Aleksander Błażejowski - Czerwony Błazen

Click here to load reader

  • date post

    10-Sep-2015
  • Category

    Documents

  • view

    3
  • download

    2

Embed Size (px)

description

Pierwsza publikacja z serii Kryminały przedwojennej Warszawy. Książki te to autentyczne, napisane przed wojną powieści kryminalne, wznawiane po latach. Pierwszą z nich jest Czerwony Błazen Aleksandra Błażejowskiego, uznawany za najstarszy polski kryminał (napisany w 1925 roku). Jeszcze przed wojną wydany był trzy razy oraz sfilmowany w reżyserii Henryka Szaro z udziałem gwiazd polskiego kina, m.in. Eugeniusza Bodo i Nory Ney. Po wojnie Czerwony Błazen trafił na listę książek zakazanych, a o Błażejowskim zupełnie zapomniano – autor został zamordowany przez NKWD w 1940 roku. Po latach znów możemy zapoznać się z kulisami życia przedwojennej stolicy.

Transcript of Aleksander Błażejowski - Czerwony Błazen

  • ALEKSANDER BAEJOWSKI

    Czerwony bazen.ie pracy dawno si skoczy miasto zaczo przechoi w okres ycia nocne-go. yrandole i lampy uliczne rzucay silne snopy biaego wiata na pokryte niegiemchodniki i jezdnie. Lekkie, drobne patki niegu wiroway w powietrzu, amic w wie-tle lamp swoj biel na odcie srebra. Gdy ruch na przedmieciach i bocznych ulicachzamiera, gwne arterie oywiay si z goiny na goin coraz bariej. Automobile,doroki, prywatne ekwipae mkny jak strzaa po biaej ubitej droe, zatrzymujc siprzed rzsicie owietlonymi wntrzami teatrw, pierwszorzdnych restauracji i kawiar.

    Przewan cz powozw i automobili zatrzymywano przed biaym barokowym pa-acykiem, na ktrym widnia pomysowy, z kolorowych lampek elektrycznych uoony,napis:

    Zoty Ptak.

    Wskie afisze zapowiaday wystp czerwonego bazna. Westybul o e o a a wy-peniony by ju mrowiem lukim, cisncym si do dwch okienek kasy.

    Czerwony bazen od kilku tygodni sta si osi zainteresowa prniaczego ycia sto-licy. Najwiksz sensacj, ktra jak mga otaczaa osob czerwonego bazna, byo, e niktw stolicy nie wieia, kim jest ten znakomity komik-humorysta, wykpiwajcy w prze-wybornych piosenkach ycie lui i ycie miasta. Czerwony bazen ostrzem swojej satyryci luk gupot, zarozumiao, kamstwo, obud i mani wielkoci. Czerwony bazenw swojej piosence nic oszcza nikogo, nawet najwyszych dostojnikw, kierownikwpastwa. Bdy i miesznostki tak zwanych wielkoci ubiera w zgrabny rym i rzucaw formie melodyjnej piosenki, jak lekki balonik, w przepenion widowni.

    Czerwony bazen!iwny by ten czowiek o wytwornych, spokojnych ruchach, gitkiej i smukej jak

    trzcina postaci, o miym barytonowym gosie. Zawsze na scenie w tym samym kostiumieczerwonego pierrota, w czerwonej masce. Jego biae, rasowe palce przebiegay szybko postrunach gitary, dobierajc dwiczn, lekk jak pianka szampana, melodi dla drwicejpiosenki. Ten tajemniczy czowiek nie posiada w sobie nic z tej szminki i trywialnoci,jaka cechuje komikw kabaretowych. Publiczno uwielbiaa czerwonego bazna, umiaon j do ez rozmieszy, pobui do homerycznych wybuchw miechu tak, e niepozwalano mu zej ze sceny, zmuszajc burz oklaskw do cigych naddatkw. Baysi czerwonego bazna jak ognia wszystkie nadte figury, rozmaitego kalibru dygnitarze--gupcy, ktrych nielitociwie wymiewa. Niejednej sztucznej wielkoci czerwony bazenzatru ycie, niejednemu pokrzyowa jego wysoko ambitne plany, niejednego karierowi-cza pogrzeba. Piosenka czerwonego bazna nie pozostawaa nigdy w murach sali o e oa a, wdrowaa ona z tej biaej sali do miasta, a std do poczekalni i biur ministe-

    rialnych, do domw prywatnych, do kawiar; dla jednych szatasko wesoa, dla drugichdokuczliwa, natrtna jak osa.

