedyna broo niewolnikw - podstpy.

    Zostao jeszcze i przejmij sztuki wojenne od Niemcw,

    Staraj si zyskad ich ufnod, dalej obaczym, co poczd".

    Byem posuszny starcowi, szedem z wojskami Teutonw;

    Ale w pierwszej potyczce ledwiem obaczy chorgwie,

    Ledwiem narodu mojego pieni wojenne usysza,

    Poskoczyem ku naszym, starca za sob przywodz,

    Jako sok wydarty z gniazda i w klatce ywiony,

    Chod srogimi mkami owcy odbior mu rozum

    I puszczaj, aeby braci sokow wojowa,

    Skoro wzniesie si w chmury, skoro pocignie oczyma

    Po niezmiernych obszarach swojej bkitnej ojczyzny,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Wolnym odetchnie powietrzem, szelest swych skrzyde

    usyszy:

    Pjd, myliwcze, do domu, z klatk nie czekaj sokoa".

    Skooczy modzieniec; a Kiejstut sucha ciekawie, suchaa

    Cra Kiejstuta, Aldona, moda i pikna jak bstwo.

    Jesieo pynie, z jesieni cign si dugie wieczory;

    Kiejstutwna, jak zwykle, w sistr i rwiennic orszaku

    Za kronami usiada albo si bawi przdziwem;

    A gdy igy migoc, tocz si chybkie wrzeciona,

    Walter stoi i prawi cuda o krajach niemieckich

    I o swojej modoci. Wszystko, co Walter powiada,

    owi uchem dziewica, myl akom poyka;

    Wszystko umie na pamid, nieraz i we nie powtarza.

    Walter mwi, jak wielkie zamki i miasta za Niemnem,

    Jakie bogate ubiory, jakie wspaniae zabawy,

    Jak na gonitwach waleczni kopije krusz rycerze,

    A dziewice z krugankw patrz i wieoce przyznaj.

    Walter mwi o wielkim Bogu, co wada za Niemnem,

    I o niepokalanej Syna Boego Rodzicy,

    Ktrej postad anielsk w cudnym pokaza obrazku.

    Ten obrazek modzieniec nosi pobonie na piersiach:

    Dzi Litwince darowa, gdy j do wiary nawraca,

    Gdy pacierze z ni mwi; chcia wszystkiego nauczyd,

    Co sam umia; niestety, on j i tego nauczy,

    Czego dotd nie umia: on nauczy j kochad.

    I sam uczy si wiele; z jakim rozkosznym wzruszeniem

    Sysza z ust jej litewskie ju zapomniane wyrazy.

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Z kadym wskrzeszonym wyrazem budzi si nowe uczucie

    Jako iskra z popiou; byy to sodkie imiona

    Pokrewieostwa, przyjani, sodkiej przyjani, i jeszcze

    Sodszy wyraz nad wszystko, wyraz mioci, ktremu

    Nie masz rwnego na ziemi, oprcz wyrazu - ojczyzna.

    "Skde - pomyla Kiejstut - naga w mej crce

    odmiana ?

    Gdzie jej dawna wesood, gdzie jej dziecinne rozrywki? -

    W wito wszystkie dziewice id zabawiad si taocem,

    Ona siedzi samotna, albo z Walterem rozmawia.

    W dzieo powszedni dziewice trudni si ig lub kron,

    Jej z rk iga wypada, nici pltaj si w kronach,

    Sama nie widzi, co robi, wszyscy mi to powiadaj.

    Wczora postrzegem, e ry kwiatek wyszya zielono,

    A listeczki czerwonym umalowaa jedwabiem.

    Jake mogaby widzied, kiedy jej oczy i myli

    Tylko oczu Waltera, rozmw Waltera szukaj.

    Ile razy zapytam, gdzie ona posza? - w dolin;

    Skd powraca? - z doliny; c w tej dolinie? - modzieniec

    Ogrd dla niej zasadzi. Jeste ten ogrd pikniejszy

    Nili me sady zamkowe? - (Pyszne Kiejstut mia sady,

    Pene jabek i gruszek, dziewic kowieoskich ponta).

