2. magdalena zych ugory, odłogi, ziemia

8

Click here to load reader

description

 

Transcript of 2. magdalena zych ugory, odłogi, ziemia

Page 1: 2. magdalena zych   ugory, odłogi, ziemia

Magdalena Zych

Ugory, odłogi, ZieMia

autoportret 4 [39] 2012 | 13

Page 2: 2. magdalena zych   ugory, odłogi, ziemia

niebieskich worków czekających na odbiór przez gminną śmieciarkę wyłażą plastikowe pudełka po śmietanie. Najwięcej osiemna�stek, duże opakowania. To w tamtych malow�niczych stronach półtora hektara w jednym kawałku ma szansę pójść za milion. Widać stamtąd połoniny, które dotąd podziwiały krowy, a teraz jakiś miły resort spa przytuli się do krajobrazowego parku i wyciśnie tro�chę grosza z miastowych.

Słyszałam też historię o zamurowaniu są�sieka pod Nowym Sączem. Rodzice umierają z sędziwej starości, stary drewniany dom przechodzi gruntowny remont, nienawiść do dawnego życia i rodzinnych krzywd każe za�murować pod nowym dachem strych z zawar�tością: sąsiekiem, stępą, wialnią, całymi tymi „dziadami”, które za bilety turyści podziwia�ją na terenie sądeckiego parku etnograficz�nego, sto metrów dalej. A ziemię po dziadku kupił psychiatra z miasta, trochę zeszło na działki dla siostrzeńców, pobudują się.

Ziemia porzucana, polewana trucizną. Ziemia oddana krzakom i lasom. Ziemia sprzedana na osiedla podmiejskich domków. Rzeczy służące pracy z ziemią zamurowane. Ludzie zeszli z pól, sprzedali zwierzęta.

3.

To samo przerabiali w zjednoczonej Europie, tylko wcześniej. W jednoaktówce Felixa Mitterera ze zbioru Czas odwiedzin3 jeden z bohaterów przyjmuje córkę w domu dla psychicznie chorych. Stary wypytuje o to, jak sobie radzą, o psa, co został w domu. W tle tyrolski zakątek zamieniony w kurort. Na rodzinnym placu zięć pobudował hotel i parking. Córka narzeka na brak śniegu,

3 F. Mitterer Czas odwiedzin, tłum. E. �alinowska, War�tłum. E. �alinowska, War�War�szawa: Sic!, 1996.

ojciec „wariat” radzi, aby zaczęli hodować świnie, to się odkują. To jednak biznes nie�możliwy, turystom by przeszkadzało. Dowia�dujemy się, dlaczego trafił do ośrodka: gdy część jego pola poszła pod autostradę, tuż przed uroczystym otwarciem nawiózł kilka kilometrów obornikiem, co bezpowrotnie zniszczyło nawierzchnię. A podczas otwiera�nia drogi chodził z płachtą i siał na asfalt. Wariat. A psa już dawno uśpili.

Do dziś w zmodernizowanej już Austrii ta historyjka jest najpiękniejszym przykładem ekoterroryzmu.

Trochę dalej od nas, chociaż i tak blisko, skoro polskie oczy i w tamten krajobraz tak licznie się wpatrują, Wielka Brytania. Gdy w filmach�esejach Patricka �eillera z cyklu o Robinsonie, fikcyjnej postaci niewidzial�nego naukowca badającego brytyjski krajo�braz, pojawia się pole z kombajnem, bądźmy pewni, że to okolice jakiejś bazy wojskowej albo rozległe monokultury, na których żadna normalna pszczoła się nie utrzyma. Artysta rozwija krytykę rodzimego krajobrazu i jego treści i nie jest w tym działaniu osamotniony (wspomnijmy choćby prace innej badaczki, Marion Shoard, albo tegoroczną prezentację prac �eillera w Tate Britain The Robinson Insti-tute). �eiller zagłębia się w zamieszkiwanie w krajobrazie, zagląda w czasy ogradzania ziemi, a nawet geologiczną przeszłość grun�tów, po czym powraca do współczesności, kiedy to rynki rozdają karty. Bada, jak to jest być u siebie, skoro owo „u siebie” zapadło się pod ciężarem chęci zysków i smutku. Geografka Doreen Massey w eseju towarzy�szącym DVD z trzecią częścią cyklu zatytu�łowaną Robinson in Ruins (2011) podkreśla, że bohater bada także kwestię przynależności krajobrazu. Film żongluje perspektywą własności i zadaje pytanie: do kogo należy ten kraj?

1.

Pascal Quignard napisał tekst zatytułowany Nienawiść do muzyki1. To esej o udręczeniu, jakie sprawić może muzyka, o wykorzystaniu jej przez nazistów, również o postaci kompo�zytora Szymona Laksa. Estetyczne i etyczne przemyślenia Quignard miesza z refleksją na temat odpowiedzialności twórcy za dzie�ło. Tytuł tego tekstu traktuję jak wytrych i pytam, czy można nienawidzić ziemi? Czy ziemia może się stać przyczyną cierpienia? Jej brak, jej nadmiar, samo jej bycie i konieczność zrobienia czegoś z nią lub nic nie robienia? Ziemia, na którą się patrzy, wobec której stoi się bezczynnie. Ziemia jako ciążące zobowią�zanie po przodkach, ziemia jako nic. Ta sama, która stanowi grunt pod stopami i podniebną kreskę na horyzoncie, a uprawiana przynosi plony, karmiąc ludzi i zwierzęta.

2.