    Tajemnice gabinetw ministerialnych, buduarw modnych kokot, dyskretne plotecz-ki dobroczynnych rautw i balw w salonach wysokiej arystokracji, wszystko to przedo-stawao si jakim iwnym trafem do ucha czerwonego bazna i padao pastw satyryi miechu na estraie o e o a a.

    Powoli zacza ju urabia si w miecie pogoska, e czerwony bazen obdarzony jestdarem nawyczajnej przenikliwoci, e jego wzrok przeba powok luk, odczytujetajniki duszy i mzgw, przenika ciany i mury.

    Czerwony bazen przemieni o e o a a, ktry przed kilku jeszcze tygodniamiwieci pustk, w najpopularniejszy i najbariej uczszczany kabaret stolicy. Dyrektorkabaretu, Wilhelm Metzner, aowa szczerze, e cian widowni nie moe rozszerzy,

    Czerwony bazen

  • podwoi lub potroi iloci miejsc. Czerwony bazen robi kas. I pomimo, e dyrekcjapotroia ceny miejsc, niezraona tym publiczno bezustannie szerok strug pyna dokabaretu.

    I i, stojc obok elaznych drzwi, prowacych za kulisy, gruby dyrektor Metznera zaciera z uciechy rce.

    A co, uda si nam hazard? spyta Metzner kulawego inspicjenta Gadysza. Pewno, e si uda odpowieia Gadysz, wykrzywiajc swoj nabrzk, jakby

    ulan z szarej gutaperki twarz, w jaki wesoy grymas. A dae, stary Otello, czerwonemu baznowi kopert z pienimi? spyta Met-

    zner.Gadysz skin twierco gow, nie odrywajc oczu od dugiej kolejki publicznoci,

    ktra uformowaa si przed kas.Gadysz od lat caych znany by za kulisami pod nazw e o. Przydomek ten zawiera

    krtk, ale bolesn tragedi ycia tego miesznego o nabrzkej twarzy kulasa.Lat temu iesi, czy pitnacie terminu z pewnoci i sam Gadysz nie byby

    w stanie ustali Gadysz nie by ani obrzky, ani kulawy. Wtedy by on doskonaymonglerem i gimnastykiem, a jego produkcje na linie stanowiy szlagier programw roz-maitych ar . W czasie najwyszego rozkwitu talentu swych mini, Gadysz zakochasi w swej koleance, modej, adnej piewaczce kabaretowej. Wkrtce oeni si z ni.

    Po kilku latach stao si to, co zawsze w tej sferze lui si zdarza. Mery zacza gozdraa z jakim bogatym bankierem, naogowym bywalcem w wiecie kulis. Gadysznie dowierza plotkom ani docinkom, wierzy wicie w cnot i wierno ony. Przypadek,ten najlepszy detektyw, naprowai go dopiero na lad wiaroomstwa. agodny Gadyszpo odkryciu przemieni si w szakala. Jednym celnym strzaem zabi on, a sam z emocjiomdla iki temu kochanek Mery uszed karze. Sd uwolni Gadysza. Myl jednakoMery i zbrodni przegryzaa Gadyszowi dusz i mzg jak ostra palca trucizna. Zacz pina umr. Coraz bariej traci pewno swych mini, coraz niej schoi pod wzgldemwartoci swych produkcji. Raz w trzeciorzdnym teatrzyku w czasie przedstawienia Otellopany spad z liny i zama nog. W szpitalu nog le zoono, Otello okula.

    Metzner zna Otella jeszcze z czasw jego wietnoci, da kalece z aski stanowiskoinspicjenta w o y a . Otello sta si wkrtce praw rk i generalnym pomocnikiemMetznera, i cieszy si jego nieograniczonym zaufaniem, a tylko cigy, niesabncy pocigOtella do kieliszka kci od czasu do czasu harmoni miy nim a szefem. Za to Gadyszodczuwa w caej peni ask Metznera i stara si mu odwiczy psi wprost wiernocii uczciwoci.

    Widownia o e o a a wypeniona ju bya po brzegi, cho iesi minut bra-kowao do uderzenia gongu i rozpoczcia przedstawienia. Otello zacz wdrapywa sina schody pierwszego balkonu, by skontrolowa prac bileterw, a Metzner ju chciaznikn za elaznymi drzwiami kulis, gdy schwyci go za rk doktor Reski, baro wzi-ty i znany w stolicy lekarz i niemniej znany bywalec teatrzykw warszawskich, adoratorwszystkich piewaczek i tancerek bez wzgldu na ich urod i wiek.