    Nie ogrdek to wabi; zim widziaem jej okna,

    Caa szyba tych okien, co obrcone do Niemna,

    Czysta jakby rd maja, ld nie zaciemni krysztau;

    Walter chodzi tamtdy, pewnie siedziaa u okna

    I gorcym westchnieniem lody na szybach stopia.

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Ja mylaem, e on j czytad i pisad nauczy,

    Syszc, e wszyscy ksita dzieci swe uczyd zaczli;

    Chopiec dobry, waleczny, jak ksidz w pismach dwiczony,

    Mame go z domu wypdzid? on tak potrzebny dla Litwy:

    Hufce najlepiej szykuje, sypie najlepiej okopy,

    Broo piorunow urzdza, jeden mi staje za wojsko.

    Pjd, Walterze, bd ziciem moim i bij si za Litw!"

    Walter poj Aldon. - Niemcy, wy pewnie mylicie,

    e tu koniec powieci; w waszych mionych romansach

    Gdy si rycerze poeni, kooczy trubadur piosenk,

    Tylko dodaje, e yli dugo i byli szczliwi.

    Walter kocha sw on, lecz mia dusz lachetn;

    Szczcia w domu nie znalaz, bo go nie byo w ojczynie.

    Ledwie niegi poniky, pierwszy zanuci skowronek,

    Innym krajom skowronek miod i rozkosz obwieszcza,

    Biednej Litwie co roku wry poary i rzezie;

    Cign szeregi krzyowe niezliczonymi tumami,

    Ju od gr zaniemeoskich echo do Kowna zanosi

    Wojska mnogiego haasy, chrzst zbrj, renia rumakw.

    Jak mga spuszcza si obz, bonia szeroko zalega,

    Tu i wdzie migoc stray naczelnych proporce

    Jak yskania przed burz. Niemcy stanli na brzegu,

    Mosty po Niemnie rzucili, Kowno dokoa oblegli.

    Dzieo w dzieo od taranw wal si mury i baszty,

    Noc w noc miny burzce kopi si w ziemi jak krety,

    Pod niebiosami ognistym unosi si bomba polotem

    I jak soko na ptaki z gry na dachy uderza.

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Kowno w gruzy runo - Litwa do Kiejdan uchodzi;

    W gruzach runy Kiejdany - Litwa po grach i lasach

    Broni si; Niemcy dalej cign pldrujc i palc.

    Kiejstut z Walterem pierwsi w bitwach, ostatni w odwrocie.

    Kiejstut zawsze spokojny; od dzieciostwa przywykn

    Bid si z nieprzyjacielem, wpadad, zwyciad, uciekad.

    Wiedzia, e jego przodkowie zawsze z Niemcami walczyli,

    Idc w lady swych przodkw bi si i nie dba o przyszod.

    Inne byy Waltera myli; schowany rd Niemcw,

    Zna potg Zakonu; wiedzia, e mistrza wezwanie

    Z caej Europy wyciga skarby, ore i wojska.

    Prusy broniy si niegdy, stary Prusakw Teutony,

    Litwa pierwej czy pniej rwnej ulegnie kolei;

    Widzia niedol Prusakw, dra nad przyszoci Litwinw.

    "Synu - Kiejstut zawoa - zgubnym ty jeste prorokiem;

    Z oczu mi zdare zason, aby otchanie pokazad.

    Kiedy ciebie suchaem, zda si, e rce osaby,

    I z nadziej zwycistwa z piersi ucieka odwaga.

    C poczniemy z Niemcami?" - "Ojcze - Walter powiada -

    Wiem ja sposb jedyny, straszny, skuteczny, niestety!

    Moe kiedy objawi". - Tak rozmawiali po bitwie,

    Nim ich trba ku nowym bitwom i klskom wezwaa.

    Kiejstut coraz smutniejszy, Walter jak mocno zmienionv!

    Dawniej, chocia nie bywa nigdy zbytecznie wesoy,

    W chwilach nawet szczliwych lekki mrok zamylenia

    Lice jego przysania, ale w objciach Aldony,

    Dawniej miewa pogodne czoo i lice spokojne,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Zawsze j wita umiechem, czuym poegna wejrzeniem.