Gdy byle rozmowa z ludźmi z powojennego pokolenia zejdzie na wątki krajobrazu wiej�skiego, skąd ich rodzice trafili do podkarpac�kich miasteczek, słyszę oskarżenia, że „robić im się nie chce”. „Im”, czyli rówieśnikom, co zostali, ich dzieciom, co jeszcze nie wszyst�kie wyjechały i nie rzuciły w diabły na wpół rolniczego życia. Trudno znaleźć kogoś, kto zgodziłby się nająć do pomocy w sadzie, w polu, w ogródku. A jak już się kto godzi, to profesjonalne zagony zrobi, ale i poleje roundupem2, żeby roboty było mniej.

A pod sklepem w Górzance padło, że „las wejdzie niedługo do wsi”. Pastwiska niepo�trzebne, siano niepotrzebne, z przydrożnych

1 P. Quignard, Nienawiść do muzyki, tłum. E. Wieleżyńska, „Literatura na Świecie” 2004, nr 1–2, s. 141–161.2 Herbicydowy środek zwalczający rośliny (chwasty), produkowany przez amerykańską firmę chemiczną, lidera w branży roślin modyfikowanych genetycznie.

autoportret 4 [39] 2012 | 13

Page 3: 2. magdalena zych   ugory, odłogi, ziemia

4.

Oczywiście nostalgia i apokaliptyczny wymiar przywołanych obrazów są przerysowane. Nie wszędzie tak jest: skrzętność wielkopolskiego krajobrazu pierwszym dowodem na coś inne�go. Piszę wyżej o znanych mi doświadczeniach z południowej Polski. I choć wiem, iż wielu wciąż prowadzi swe ojcowizny w nieokreślo�ną przyszłość i że są miejsca, gdzie sprzedać ziemię to wstyd, a kupić to honor, to nie mogę przestać myśleć właśnie o tych, którzy mają te rozterki gdzieś, albo tak im się tylko wydaje.

5.

W relacji Jana Słomki spisanej w pierwszej dekadzie XX wieku w Dzikowie (wówczas nadwiślańska i galicyjska wieś Tarnowskich, przygraniczna z �rólestwem Polskim, dziś część Tarnobrzega) znajdziemy opis sposobu uprawiania ziemi z czasów przed uwłaszcze�niem: „grunta były zarośnięte, na środku niwy rosły ciernie i chwasty różnego rodzaju, perz wszędzie plenił się tak, że pług trudno było do ziemi włożyć; nie brak też było dołów z wodami i różnych nierówności. W stertach zbożowych na niwach pańskich gnieździły się świnie dworskie i chłopskie i nikt się o to nie gniewał. Mało się wtedy o to troszczyli, aby ciernie wykopać, grunt odwodnić, zrównać, z chwastów i perzu oczyścić, zamiast łąki były bagna. Blisko trzecia część ziemi leżała odłogiem, nie uprawiona. Chłop był przyzwy�czajony za pańszczyzny robić w gruncie jak za szarwark, aby mu dzień zszedł, tak u sie�bie, jak i we dworze, miał to na myśli, że to wszystko gospodarstwo nie jego, więc spychał tylko robotę z dnia na dzień”4. Według Słomki

4 J. Słomka, Pamiętniki włościanina. Od pańszczyzny do dni dzisiejszych, Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1983, s. 45 (rok 2012 Rada Miasta Tarnobrzega ogłosiła Rokiem Jana Słomki w stulecie wydania Pamiętników…).

okolica dźwignęła się w jakości kultury rolnej mniej więcej dwadzieścia lat po zniesieniu pańszczyzny. Potem było już tylko lepiej.

Spytałam raz jednego czterdziestolatka, wykształcenie wyższe humanistyczne (pasja), pracuje jako elektryk (zawód), który regu�larnie dojeżdża pomagać rodzicom na jedną z opisywanych przez Słomkę wsi, czy ludzie tam nienawidzą ziemi, skoro tak wielu jej nie uprawia. Usłyszałam wzburzoną odpowiedź: na wsi nikt nie pluje na ziemię!

Nie użyłam tych słów w pytaniu.

Sam ziemi od rodziców póki co nie chce. Wspo�mina, jak uciekał na drzewo czytać książki i jak pragnął, aby dali mu spokój z tą robotą. I jeszcze przewija się gwałtowne zwożenie siana nad ranem przed burzami, świątek, pią�tek czy niedziela. Dziś podkarpacki standard jest taki, że w niedzielę się w polu nie robi, bo co ludzie powiedzą. Przynajmniej przestają gadać, co w sklepie bierzesz, bo w okolicznym lidlu czy biedronce anonimowo nakupisz, i ta�nio, i nikt nie huczy, żeś nabrał towaru.

6.

Opublikowany niedawno raport GUS ze Spisu Rolnego z 2010 roku znów pokazuje, jak trwała jest pozaborowa struktura własności ziemi5. Podkarpacie, Małopolska i Śląskie to drobnica, do dwóch hektarów, nieco na północ majątki średnie, około dziesięciu hektarów, północny zachód – wielkohektarowe, na wschodzie głównie spore pastwiska. W stosunku do poprzedniego, przedakcesyjnego spisu uprawa ziemniaków zmniejszyła się o połowę, na zachodzie Polski znacząco wzrosły uprawy nastawione na rynek biopaliw. A na południu

5 Charakterystyka gospodarstw rolnych. Powszechny Spis Rolny 2010 r., Warszawa: GUS, 2012.

coraz więcej ziemi jest wyłączanej z jakiego�kolwiek użytkowania.