    Wecie mnie ze sob, dyrektorze prosi Reski mam wany interes do ZokiKobuckiej, a ona rozpoczyna program.

    Dla pana wszystko, ale teraz nie mog pan wie czerwony bazen stanowczozakaza obcych wpuszcza za kulisy. Nie mog, doktorze usprawiedliwia si Metzneri bezradnie rozoy swoje grube, jak krglaki, ramiona.

    Fabrykujesz pan, dyrektorze, sensacj z czerwonym baznem.Wy doskonale wiecie,kim jest ten nicpo. Tajemnic robicie kas i apiecie na t wdk gupi publiczno.

    Pod sowem, doktorze, nie wiem, kim on jest. Jake go pan wic u licha angaowa? Moe to nieprawdopodobne, ale pod sowem honoru, doktorze, prawiwe. Dwa

    tygodnie temu, w czasie poudniowej prby, przykusztyka do mnie Gadysz. Z tajemniczmin powieia mi, e w mojej poczekalni czeka jaki dobrze ubrany czowiek z czarnmask na twarzy i chce koniecznie kilka sw ze mn pomwi. Pocztkowo siem,e Gadysz po panemu brei, ale gdy spostrzegem, e Otello jest najzupeniej trzewy,zszedem do gabinetu obejrze tego wariata w masce. Przyzna musz, e gupio zrobiomi si na duszy, gdy znalazem si z nim sam na sam w gabinecie.

    Czerwony bazen

  • Pan w masce z miejsca przystpi do interesu. Owiadczy mi, e ma pikny baryto-nowy gos, e zna cay szereg aktualnych piosenek, siad do fortepianu, sam sobie akom-paniowa, odpiewa mi kilka pieni byem zachwycony. Wyjem blankiet kontraktui natychmiast chciaem go angaowa. Tajemniczy czowiek postawi mi jednak tak iw-ne warunki, e na zwykym blankiecie kontraktowym nie mogem ich spisa. Najpierwda, by nikt nigdy nie pyta go o nazwisko, by nikt z personelu go nie lei, nie pod-patrywa, ani nie stara si doj, kim on jest. W razie, gdyby ten punkt umowy zostazamany, tajemniczy czowiek owiadczy, e bezzwocznie zerwie kontrakt. Dalej da,bym przyj na siebie gwarancj, e nikt obcy nie przedostanie si za kulisy. Za pierwszywystp pan w masce nic nie da, za kady jednak nastpny da olbrzymiej sumy, bopiset zotych od wystpu. Zgoiem si na te cikie i oryginalne warunki. W ko-cu kaza mi jeszcze oprowai si po garderobach. W kadej garderobie bada grubocian, szczelno drzwi, zamki, wreszcie, po dugim namyle, wybra sobie garderob nu-mer trzy, pan zna j, panie doktorze tu obok skadu starych dekoracji i rekwizytorni.

    Od czasu podpisania tej iwnej umowy czerwony bazen zjawia si podobno punktu-alnie na p goiny przed zaczciem przedstawienia. Nikt nie wie, ktr bram i ktrymidrzwiami wchoi, do, e na czas jest w garderobie i nikt rwnie nie wie, w jaki sposbczerwony bazen z teatru wychoi iwny czowiek.

    No powie pan, panie doktorze, czy mog ama kontrakt, gdy ten czowiek cigami do o e o a a tyle publicznoci, e a ciany si poc?

    Doktor Reski nie zdy odpowieie, bo do dyrektora zbliy si w tej chwili jedenz bileterw i zawiadomi go, e redaktor jakiego poczytnego pisma chce wej na sal,ale brako miejsc.

    Metzner przeprosi doktora i szybko oddali si z bileterem w kierunku kas.Doktor Reski chwil sta, jakby czekajc, a obydwaj znikn mu z oczu, rozejrza si

    nerwowo wokoo i nagle jak strzaa znik za zielonymi, elaznymi drzwiami prowacymiza kulisy

    .Wieczr u pastwa Kleskich doszed wanie do najwyszego napicia humoru i zabawy,cho pocztkowo wcale wietnie si nie zapowiada.