    Teraz, zda si, e jaka skryta drczya go boled!

    Cay ranek przed domem, z zaoonymi rkami,

    Patrzy na dymy poncych z dala miasteczek i wiosek,

    Patrzy dzikimi oczyma; w nocy porywa si ze snu

    I przez okno krwaw un poarw uwaa.

    "Mu drogi, co tobie?" - pyta ze zami Aldona.-

    "Co mnie? bd spokojnie drzema, a Niemcy napadn

    I sennego zwizawszy, w rce katowskie oddadz?" -

    "Boe uchowaj, mu! strae pilnuj okopw". -

    "Prawda, strae pilnuj, czuwam i szabl mam w rku,

    Ale kiedy wygin strae, wyszczerbi si szabla...

    Suchaj, jeli staroci, ndznej staroci doyj..." -

    "Bg nam zdarzy pociech z dziatek". - "Wtem Niemcy

    napadn,

    on zabij, dzieci wydr, uwioz daleko

    I naucz wypuszczad strza na ojca wasnego.

    Ja sam moe bym ojca, moe bym braci mordowa,

    Gdyby nie wajdelota". - "Drogi Walterze, ujedmy

    Dalej w Litw, skryjmy si w lasy i gry od Niemcw". -

    "My odjedziem, a inne matki i dzieci zostawim? -

    Tak uciekali Prusacy, Niemiec ich w Litwie dogoni.

    Jeli nas w grach wyledzi?" - "Znowu dalej ujedziem". -

    "Dalej? dalej, nieszczsna? dalej ujedziem, za Litw?

    W rce Tatarw lub Rusi?" - Na t odpowied Aldona

    Pomieszana milczaa; jej zdawao si dotd,

    e ojczyzna jak wiat jest duga, szeroka bez kooca;

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Pierwszy raz syszy, e w Litwie caej nie byo schronienia.

    Zaamawszy rce pyta Waltera, co poczd? -

    "Jeden sposb, Aldono, jeden pozosta Litwinom

    Skruszyd potg Zakonu; mnie ten sposb wiadomy.

    Lecz nie pytaj, dla Boga! stokrod przeklta godzina,

    W ktrej od wrogw zmuszony chwyc si tego sposobu". -

    Wicej nie chcia powiadad, prb Aldony nie sucha,

    Litwy tylko nieszczcia sysza i widzia przed sob,

    A na koniec pomieo zemsty, w milczeniu karmiony

    Klsk i cierpieo widokiem, wzd si i serce ogarn;

    Wszystkie wytrawi uczucia, nawet jedyne uczucie

    Dotd mu ywot sodzce, nawet uczucie mioci.

    Tak u biaowieskiego dbu jeeli myliwi,

    Ogieo tajemny wznieciwszy, rdzeo gboko wypal,

    Wkrtce lasw monarcha straci swe licie powiewne,

    Z wiatrem polec gazie, nawet jedyna zielonod

    Dotd mu czoo zdobica, uschnie korona jemioy.

    Dugo Litwini po zamkach, grach i lasach bdzili,

    Napadajc na Niemcw lub napadani wzajemnie.

    A stoczya si straszna bitwa na boniach Rudawy,

    Gdzie kilkadziesit tysicy modzi litewskiej polego,

    Obok tylu tysicy wodzw i braci krzyowych.

    Niemcom wkrtce posiki wiee cigny zza morza;

    Kiejstut i Walter z garstk mw przebili si w gry,

    Z wyszczerbionymi szablami, z porbanymi tarczami,

    Kurzem, posok okryci, weszli pospni. do domu.

    Walter nie spjrza na on, sowa do niej nic wyrzek,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Po niemiecku z Kiejstutem i wajdelot rozmawia.

    Nie rozumiaa Aldona, serce tylko wryo

    Jakie okropne wypadki; gdy zakooczyli obrad,

    Wszyscy trzej ku Aldonie smutne zwrcili wejrzenie.

    Walter patrza najduej z niemej wyrazem rozpaczy;

    Wtem gstymi kroplami zy mu rzuciy si z oczu.

    Upad do ng Aldony, rce jej cisn do serca

    I przeprasza za wszystko, co ucierpiaa dla niego.