Raport, posługując się w opisie danych jednost�ką „klasy wielkości ekonomicznej”, stwierdza, że „zaledwie 1% gospodarstw osiągnął wielkość ekonomiczną 100 tys. euro i więcej”, natomiast „60% gospodarstw należało do najniższych klas wielkości ekonomicznej (0<2 tys. euro 45,2% oraz 2–<4 tys. euro – 16%)”6. I właśnie w gospodarstwach najsłabszych ekonomicznie odnotowano najwyższy odsetek specjalizacji w uprawach polowych. Dokument uwzględnia również wpływ Wspólnej Polityki Rolnej na sytuację polskiego rolnictwa i podkreśla, że chociaż w początkowym okresie członkostwa Polski w UE duża liczba małych gospodarstw prowadzących ekstensywną produkcję była postrzegana jako zjawisko niekorzystne, „to w świetle nowych zasad WPR ta cecha pol�skiego rolnictwa może stać się jego atutem”7. Za powód podano zaprzestanie traktowania go�spodarstwa rolniczego jako miejsca produkcji rolnej bez dbałości o otoczenie przyrodnicze i kulturowe. �omentarzem do zmiany kierun�ku WPR niech będzie wniosek z raportu „Pol�ska 2030. Wyzwania rozwojowe” przygotowa�nego przez doradców strategicznych premiera Donalda Tuska o tym, że „zmiana struktury zatrudnienia na obszarach wiejskich w naj�bliższej przyszłości przyspieszy, gdyż niewy�dajne rolnictwo jest przeszkodą w efektywnym zagospodarowaniu siły roboczej”8.

Połowa gospodarstw w Polsce produkuje na własny użytek. Ten fakt bywa komentowany jako skandal. Prof. �atarzyna Duczkowska�Ma�łysz z SGH to autorka koncepcji wielofunkcyj�

6 Tamże. s. 175.7 Tamże. s. 71.8 H. Podedworna, Styl życia mieszkańców wsi, [w:] Polskie style życia. Między miastem a wsią. V Kongres Obywatelski, red. B. Łaciak, Gdańsk: Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową, 2010, s. 43.

autoportret 4 [39] 2012 | 14 autoportret 4 [39] 2012 | 15

Page 4: 2. magdalena zych   ugory, odłogi, ziemia

nego rozwoju obszarów wiejskich polegającej na motywowaniu ludzi, by nie tylko zajmowali się rolnictwem, ale także szukali dochodów poza nim. W lipcowy wieczór na falach radia TO� FM apelowała: „Pora ustalić, kto to jest rolnik! W Polsce to także ten, co przez ostatni rok nic nie sprzedał, jest takich milion! Efektywność polskiego rolnictwa jest taka, że kilkanaście procent daje podaży 90% na rynek, to przeważnie młodzi menedżerowie. Średnie gospodarstwa albo podskoczą wyżej, albo wypadną z rynku. Najliczniejsi tylko tyle, że mają ziemię, te swoje ojcowizny, ale żyją z czego innego, nie realizują zadań rolniczych. Może chronią obszary wiejskie, niejako dla tu�rystyki. Ale mając status gospodarstw rolnych, nic nie wnoszą. Ile można zebrać z hektara – przerażająca odległość dzieli nas od Unii! Niedługo taniej będzie kupić za granicą płody rolne, bo Polska nie należy do krajów o świet�nych warunkach. I nieważne, czy mam półtora hektara, czy więcej tylko, jaka jest technolo�gia”. Zdaniem ekonomistki, „między 240 a 300 tysiącami gospodarstw modernizuje się samo, bez przymusu, ale dwa i pół miliona będzie stać w miejscu”9. Postulaty tego stanowiska to scalanie ziemi rozdrobnionej i tworzenie gospodarstw, ale w znaczeniu podmiotów gospodarczych.

W 2016 roku rynek ziemi zostanie dostosowany do przepisów obrotu ziemią UE i wówczas zie�mię w Polsce będzie mógł bez ograniczeń kupo�wać każdy obywatel Unii Europejskiej. Dlatego ceny ziemi rolnej rosną, choć innych gruntów maleją. Ziemia – tak jak złoto i żywność na światowych giełdach – stanowiąc realne po�krycie wirtualnych przepływów finansowych,

9 Polscy rolnicy są gotowi płacić podatki – rozmowa z prof. �atarzyną Duczkowską�Małysz z 10 czerwca 2009 r., portal Wirtualna Polska, http://wiadomosci.wp.pl/kat,1355,title,Polscy�rolnicy�sa�gotowi�placic�podatki,wid,11228142,wiadomosc.html (dostęp: 26 lipca 2012).

staje się obszarem gier i spekulacji. Minister rolnictwa Stanisław �alemba zapowiedział tuż po objęciu stanowiska działania ochronne, wyprzedzające sytuację, w której z powodu cen ziemi w Polsce powiększenie gospodarstwa będzie dla rolników niedostępne: „chcemy maksymalnie rozdysponować grunty skarbu państwa na własność dla polskich rolników czy dzierżawców do 2016 r., gdy zostanie uwol�niony rynek gruntów. […] Wiadomo, że kapi�tał naszych rolników jaki jest, taki jest. Jak uwolnimy obrót ziemi i będzie ona dostępna dla rolników z całej Unii, to wtedy szanse na�szych rolników będą mniejsze. W Niemczech czy Francji obywatele innych państw nie mają znaczącego udziału w gruntach. �ażdy swojego pilnuje”10.