    Z odjazdem jednak kilku figur reprezentacyjnych ze wiata dyplomatycznego, wy-sokiej arystokracji i najwyszego szczebla hierarchii urzdniczej lodowaty nastrj zacztopnie i okoo pnocy zabawa potoczya si ju na dobre. Waciwy nerw drgn jed-nak dopiero wtedy, gdy suba kilkakrotnie napenia bakaratowe tulipany ancuskimwinem szampaskim i gdy orkiestra zagraa pierwsze y. Szampan, murzyski jazz--band, nagie ramiona i plecy niebrzydkich kobiet, iwny krok pikiego y i a ywywoay wreszcie ten nastrj wewntrznego szau, ktry wtoczony w ramy dobrego to-nu, tym wicej jest oszaamiajcy i pontny.

    Bya goina trzecia po pnocy, gdy pani Halina Mertinger, ona znanego na war-szawskim bruku bankiera, zamierzaa ju wycofa si z toku taczcych i cho przezchwil odetchn chodniejszym powietrzem.

    W salonie byo gorco i duszno. Pani Halina czua si znuona. Postanowia wicej nietaczy, najpierw dlatego, e baa si w tej temperaturze o cao swej misternie zaondu-lowanej yzury, dalej dlatego, e ostatnie chwile zabawy chciaa powici emocjonujcejrozmowie z Wikiem Skarskim. Wieiaa dobrze, e teraz, tu, na tej zabawie, Wik musiby sob, e przestanie raz wreszcie gra nieznon komedi, e powie jej wszystko, codotd ukrywa pod mask ironii, obojtnoci i cynicznego dowcipu. Pani Halina wie-iaa doskonale, ze przed chwil mocno szarpna nerwami Wika. Bya przecie iwyjtkowo pikna i umiaa doskonale uderzy w tkliw u modego Skarskiego strun w zazdro. Komedi e ar e z prokuratorem Gliskim odegraa wprost znakomicie,bez zajknienia. Czua, e Wik traci rwnowag i panowanie nad sob, e w szybkimtempie zmuszony teraz bie uderzy w obawie, by Gliski go nie ubieg

    Wspomnienie flirtu z Gliskim i widoku czowieka powanego, znanego ze swej by-stroci i zdolnoci prokuratorskich, ktry szed na tak prymitywnie faszyw przynt,tak rozbawiy pani Halin, e mimo woli umiechna si sama do siebie. Zacza szuka

    Czerwony bazen

  • strusiego pira wachlarza. Mody Skarski byskawicznie przebieg sal, znalaz si tukoo niej.

    Pani czego szuka? Tak, wachlarza. Ju pno i chc znikn po angielsku. Poczciwy Gliski obieca

    odwie mnie do domu Niech mu pan powie, e zaraz bd w garderobie Doskonale, w tej chwili odszukam najnowsz ofiar pani, ale, bym nie mia wra-

    enia, e jestem sucym i speniam bezapelacyjnie pani rozkazy, moe odszukamy gorazem.

    Wik poda rami pani Halinie. Przeszli do ogrodu zimowego.Pikna pani czua, e rami jej towarzysza dry nerwowo. Usiedli w wygodnych fote-

    lach, wyoonych poduszkami. Olbrzymia lampa rzucaa pomaraczowe wiato na ogrd,dodajc jakiej tajemniczoci palmom o grubych, wochatych pniach i szerokich misi-stych liciach.

    Pani Halina odrzucia w ty gow, przymkna powieki i nadaa swej twarzy wyrazrozkosznego zmczenia. Bya pikna. Blada twarz o regularnych, jak gdyby kutych mi-sternym dutem w alabastrze rysach, w aureoli ciemnoblond wosw, upodabniaa j domistycznej bogini greckiej. Smuka, biaa szyja, nagie ramiona i gboki dekolt odcinaysi wyzywajco od czarnej detowej sukni, ktra w wietle pomaraczowej ampli mieniasi tak tcz barw i kolorw jak ciemna, drca to wody w wietle jasnego ksiyca.