    "Biada - mwi - niewiastom, jeli kochaj szaleocw,

    Ktrych oko wybiegad lubi za wioski granice,

    Ktrych myli jak dymy wiecznie nad dach ulatuj;

    Ktrych sercu nie moe szczcie domowe wystarczyd.

    Wielkie serca, Aldono, s jak ule zbyt wielkie,

    Mid ich zapenid nie moe, staj si gniazdem jaszczurek.

    Daruj, luba Aldono! dzisiaj chc w domu pozostad,

    Dzisiaj o wszystkim zapomn, dzisiaj bdziemy dla siebie,

    Czym bywalimy dawniej; jutro..." - i nie mia dokooczyd.

    Jaka radod Aldonie! zrazu myli nieboga,

    e si Walter odmieni, bdzie spokojny, wesoy,

    Widzi go mniej zamylonym, w oczach wicej ywoci,

    W licach dostrzega rumieniec. Walter u ng Aldony

    Cay wieczr przepdzi; Litw, Krzyakw i wojn

    Rzuci na chwil w niepamid, mwi o czasach szczliwych

    Swego do Litwy przybycia, pierwszej z Aldon rozmowy,

    Pierwszej w dolin przechadzki, i o wszystkich dziecinnych,

    Ale sercu pamitnych, pierwszej mioci zdarzeniach.

    Za c tak lube rozmowy sowem "jutro" przerywa? -

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    I zamyla si znowu, dugo na on poglda,

    zy mu krc si w oczach, chciaby co wyrzec i nie mie.

    Czyli dawne uczucia, szczcia dawnego pamitki

    Na to tylko wywoa, aby si z nimi poegnad?

    Wszystkie rozmowy, wszystkie tego wieczora pieszczoty

    Czyli bd ostatnim blaskiem wiecznika mioci?...

    Darmo si pytad, Aldona patrzy, czeka niepewna

    I wyszedszy z komnaty jeszcze przez szpary poglda.

    Walter wino nalewa, mnogie wychyla puchary

    wajdelot starego na noc u siebie zatrzyma.

    Sooce ledwo wschodzio, ttni po bruku kopyta,

    Dwaj rycerze z tumanem rannym spiesz si w gry.

    Wszystkie by strae zmylili, jednej nie mogli omylid.

    Czujne s oczy kochanki, zgada ucieczk Aldona!

    Drog w dolinie zabiega; smutne to byo spotkanie.

    "Wrd si, o luba, do domu; wrd si, ty bdziesz szczliwa,

    Moe bdziesz szczliwa, w lubej rodziny objciach;

    Jeste moda i pikna, znajdziesz pociech, zapomnisz!

    Wielu ksit dawniej o tw starao si rk;

    Jeste wolna, jeste wdow po wielkim czowieku,

    Ktry dla dobra ojczyzny wyrzek si - nawet i ciebie!

    Bywaj zdrowa, zapomnij; zapacz niekiedy nade mn:

    Walter wszystko utraci, Walter sam jeden pozosta

    Jako wiatr na pustyni; bkad si musi po wiecie,

    Zdradzad, mordowad i potem gind mierci haniebn.

    Ale po latach ubiegych imi Alfa na nowo

    Zabrzmi w Litwie i kiedy z ust wajdelotw posyszysz

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Czyny jego; natenczas, luba, natenczas pomylisz,

    e w rycerz straszliwy, chmur tajemnic okryty,

    Jednej tobie znajomy, twoim by kiedy maonkiem,

    I niech dumy uczucie bdzie pociech sieroctwa".

    Sucha w milczeniu Aldona, chocia nie syszy ni sowa.

    "Jedziesz, jedziesz !" - krzykna i zatrwoya si sama

    Sowem "jedziesz", to jedno sowo brzmiao w jej uchu;

    Nic nie mylia, o niczym pomnied nie moga: jej myli,

    Jej pamitki, jej przyszod, wszystko spltao si tumnie.