Być może Jerzy Stempowski poproszony o ko�mentarz odesłałby nas do swojej Ziemi berneń-skiej. Pisze tam, iż dzieje wiejskiego życia po�winno się podzielić na czas przed komercjali�zacją i po niej. W tym pierwszym ograniczona możliwościami konsumpcji i przechowywania podaż powodowała posiadanie czasu wolnego, któremu nadawano sens pracą innego rodzaju, zdobieniem, ulepszaniem, szukaniem nowych rozwiązań: „Użytecznego i pięknego nie sposób było tam od siebie oddzielić”11. Wraz z pojawie�niem się możliwości zysku (w pieniądzach) i opuszczenia własnego stanu pojawiła się fru�stracja, niezaspokojenie kolejnych pragnień, które pozostają wiecznie gdzieś na horyzoncie.

Wracając do Powszechnego Spisu Rolnego z 2010 roku, warto zauważyć, że w stosunku do poprzedniego badania zmieniono sposób ewi�dencji nieużytków (w tym gruntów zadrzewio�nych i zakrzaczonych). W związku z tym nie

10 Kalemba: mam czyste ręce, rozmowa z ministrem rolnictwa Stanisławem �alembą, „Gazeta Wyborcza”, 13.08.2012.11 J. Stempowski, Ziemia berneńska, Warszawa: Wyd. Zeszyty Literackie, 2012, s. 29.

są widoczne w tabelach, weszły do kategorii „pozostałe grunty”. Wprowadzono również po�jęcie „dobrej kultury rolnej” – a więc rozporzą�dzenia określające rytm upraw, ugorowania, odległości pola od rowów i oczek koniecznej przy używaniu nawozów (zachowanie gruntów w dobrej kulturze rolnej daje możliwość korzy�stania z dopłat UE). Zmiany te mają dostoso�wać sposób opisu rzeczywistości rolnej do tego obowiązującego w Unii Europejskiej.

Wreszcie będzie można się porównać.

7.

Co to znaczy, że „mają ziemię, mają te swoje ojcowizny i nic nie wnoszą”?

Jak zapytać dziś o zarastające pola? I kogo? I czy w ogóle to widać? Czy te pola, pastwiska, cały ten krajobraz można już tylko podpisać „nieruchomości”, „pod inwestycje” i wrzucić na giełdę albo podzielić na małe działeczki? O co chodzi w uprawie ziemi, o produkcję rol�ną czy o coś jeszcze? �osmos świata rolnicze�go zmienia się nie od dziś, ale to dziś widać puste miejsce po czymś mało uchwytnym. Wiesław Myśliwski nazwał to kresem kultury chłopskiej12. �oniec z wyobraźnią, horyzon�tem przekonań, językiem i koniec z pracą na ziemi. Już nigdy nie będzie takiego lata. Zniknął sens tej kultury, świat wewnętrznie spójny, odchodził przez dekady, a teraz znika też z krajobrazu. Dziś, choć nie od dziś, to, co skojarzone z wsią, jest skrajnym obciachem. Obrazisz kogoś, gdy wytkniesz, że przystojny jak rolnik. Albo że herbatę gotują na wo�dzie po pierogach. Przetacza się na łamach codziennych gazet dyskusja wokół tożsamości kultury codziennej i polskiej, tej stąd i u sie�bie. Pytają się różni, do czego nam bliżej,

12 W. Myśliwski, Kres kultury chłopskiej, Warszawa: Prowin� cjonalna Oficyna Wydawnicza, 2003.

autoportret 4 [39] 2012 | 14 autoportret 4 [39] 2012 | 15

Page 5: 2. magdalena zych   ugory, odłogi, ziemia

z czego się wzięliśmy; pyta teatr, wyciągając postać Jakuba Szeli13. Pyta muzyka, sięgając po pańszczyźniane pieśni chłopskie14. Dworki nam świat przysłoniły.

Liczne dowody, że życie wsi było w swej od�mienności znaczące, można znaleźć w kolek�cjach instytucji etnograficznych. Ale nie są to dowody oczywiste. Wymagają użycia wyobraź�ni i sporej wiedzy o etosie tego świata samo�wystarczalności, ciężkiej pracy i ustalonego porządku. Świata znienawidzonego, który może najlepiej porzucić, zamienić w ugór i zo�stawić odłogiem, a potem udawać, że nas tam nigdy nie było?

8.

Więc kogo mam pytać o zarastające pola? Czy pytać dzieci stamtąd, gdzie zarasta? A może dziadków, rodziców? Starych kawalerów z pobudowanymi nadaremno willami, których nigdy nie zapełni dziecięcy głos, bo taki kawa�ler to żadna partia? Weterynarzy? Listonoszy? Pracowników banków spółdzielczych i skok� �ów albo providenta? Busiarzy? Projektantów ogrodów z Limanowej? Przedstawicieli han�dlowych firm nasienniczych i sprzedawców nawozów? �sięży? Sołtysów? Ochotniczą Straż Pożarną? Rolników do 35. roku życia, bo do wtedy można dostać dotację? Facetów wystają�cych pod sklepem? Wdów poutykanych przed telewizorami? Może najlepiej wsiadać w au�tokary w Mielcu, Dębicy, Rzeszowie i ruszać na zachód, i słuchać o przyczynach? Pytać handlarzy nabiałem bez kas fiskalnych na kra�kowskich targach? Producentów brzoskwini, moreli i czarnej porzeczki? Szefów giełdy rol�nej? Baronów drobiowych? Starych i młodych

13 Spektakl W imię Jakuba S. reż. M. Strzępka, tekst P. Demir�. Strzępka, tekst P. Demir� Strzępka, tekst P. Demir�. Demir� Demir�ski, Teatr Dramatyczny w Warszawie, premiera 2011 r.14 Projekty muzyczne kolektywu R.U.T.A. Gore. Pieśni buntu i niedoli XVI–XX w. (2011) oraz Na uschod. Wolność albo śmierć (2012).

zbierających borówki/jagody? Może na skróty, pytać etnografów i antropologów, może ci coś wiedzą? �ogo dziś pytać o zarastające pola?