    Siwe oczyWika lizgay si po pani Hali. Dugo zatrzymyway si na jej ciemnozotychwosach, na czerwonych, misistych, maych ustach i na gbokim dekolcie. Zdawao si,e oczy Wika chc przebi jedwab jej sukni, e w mylach odrysowuje sobie ksztaty jejciaa. Twarz zacza mu drga nerwowo, rasowe nozdrza nierwnomiernie wachloway

    Kopotliw cisz przerwaa pani Hala. Prawdopodobnie Gliski nas znajie, bo trudniej byoby nam go znale Pani Halo, na co pani w tej chwili Gliski? Dlaczego zakca pani ten cichy mo-

    ment, na ktry tak dawno czekaem? Gliski jest mi baro potrzebny. Ma mi zastpi opiek ma, ktry jak pan wie,

    ucieka zawsze z towarzystwa, w ktrym mnie spoiewa si spotka. Wic Gliski ma otrzyma penomocnictwo zastpienia ma? Ciekaw tylko

    jestem, czy penomocnictwo ograniczy mu pani tylko do odwiezienia do domu? Sam pan wie, e tylko od mczyzny zaley rozlego otrzymanego od kobiety

    penomocnictwa jeden potrafi wywalczy sobie u nas, sabych istot, generalne peno-mocnictwo drugi tylko prawo odwiezienia do domu.

    A Gliski? Jeszcze nie zdy walczy. Czy baro pani ciekawa, jakimi sposobami Gliski bie walczy? Troch. Czy ciekawo pani nie byaby na przykad wiksza, gdybym tak ja zamiast Gli-

    skiego rozpocz t walk? Jak to pan, panie Wiku? Nie dawniej, jak na balu u Zubrzyckich wrcz mi pan

    owiadczy, e ani odrobiny trudu nie powiciby pan dla zdobycia kobiety, bo za wielejest kobiet, ktre same trud zdobycia mczyzny podejmuj

    Tak, powieiaem to, ale dla zdobycia pani zdolny bybym do wielkiego wysiku ale tylko dla zdobycia pani

    Czy to nie chwilowy nastrj isiejszego wieczoru. A moe zbyt wiele szampanawywoao ten nadmiar energii? Ha, ha, ha, pan i powicenie, trud i wysiek ha, ha, ha,to zabawne

    mieje si pani, a moe wanie ja, ja z pozoru wygodny, bybym zdolny do takichofiar, jak nikt inny, moe nawet wikszych jak Gliski. Niech si pani nie mieje, ale ipostanawiam, e musz zdoby pani, choby nie wiem jakim ogromem ofiar i trudu.Musz! Niech pani da ode mnie, co pani kaprys podyktuje, a przysigam, e speni

    Pani Hala rozemiaa si szelmowsko, pokazujc przez rozchylone drobne usta cayrzd ostrych, biaych zbw, potem przez chwil mylaa.

    A wic dobrze pocztkowo dam drobiazgu dowie si pan na przykadjutro, kim jest ten, ktry tak sensacj robi w Warszawie, kim jest ten, no czerwonybazen

    Czerwony bazen

  • Dobrze, jutro si dowiem, a w rod w poudnie u Loursa powiem pani jegonazwisko. Dla nasilenia jednak mojej energii w prowaeniu letwa dla kaprysu paniprosz o ma dawk haszyszu.

    Pani Hala przykrya oczy dug smug rzs.Wik jak oszalay chwyci j w ramiona, wpi si ustami w jej usta.Pani Hala przemoc wyrwaa si z jego elaznych, modych ramion.W drzwiach ogrodu zimowego zobaczyli prokuratora Gliskiego.Moliwe, i sysza ca ich rozmow

    .Wik Skarski sieia w swojej garsonierze w gbokim fotelu i wanie dopa szklankherbaty, gdy wszed jego brat Jzef. Wik z wielkim szacunkiem, nawet z pietyzmem,odnosi si do starszego brata. Jzef Skarski by waciwie gow roiny. Po mierciroicw Jzef, borykajc si ciko z trudnociami finansowymi, wychowywa Wikai modsz od niego o lat pi siostr Wand. Jedynie iki pracy i energii Jzefa, Wikukoczy gimnazjum i studia prawnicze, rwnie iki pomocy JzefaWik cay rok mgspi w Paryu w cole des Sciences Politiques. Wasnym za zdolnociom i umiejt-noci obcowania z ludmi zawicza modszy Skarski, e ju w dwuiestym szstymroku ycia osign powane stanowisko w ministerstwie spraw zagranicznych, e liczo-no si tam z jego zdaniem, a swj wpyw potrafi wywrze nawet i na osobie ministra.W biurze lubiano go, ceniono i powaano.