    Ale sercem odgada, e niepodobna powracad,

    e niepodobna zapomnied; oczy zbkane toczya,

    Kilka razy Waltera dzikie spotkaa wejrzenie;

    W tym wejrzeniu ju dawnej nie znajdowaa pociechy

    I zdawaa si szukad czego nowego, i wkoo

    Ogldaa si znowu, wkoo pustynie i lasy;

    W rodku lasu samotna byszczy za Niemnem wieyca,

    By to klasztor zakonnic, chrzecijan smutna budowa.

    Na tej wieycy spoczy oczy i myli Aldony,

    Jak gobek, porwany wiatrem rd morskiej topieli,

    Pada na maszty samotne nieznajomego okrtu.

    Walter zrozumia Aldon, uda si za ni w milczeniu,

    Opowiedzia swj zamiar, taid przed wiatem nakaza

    I u bramy - niestety! straszne to byo rozstanie...

    Alf z wajdelot pojecha, dotd nic o nich nie sychad.

    Biada, biada, jeeli dotd nie speni przysigi;

    Jeli zrzekszy si szczcia, szczcie Aldony zatruwszy...

    Jeli tyle powici i dla niczego powici...

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Przyszod reszt pokae. Niemcy, skooczyem piosenk.

    * * *

    "Koniec ju, koniec" - wielki szmer na sali -

    "I c w Walter? jakie jego czyny?

    Gdzie? nad kim zemsta" - suchacze woali;

    Mistrz tylko jeden rd szurmnej druyny

    Siedzia milczcy z pochylon gow,

    Mocno wzruszony, porywa co chwila

    Puchary z winem i do dna wychyla.

    W jego postaci zmian widad now,

    Rne uczucia w nagych byskawicach

    Po rozpalonych krzyuj si licach.

    Coraz to groniej czoo mu si chmurzy,

    Usta dr sine, obkane oczy

    Lataj niby jaskki rd burzy,

    Wreszcie paszcz zrzuca i na rodek skoczy:

    Gdzie koniec pieni? - wraz mi koniec piewaj.

    Albo daj lutni; czego drcy stoisz? -

    Podaj mi lutni, puchary nalewaj,

    Zapiewam koniec, jeli ty si boisz.

    "Znam ja was, kada piosnka wajdeloty

    Nieszczcie wry jak nocnych psw wycie;

    Mordy, poogi wy piewad lubicie,

    Nam zostawiacie chwa i zgryzoty.

    Jeszcze w kolebce wasza pieo zdradziecka

    Na ksztat gadziny obwija pier dziecka

    I wlewa w dusz najsrosze trucizny,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Gupi chd sawy i miod ojczyzny.

    "Ona to idzie za modzieocem w lady,

    Jak zabitego cieo nieprzyjaciela

    Zjawia si nieraz w porodku biesiady,

    Aby krew mieszad w puchary wesela.

    Suchaem pieni, zanadto, niestety!...

    Stao si, stao; znam ci, zdrajco stary;

    Wygrae! wojna, tryumf dla poety!

    Dajcie mi wina, speni si zamiary.

    "Wiem koniec pieni, nie... zapiewam inn;

    Kiedy walczyem na grach Kastyli,

    Tam mnie Maurowie ballady uczyli.

    Starcze, graj nut, t nut dziecinn,

    Ktr w dolinie... o! by to czas bogi -

    Na t muzyk zwykem zawsze nucid.

    Wracaje, starcze, bo przez wszystkie bogi

    Niemieckie, pruskie..." - Starzec musia wrcid,

    Uderzy lutni i gosem niepewnym

    Szed za dzikimi tonami Konrada,

    Jako niewolnik za swym panem gniewnym.

    Tymczasem wiata gasny na stole,

    Rycerzy duga upia biesiada;

    Lecz Konrad piewa, budz si na nowo,

    Staj i w szczupym cisnwszy si kole,

    Pilnie zwaaj kade pieni sowo.

    BALLADA

    ALPUHARA

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Ju w gruzach le Maurw posady,

    Nard ich dwiga elaza,

    Broni si jeszcze twierdze Grenady,

    Ale w Grenadzie zaraza.

    Broni si jeszcze z wie Alpuhary

    Almanzor z garstk rycerzy,

    Hiszpan pod miastem zatkn sztandary,

    Jutro do szturmu uderzy.