9.

Obcość doświadczenia życia wiejskiego była te�matem dla etnografii od początku istnienia tej dyscypliny, lekko licząc od ponad stu lat. Re�lacje między grupami społecznymi zakreślały horyzont nauki. Między innymi z tego źródła powstało Muzeum Etnograficzne w �rakowie, którego zbiory mogłyby pozwolić na poufałość ze światem pracy na ziemi i z ziemią.

Zbiory dotyczą przeszłości. Rolnicy i pasterze kontra ludoznawcy, etnografowie, etnolodzy i antropolodzy. O ile w powojennej etnografii i w kolejnych dekadach materialne emana�cje kultury wsi znajdowały zainteresowanie (w dużej mierze z racji obowiązującej strate�gii naukowej i ideologicznej), to wraz z tzw. zmianą paradygmatu u progu lat 80. już etno�logia, nie etnografia, odwróciła się i od mate�rialności, i od wsi jako tematu15, nie szukając interdyscyplinarności na polu kultury mate�rialnej. Jakkolwiek istniały środowiska za�interesowane kulturą wsi (badacze skupieni wokół Polskiego Atlasu Etnograficznego, inni publikujący w roczniku Polskiego Towarzy�stwa Ludoznawczego „Lud”, na łamach „Et�nografii Polskiej” czy w zeszytach – tomach prac etnograficznych uniwersytetów), to ich działalność nie przekładała się na wytworze�nie nowego, wspólnego języka rozmowy na temat kolejnych przemian życia ludzi związa�nych z ziemią. Mimo rozwijanych przez Jacka Olędzkiego czy Piotra Szackiego (etnografów związanych z Państwowym Muzeum Etnogra�ficznym w Warszawie) nowatorskich działań, materialność i organiczność kultury uprawy

15 Wyjątkiem jest praca Ludwika Stommy Antropologia kul-tury wsi polskiej XIX wieku, Gdańsk: Tover Press 2000.

ziemi pozostawała na dalszym planie. W la�tach 90. refleksja antropologiczna obejmowa�ła znaczące prace z zakresu religijności (np. Joanny Tokarskiej�Bakir, Magdaleny Zowczak, Anny Niedźwiedź). Pojawiły się inne prace badające ogląd świata mieszkańców wsi. Jednak niechęć do wzmacniania wrażliwo�ści adeptów dyscypliny na materialną sferę rzeczywistości pozostała. Język opisu kultury wsi tamtego czasu także w wymiarze mate�rialności przejęła ekonomia i socjologia16. Gdy prof. Zofia Sokolewicz pisała pracę magister�ską o narzędziach rolniczych pod okiem �azi�mierza Moszyńskiego w 1954 roku, zajmowała się wpływem przemian w technologii pracy na jej organizację, nakład sił, efektywność17. Może dziś za pretekst takiej pracy uwzględ�niającej refleksję nad materialnością spod znaku antropologii rzeczy mógłby posłużyć opryskiwacz do środków ochrony roślin albo smartfon. Gdy pędzą przez pola klimatyzo�wane maszyny Johna Deere’a, nie wiemy nic o tym, jak wpływają na sens życia codzienne�go ich użytkowników.

I choć uwaga etnologii powraca w obszar codziennego życia wsi18, a także bierze na warsztat kulturę materialną19, to sama ziemia

16 �omentarz ten został wyrażony w artykule M. Wie� ruszewskiej Antropologia wsi – niedoszłe inspiracje Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej, [w:] Wokół społeczności wiejskiej. Etnogra-fia Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej – kontynuacje i inspiracje, red. G. �arpińska, A.Nadolska�Styczyńska, „Łódzkie Studia Etnograficzne”, 2011, t. L, s. 161. Z kolei w eseju Michała Buchowskiego Etnografia/etnologia polska w okresie „realnego socjalizmu” („Lud” 2011, t. 95) znajdziemy szeroko zarysowane tło tej sytuacji.17 Z. Sokolewicz, Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza z wielkiego pęku, który dała mi teoria poznania. Odpowiedzi na pytania Zbigniewa Jasiewicza, „Lud”, 2011, t. 95, s. 314.18 M.in. T. Rakowski, Łowcy, zbieracze, praktycy niemocy, Gdańsk: Słowo/obraz terytoria, 2009; E. Baniowska, Współczesna wieś karpacka w Polsce w aspekcie współdziałania i pomocy wzajemnej, Warszawa: PAN, 2004.19 Na przykład J. Barański, Świat rzeczy. Zarys antropologiczny, �raków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2007.

autoportret 4 [39] 2012 | 16 autoportret 4 [39] 2012 | 17

Page 6: 2. magdalena zych   ugory, odłogi, ziemia

jako kategoria organizująca doświadczenie życia nie skupia póki co uwagi badaczy20.

Współczesne doświadczenie ziemi na wsi pozostaje nierozpoznane przez muzea, nie ma swojego odbicia w kolekcji. W niej, póki co, mieszka przeszłość, i często milczy.

10.

W zbiorach Muzeum Etnograficznego w �rako�wie, w którym pracuję, oprócz listów i pamięt�ników chłopskich (także wydanych drukiem), są inwentarze, testamenty, zapisy, co kto ma, komu przekazuje. Mam wrażenie, że przewija się tam każda wieś z bliższej i dalszej okolicy. Są relacje i rozmaitości z badań terenowych, narzędzia, coraz bardziej nieme, ubiory, głów�nie odświętne, liczne przykłady tzw. plastyki obrzędowej, świadectwa pobożności. Wiele, wiele śladów pracy rąk, wyczucia estetyczne�go, dowodów samowystarczalności, inwencji technicznej, horyzontów duchowych. Zdecydo�wana większość organiczna, z tego, co wokół. Odzież z roślin i zwierząt, narzędzia z drewna i kamienia. Świadomość znaczenia zgromadzo�nych przez pracowników muzeum zbiorów jest niezbywalna. To świat, który od naszego dzielą lata świetlne, a z drugiej strony to wciąż jakoś

20 Wyjątkiem są publikacje instytucji powołanych do badania wsi, np. interdyscyplinarnego zespołu Insty�tutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN, gdzie wątek ten jest poruszany, ale rzadko z antropologicznej perspektywy. Praca Instytutu służy kształtowaniu polityki państwa polskiego skierowanej wobec mieszkańców obszarów wiejskich. Wśród aktualnych badań z zakresu aktywności mieszkańców wsi zdarzają się również projekty, w których wątek ziemi bywa po prostu pomijany. Na przykład w raporcie „Młodzież na wsi” Pracowni Badań i Innowacji „Stocznia” na zlecenie Polsko�Amerykańskiej Fundacji Wolności (Warszawa 2011) uczestników nie pytano w ogóle o pomoc/pracę w polu/ogrodzie. W badaniu ważna była kategoria „działania” i „sieci społecznych”, ale zupełnie pominięto relacje rodzinne. W przyjętej segmentacji wątek pracy z ziemią pojawia się tylko w kontekście „dzieci bogatych rolników”, nie ma go np. w najszerszej kategorii „dzieci przeciętnych mieszkańców”.

nasz świat. Pod warunkiem że kolekcji postawi się pytania, przekroczy melancholię, wyrazi zgodę na błąkanie się bez odpowiedzi wśród milczących kart katalogowych, na których bywa że nie ma nawet minimalnych danych budujących kontekst pochodzenia danego przedmiotu, co tłumaczyć należy innymi niż dziś wymogami opisu. Zagadka kolekcji jak zagadka tożsamości?

Dziedzictwo materialne i niematerialne bywa jednak śmiertelne, jak my. �oncepcja muzeum jako sytuacji stwarzania nowego pożytku z kolekcji, miejsca spotkania z ludźmi, którzy za nią stoją, spotkań z innymi i z samym sobą – taka praktyka (Muzeum Etnograficzne w �rakowie wdraża ją od kilku lat) nie pozwa�la na utratę sensu i przemieszczenie kolek�cji w rejony tak egzotyczne, że aż martwe. Tymczasem współczesna publicystyka pozwala sobie na takie stwierdzenia: „Odejście chłop�stwa nie będzie stratą dla kultury duchowej, natomiast może być warunkiem szybszego rozwoju kultury materialnej nowoczesnego polskiego społeczeństwa. O ile w ogóle może stać się nowoczesne ze swoim archaicznym rodowodem i obciążeniem agrarnym”21. Po tym wystąpieniu pojawiła się polemiczna fala, ale nie zmyła wyrażonego w niej przekonania. Oto dźwigamy wiejski obciach na swym grzbiecie, przygnieceni, nienadążający, niegodni nowo�czesności. Co ma z tym poczuciem wspólnego kolekcja Muzeum Etnograficznego?

Świadomość, że warto wciągać kolekcję w rozmowę znalazła wyraz choćby podczas Festiwalu Etnodizajnu: wystaw, dyskusji, prak�tyki, wzornika (2009) czy wystawy Przejścia i powroty (2011) zbudowanej na podstawie prze�żyć i pamięci konkretnych osób. Wydeptując dalej ścieżki pośród zbiorów, dochodzimy do

21 J.A. Majcherek, Hamulcowi modernizacji, „Gazeta Wybor� „Gazeta Wybor�Wybor�ybor�cza”, 8.08.2012.

miejsca, gdzie pada pytanie o rzeczy związane z ziemią i jej miejscem w naszej kulturze. Stąd dwa pomysły, podjęcie badań nad znaczeniem ziemi dziś i opublikowanie zapisów doświad�czenia ziemi dotąd nieprzedyskutowanego jako całość.

11.

Jak się okazuje, w badaniach terenowych prowadzonych w latach boomu na PRL�owską wizję wsi wcale nie pojawiła się refleksja rozmówców na temat ich ziemi. To, co było oczywiste jeszcze w latach 70., dziś już takie nie jest, wtedy jeszcze spójność bezrefleksyjnie przylegała do sensu wiejskiego życia. Wtedy to muzealnym etnografom objawiły się rzeczy, których niezwykłość można docenić tak na�prawdę dopiero teraz, budzące dzisiaj zdumie�nie. W 1977 roku ogłoszono konkurs „Rolnik i jego praca w twórczości ludowej”. Jaki to moment dziejowy? Wiosną 1978 roku FSO uru�chomiło produkcję poloneza, Sojuz�30 wyniósł na pokładzie gen. Hermaszewskiego w kosmos i wystartowała seria komiksów z Garfieldem.