    O wschodzie sooca rykny spie,

    Rut si okopy, mur wali,

    Ju z minaretw bysny krzye,

    Hiszpanie zamku dostali.

    Jeden Almanzor, widzc swe roty

    Zbite w upornej obronie,

    Przerzn si midzy szable i groty,

    Uciek i zmyli pogonie.

    Hiszpan na wieej zamku ruinie,

    Pomidzy gruzy i trupy,

    Zastawia uczt, kpie si w winie,

    Rozdziela braoce i upy.

    Wtem stra oddwierna wodzom donosi,

    e rycerz z obcej krainy

    O posuchanie co rychlej prosi,

    Wane przywoc nowiny.

    By to Almanzor, krl muzumanw,

    Rzuci bezpieczne ukrycie,

    Sam si oddaje w rce Hiszpanw

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    I tylko baga o ycie.

    "Hiszpanie - woa - na waszym progu

    Przychodz czoem uderzyd,

    Przychodz suyd waszemu Bogu,

    Waszym prorokom uwierzyd.

    "Niechaj rozgosi sawa przed wiatem,

    e Arab, e krl zwalczony,

    Swoich zwycicw chce zostad bratem,

    Wasalem obcej korony".

    Hiszpanie mstwo cenid umiej;

    Gdy Almanzora poznali,

    Wdz go ucisn, inni kolej

    Jak towarzysza witali.

    Almanzor wszystkich wzajemnie wita,

    Wodza najczulej ucisn,

    Obj za szyj, za rce chwyta,

    Na ustach jego zawisn.

    A wtem osabn, pad na kolana,

    Ale rkami drcemi

    Wic swj zawj do ng Hiszpana,

    Cign si za nim po ziemi.

    Spjrza dokoa, wszystkich zadziwi,

    Zblade, zsiniae mia lice,

    miechem okropnym usta wykrzywi,

    Krwi mu nabiegy renice.

    "Patrzcie, o giaury! jam siny, blady,

    Zgadnijcie, czyim ja posem? -

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Jam was oszuka, wracam z Grenady,

    Ja wam zaraz przyniosem.

    "Pocaowaniem wszczepiem w dusz

    Jad, co was bdzie poerad,

    Pjdcie i patrzcie na me katusze:

    Wy tak musicie umierad!"

    Rzuca si, krzyczy, ciga ramiona,

    Chciaby ucinieniem wiecznym

    Wszystkich Hiszpanw przykud do ona;

    mieje si - miechem serdecznym.

    mia si - ju skona - jeszcze powieki,

    Jeszcze si usta nie zwary,

    I miech piekielny zosta na wieki

    Do zimnych licw przymary.

    Hiszpanie trwoni z miasta uciekli,

    Duma za nimi w lad biega;

    Z gr Alpuhary nim si wywlekli,

    Reszta ich wojska polega.

    * * *

    "Tak to przed laty mcili si Maurowie,

    Wy chcecie wiedzied o zemcie Litwina.?

    C? jeli kiedy uici si w sowie

    I przyjdzie mieszad zaraz do wina?...

    Ale nie - o nie! - dzi inne zwyczaje;

    Ksi Witoldzie, dzi litewskie pany

    Przychodz wasne oddawad nam kraje

    I zemsty szukad na swj lud znkany!

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    "Przecie nie wszyscy - o! nie, na Peruna!

    Jeszcze s w Litwie - jeszcze wam zapiewam...

    Precz mi z t lutni - zerwaa si struna,

    Nie bdzie pieni - ale si spodziewam,

    e kiedy bd... dzi - zbytnie puchary...

    Zanadto piem - cieszcie si - i bawcie.

    A ty Almanzor, - precz mi z oczu, stary -

    Precz mi z Albanem - samego zostawcie!"

    Rzek i niepewn powracajc drog

    Znalaz swe miejsce, na krzeso si rzuci,

    Jeszcze c grozi; uderzywszy nog

    St z pucharami i winem wywrci.

    Na koniec osab, gowa si schylia

    Na porcz krzesa; wzrok po chwili gasn

    I drce usta piana mu okrya,

    I zasn.

    Rycerze chwil w zadumieniu stali,

    Wiedz o smutnym naogu Konrada,

    e gdy si winem zbytecznie zapali,

    W dzikie zapay, w bezprzytomnod wpada.

    Ale na uczcie! publiczna sromota!

    Przy obcych ludziach, w bezprzykadnym gniewie!

    Kto go podnieci? Gdzie w wajdelota? -

    Wymkn si z ciby i nikt o nim nie wie.

    Byy powieci, e Halban przebrany

    Litewsk piosnk Konradowi piewa,

    e tym sposobem znowu chrzecijany

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Przeciw pogaostwu do wojny zagrzewa.

    Ale skd w Mistrzu tak nage odmiany?

    Za co si Witold tak srodze rozgniewa?

    Co znaczy Mistrza dziwaczna ballada? -

    Kady w domysach nadaremnie bada.

    Rozdzia V WOJNA Wojna - ju Konrad hamowad nie zdoa

    Zapdw ludu i nalegao rady;

    Dawno ju cay kraj o pomst woa

    Za Litwy napad i Witolda zdrady.

    Witold, co wsparcia u Zakonu ebra

    Dla odzyskania wileoskiej stolicy,

    Teraz po uczcie, gdy wieci odebra,

    e wkrtce rusz w pole Krzyownicy,

    Zmieni zamiary, now przyjao zdradzi

    I swych rycerzy tajnie uprowadzi.

    W zamki Teutonw, lece po drodze,

    Wszed z wymylonym od Mistrza rozkazem,

    A potem, or wydarszy zaodze,

    Wszystko wyniszczy ogniem i elazem.

    Zakon i wstydem, i gniewem zagrzany,

    Krzyow wojn podnios na pogany.

    Wychodzi bulla; morzem, ldem pyn

    Nieprzeliczone wojownikw roje,

    Moni. ksita, z wasalw druyn,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Czerwonym krzyem ozdabiaj zbroje;

    A kady na to swe ycie polubi,

    Aby pogaostwo ochrzci - lub wygubi.

    Poszli ku Litwie; i c tam sprawili? -

    Jeli ciekawy, wynid na okopy,

    Spjrzyj ku Litwie, gdy si dzieo nachyli;

    Zobaczysz un, co niebieskie stropy

    Krwawym pomieni ruczajem obleje -

    Oto s wojen napaniczych dzieje;

    acno je skreIid: rze, grabie, pooga

    I blask, co gupie rozwesela zgraje,

    A w ktrym mdrzec z bojani uznaje

    Gos woajcy o pomsty do Boga.

    Wiatry poog coraz dalej niosy,

    Rycerze dalej w gb Litwy zabiegli,

    Sychad, e Kowno, e Wilno oblegli;

    W koocu ustay i wieci, i posy.

    Ju w okolicy nie widad pomieni

    I niebo coraz dalej si czerwieni.

    Darmo Prusacy z podbitej krainy

    Braocw i mnogich upw wygldaj;

    Darmo l czstych goocw po nowiny,

    piesz si gooce i - nie powracaj.

    Srog niepewnod gdy kady tumaczy,

    Rad by doczekad chociaby rozpaczy.

    Mina jesieo, zimowe zamieci

    Hucz po grach, zawalaj drogi,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    I znowu z dala na niebiosach wieci -

    Pnocne zorze? czy wojny poogi? -

    Coraz widoczniej razi blask pomieni

    I niebo coraz bliej si czerwieni..

    Z Maryjenburga lud patrzy ku drodze,

    Ju widad z dala: - kopie si przez niegi

    Kilku podrnych; - Konrad? nasi wodze?

    Jake ich witad? zwycice? czy zbiegi?

    Gdzie reszta pukw? - Konrad wznios prawic,

    Pokaza dalej cib rozproszon;

    Ach! sam ich widok zdradzi tajemnic.

    Bieg bezadnie, w zaspach niegu ton,

    Wal si, depc, jak pode owady

    W ciasnym naczyniu gince pospou;

    Pn si po trupach, nim nowe gromady

    Dwignionych znowu potrc do dou.