Trzysta osiemdziesiąt osób zgłosiło swoje pra�ce, konkurs promowano poprzez ośrodki kultu�ry i na łamach „Gromady Rolnika Polskiego”, współorganizatora22. Szefem komisji konkur�sowej był znawca sztuki ludowej Aleksander Jackowski. Jury ogłosiło zwycięzców, o wybo�rze decydowały autentyzm i poziom artystycz�ny, oryginalność interpretacji tematu i jego wymowa społeczna. Pięćset dwadzieścia jeden prac z wystawy pokonkursowej w sierpniu pojechało na Centralne Dożynki w Olsztynie (współcześnie ta uroczystość odbywa się w Spa�

22 Dokumenty z konkursu „Rolnik i jego praca w twórczości ludowej 1978” r. II/2968 Dział Dokumentacji �ontekstów �ulturowych ME�. Dziękuję za pomoc i rozmowy Teresie Biedzie, Marianowi Długoszowi, Barbarze �ożuch, Alicji Małecie z Działu Dokumentacji �ontekstów �ulturowych ME� oraz Dorocie Majkowskiej�Szajer.

autoportret 4 [39] 2012 | 16 autoportret 4 [39] 2012 | 17

Page 7: 2. magdalena zych   ugory, odłogi, ziemia

le, zgodnie z przedwojenną tradycją). Główne nagrody zdobyły (dwukrotność przeciętnego wynagrodzenia) Ewelina Pęksowa z Zakopa�nego (malarstwo na szkle) oraz Scholastyka �rupowicz z Olsztyna (tkanina).

Wśród zgłoszonych prac znajdziemy płasko�rzeźbę w drewnie Odrabianie dniówek pańszczyź-nianych rolnika z Chyczy, sześćdziesięciolatka Józefa �aczmarka, albo Żniwa na pańskim milicjanta z Rzeszowa, Władysława Gruszczyń�skiego, wówczas czterdziestoletniego. Dozorca z �rynicy, pod siedemdziesiątkę, Józef Citak zgłosił pracę Deptanie kapusty, czterdziestola�tek, elektromonter w P�P ze Świnic, Henryk Bednarek – rzeźbę Chłop z grabiami. Edward Daniel, sześćdziesięciolatek, rolnik spod Miel�ca, z Rzędzianowic, przesłał obraz olejny na płótnie Sprząd buraków z pola, czterdziestoletnia Anna Ficoń, gospodyni z Wieprza z okolic By�strej Żywieckiej – rzeźbę w drewnie Żniwiarka z dzieckiem. Dobiegający sześćdziesiątki Wła�dysław �ochalski, pracownik PGR�u z Janów pod �ozłowicami zgłosił płaskorzeźbę Anioł stróż pilnuje dziecko przy żniwach. Rzeźbę w drew�nie Praczka zgłosiła kasjerka P�P z Zawidzy, czterdziestoczteroletnia �atarzyna �uczyńska. Trzydziestoletni Roman Śledź, traktorzysta z Malinówki przedstawił rzeźby Żeńcy i Mo-dlitwa przed pracą. �owal z Falkowa, po sie�demdziesiątce, Józef Zganiacz, wysłał rzeźbę Kobieta z sierpem. Anna Padoł, dwudziestopięcio�latka z Paszyna, „rolnik i matka trójki dzieci rzeźbiąca od roku”, zgłosiła trzy prace: Młocka, Dostawa żywca i Tarcie zboża (dwoma kamieniami). Antoni Zając, czterdziestopięcioletni magazy�nier ze Starachowic, przygotował płaskorzeźbę Miłość do ziemi.

Co w tym wszystkim niezwykłe i dziwi? Sztu�ka, która potrafi wskazać coś mało uchwyt�nego. Wyraźny w masie tych prac klimat wyobrażeń i praktyk pracy człowieka z ziemią, w konkretnej, przekazującej lata osobistego

działania i milczącej wiedzy pozie „tak się to robi”. Widzę w nich nastrój i treść opowiada�jące o doświadczeniu takiej pracy. Widzę też dystans do samych siebie, właśnie gdy diabły powożą traktorem, a kucająca za krową kobie�ta czyta książkę. Sztuka wskazująca na relację podmiotu z pogodą i krajobrazem, z innymi. Wiele postaci robi coś ze snopkami, w różnych pozach. Inni zgięci w łuki nad ziemniakami, zamachnięci, skupieni. Trzymający narzę�dzia. Albo sunący na wozach i na maszynach, z dostojeństwem, jakie można zobaczyć, tylko mijając autem junaka na konnym wozie, co to się wpakuje na którąś z dróg krajowych. Bez koszuli, z pełnym luzem, w swoim tempie, skupionego na celu, podczas gdy reszta utyka zagotowana w korku. W tych pracach widać opowieść na serio, wywołaną konkursem, ale wyrażającą coś prawdziwego o ludzkiej egzystencji. Prace z tamtego czasu mówią nam o godności i wartości tej kultury, w końcu minionej, ale dostępnej i naszemu doświadcze�niu. Doświadczeniu braku. Pustki w opowieści o tym, skąd wzięliśmy się tacy tutaj. Skoro tak wielu mieszkańców Polski pochodzi ze wsi, to pytajmy o wieś, bo to pytanie o nas. Co robiła nasza rodzina pięćdziesiąt, sto lat temu, z czego żyli, co było dla nich ważne i co nam przekazali?