    Ci jeszcze wlek otrtwiae nogi,

    Ci w biegu nagle przystygli do drogi;

    Lecz rce wznosz i stojce trupy

    Wskazuj w miasto jak podrne supy.

    Lud wybieg z miasta strwoony, ciekawy,

    Lka si zgadnd i o nic nie pyta,

    Bo cae dzieje nieszczsnej wyprawy

    W oczach i twarzach rycerzy wyczyta.

    Nad ich oczyma mrona mierd wisiaa,

    Harpija godu ich lica wyssaa.

    Tu sychad trby litewskiej pogoni,

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    'I'am wicher toczy kb niegu po boni,

    Opodal wyje chuda psw gromada,

    A nad gowami kr krukw stada.

    Wszystko zgino, Konrad wszystkich zgubi;

    On, co z ora takiej naby chway,

    On, co si dawniej roztropnoci chlubi:

    W ostatniej wojnie lkliwy, niedbay,

    Witolda chytrych side nie dostrzega,

    A oszukany, chci zemsty lepy,

    Zagnawszy wojsko na litewskie stepy,

    Wilno tak dugo, tak gnunie oblega.

    Kiedy strawiono dobytki i piony,

    Gdy gd niemieckie nawiedza obozy,

    A nieprzyjaciel wkoo rozproszony

    Niszczy posiki, przecina dowozy,

    Codziennie z ndzy mary Niemcw krocie:

    Czas byo szturmem pooyd kres wojny

    Albo o rychym zamylad odwrocie;

    Wtenczas Wallenrod ufny i spokojny

    Jedzi na owy, albo w swym namiocie

    Zamknity knowa tajemne ukady

    I wodzw nie chcia przypuszczad do rady.

    I tak w zapale wojennym ostygn,

    e ludu swego nie wzruszony zami,

    Miecza na jego obron nie dwign;

    Z zaoonymi na piersiach rkami

    Cay dzieo duma lub z Halbanem gada.

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Tymczasem zima nawalia niegi

    I Witold wiee zebrawszy szeregi

    Oblega wojsko, na obz napada;

    O haobo w dziejach mnego Zakonu!

    Wielki Mistrz pierwszy uciek z pola bitwy.

    Zamiast wawrzynw i sutego plonu

    Przywiz wiadomod o zwycistwach Litwy.

    Czycie widzieli, gdy z tego pogromu

    Wojsko upiorw prowadzi do domu? -

    Ponury smutek czoo jego mroczy,

    Robak boleci wywija si z lica;

    I Konrad cierpia - ale spjrzyj w oczy:

    Ta wielka, na p otwarta renica

    Jasne z ukosa miotaa pociski,

    Niby kometa grocy wojnami,

    Co chwila, zmienna, jak nocne poyski,

    Ktrymi szatan podrnego mami;

    Wciekod i radod poczajc razem,

    Byszczaa jakim szataoskim wyrazem.

    Dra lud i szemra, Konrad nie dba o to;

    Zwoa na rad niechtnych rycerzy,

    Spjrza, przemwi, skin - o sromoto!

    Suchaj pilnie i kady mu wierzy;

    W bdach czowieka widz sdy Boga,

    Bo kogo z ludzi nie przekona - trwoga?

    Stj, dumny wadco! jest sd i na ciebie.

    W Maryjenburgu wiem ja loch podziemny;

  • Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod 2009

    Tam, gdy noc miasto w ciemnociach zagrzebie,

    Schodzi na rad trybuna tajemny.

    Tam jedna lampa na podniebiu sali

    I w dzieo, i w nocy si pali;

    Dwanacie krzese koo tronu stoi,

    Na tronie ustaw ksiga tajemnicza;

    Dwunastu sdziw, kady w czarnej zbroi,

    Wszystkich maskami zamknite oblicza,

    W lochach od gminnej ukryli si zgrai,

    A larw jeden przed drugim si tai.

    Wszyscy przysigli dobrowolnie, zgodnie,

    Karad potnych swoich wadcw zbrodnie,

    Nazbyt gorszce lub ukryte wiatu.

    Skoro ostatnia uchwaa zapadnie,

    I rodzonemu nie przepuszcz bratu;