12.

Wyobraźmy sobie taki konkurs dziś, na przy�kład jako „chwyt badawczy”. Temat „Ziemia”. Za kryteria znów przyjmijmy autentyzm i siłę wyrazu. Zorganizujmy sensowne jury. Jak przed laty, pieniądze na nagrody funduje Mi�nisterstwo �ultury i Dziedzictwa Narodowego (wówczas dorzuciła się Cepelia, związki rolni�cze i redakcja „Gromady”). Technika dowolna – rzeźby, poezja, reportaż, utwory muzyczne, instalacje wideo, filmy kręcone telefonami komórkowymi, co chcecie. Działamy i nadsy�łamy. �ilka kategorii wiekowych. Startować

mogą wszyscy: przedstawiciele handlowi, gimnazjaliści, sprzedawczynie, bezrobotni, rolnicy, przedszkolaki, urzędnicy, biznesmeni, deweloperzy, maklerzy, kto chce. Porozmawiaj�my z sobą o ziemi.

13.

Ten konkursowy „chwyt badawczy” to pomysł na rozgrzewkę. Od 2011 roku ME� przygo�towuje i rozwija wątek nowych badań nad tematem ziemi i jej miejsca w naszej kulturze. Rozglądamy się, słuchamy, co ludzie mówią, patrzymy, co robią. Interesują nas zarówno pierwszoplanowi bohaterzy tej opowieści (np. działający z ziemią), jak i postaci dalszego planu (np. inwestujący w ziemię czy artyści biorący temat na warsztat), tym bardziej że to perspektywy się przenikające. Jesteśmy w trakcie tworzenia interdyscyplinarnego zespołu, który odważyłby się na długie zaanga�żowanie w niełatwy temat.

W pierwszej kolejności chodzi o zbadanie, jakim językiem dziś mówi się o ziemi. Dawny język rdzennych mieszkańców wsi (!) dru�kował kwartalnik „Regiony”23 zawiadywany przez Mariana Pilota, Rocha Sulimę, Wiesława Myśliwskiego i �lemensa Górskiego. Opubliko�wali przez niemal trzydzieści lat wiele głosów z tamtego świata, dotąd niewydanych jako zbiór. Do ukazania się tej całości chcielibyśmy się przysłużyć.

14.

Około trzy lata po wspomnianym konkursie i wystawie Piotr Borowski z grupką gardzienic�kich przyjaciół jeździł saniami po Białostoc�czyźnie, dając spektakle i nagrywając pieśni i głosy napotkanej widowni. Jedna taka zima, nieco ponad trzydzieści lat temu. W 2007 roku

23 �wartalnik „Regiony” ukazywał się w latach 1975–2004.

autoportret 4 [39] 2012 | 18

Page 8: 2. magdalena zych   ugory, odłogi, ziemia

artysta postanowił zwrócić nagrania ich właścicielom lub rodzinie, gdyż wielu z nich już odeszło. Gdy zdał sobie sprawę, z jaką sytuacją ma do czynienia, zaczął filmować bezradny brak pociechy w tym, co sobie uświadamiali. Koniec pieśni, bo tak nazywa się film, to dokument, w którym widzimy, jak sens kultury ziemi zwija manatki, odchodzi i cicho znika. To praca z ziemią nadawała głosom barwę. Padają w filmie słowa „ten umarł, ten wyjechał, ten umarł, ten wyje�chał”. Słysząc melodie właściwie z zaświa�tów, słyszymy komentarz jednego z bohate�rów: „trzeba chwalić to, co mamy”.

Może dlatego warto zapytać dziś o ziemię? I o wszystkie nasze dzienne sprawy? Cóż, przyjm litośnie. Ugory, nieużytki, domki z katalogów muratora, inwestycje w nie�ruchomości i spa resorty. To o nas jest ta piosenka.

15.

W książce Radical Hope. Ethics in the Face of Cul-tural Devastation filozof i psychoanalityk Jona�than Lear24 rozpatruje strategie wobec kresu własnej kultury, rozważa indiańskie drogi postępowania wobec nieuchronnej zmiany. Drogę walki i adaptacji. Główna opowieść zbudowana jest wokół wodza Indian Crow, Plenty Coups. Dziś Crow mają kasyna i zasia�dają w �ongresie, Siouxowie klepią biedę, ale zachowali swój mit. Co lepsze?

16.

�ońca lat 70. i początku 80. nie pamiętam, na zdjęciach z wyprawy Borowskiego, gdyby do�tarł na Podkarpacie, byłabym niemowlęciem

24 J. Lear, Radical Hope. Ethics in the Face of Cultural Devasta-tion, Cambridge – Massachusetts – London: Harvard University Press, 2006.

trzymanym w beciku. Wszystko z drugiej ręki, już miejskiej. Ale w przywołanych rzeź�bach, obrazach i głosach widzę brak, który trzeba dziś od nowa opowiedzieć i czymś wy�pełnić. Puste miejsce, które mi przeszkadza. Chciałabym zapytać, dlaczego zarasta ziemia. Dlaczego w języku jest już tylko miejsce na „inwestycje w rynek nieruchomości” i słowa, że „rolnicy, co nie sprzedają, nic nie wno�szą”. Chciałabym zapytać o sens dzisiejszej wsi, jej krajobrazu i jej mieszkańców. Zapytać o to nieprzejrzyste, dławiące i ciemne teryto�rium poza geografią, w nas.

autoportret 4 [39] 2012 | 18