    Trudne warunki, w jakich Wik si wychowywa, nie potrafiy jednak wyrwa z jegousposobienia duej dozy lekkomylnoci, atawistycznej wady roiny Skarskich. ChociaWik zdawa sobie spraw z tego, e kiesze Jzefa jest baro szczupa, to nie dawniejjak trzy miesice temu przegra w Klubie Myliwskim powan kwot, ktr oczywiciespaci Jzef poyczkami wekslowymi i zaliczkami z firmy Hellman & Robert, w ktrejod szeregu lat zajmowa stanowisko administratora. Wik z lekkim sumieniem zrzuca nagow brata trosk o rodki pienine, ktrych sporo wymagaa ju sama jego suba mi-nisterialna. W zamian za to w duszy i sercu Wika powsta pewien kult, pietyzm i poiwdla Jzefa, ktry z elaznym uporem i konsekwencj stara si z niego zrobi w e e ozow e a.

    Nie tylko w usposobieniu, ale i w wyglie zewntrznym obu braci diametralne za-choiy rnice. Wik by piknym, smukym, modym chopcem, lekkomylno i wra-liwo maloway si tak silnie na jego twarzy, e te dwie sabe strony jego charakterumg odgadn kady, kto chwil kilka obserwowa go. Jzef by przeciwiestwem mod-szego brata, nie mniej przystojny od niego, tylko szron wybieli ju silnie jego skronie.W twarzy Jzefa malowaa si nieskoczona dobro, pobaliwo dla lukich bdw,po prostu kobieca sodycz, a rwnoczenie jednak upr i energia. Jzef powici si dlaroestwa. Przez cae ycie nie mia on odrobiny czasu dla troski o wasny los. Zostastarym kawalerem. Kady jego zarobek szed na potrzeby modszego roestwa. Wikby jednak jego dum, jego chlub. Jzef wierzy w olbrzymie zdolnoci brata, wierzyw to, e Wik nie bie przecitnym czowiekiem. I teraz, rozmawiajc z nim, oczy Jzefapene byy radoci i wewntrznego zadowolenia.

    Widocznie doskonale bawie si u Kleskich, jeli dopiero rano wrcie do domu. Iii skrzywi si Wik musiaem Mertingerow odwie do domu. Znajc j z wienia, s, e nie sprawio ci to wielkiej przykroci.Wik znw si skrzywi i nie by w dobrym humorze.Rozmowa miy brami przesza z Mertingerowej na lui, z ktrymi Wik spo-

    tka si i rozmawia na wczorajszym raucie. Mody Skarski coraz bariej oywia si,opowieia bratu kilka facecji biurowych, kilka dowcipnych agmentw z wczorajszychrozmw. Jzef lubi sucha brata, poiwia dar jego byskotliwego opowiadania, jegozmys spostrzegawczy i ostr ironi.

    Dochoia szsta wieczorem, gdy Wik zwierzy si bratu, i miaby wielk ocho-t przyj oferowan mu placwk zagraniczn, na ktrej jako konsul zdoaby wykazaswe zdolnoci, niestety brak potrzebnych do tego prywatnych funduszw staje mu naprzeszkoie w przyjciu tego stanowiska.

    Czerwony bazen

  • Jzef spospnia. Zwierzenie Wika byo mu przykre, nie chcia rozstawa si z bratem.Wieia doskonale, e jak dugo Wik jest pod jego wpywem, musi lekkomylno swposkramia gdy znajie si poza sfer tych wpyww, to kto wie, na jakie bocznicezjecha moe Poza tym Jzef kocha brata, myl o rozstaniu bya mu przykra. Dugo temilcza po wyznaniu Wika, wreszcie z cikim westchnieniem powieia:

    Ha, trudno jeli wyjazd twj jest dla kariery istotnie potrzebny, to jed w imiBoe. Jeli pienie znalazy si na pokrycie dugw karcianych, to znajd si i na tencel.

    Wik nie zauway wzruszenia, wycign do brata rk, ikujc serdecznie za znwokazan pomoc.

    Zaledwie Jzef wyszed z pokoju, Wik szybko zacz si ubiera. Dochoia sidma.Przypomnia sobie wczorajsz obietnic dan pani Hali. Wstpia we niezwyka energia.

    Musz si dowieie, jak nazywa si ten gupi klown. Licho wie, o ktrej przed-stawienie w tym baaganie si zaczyna powtarza Wik z uporem.

    Zaledwie wyszed na ulic, drobny zmarznity nieg uderzy go jak ostry rut potwarzy. Chcc i dalej, musia Skarski zasoni twarz fokowym konierzem palta.

    Najpierw skierowa swe kroki ku placowi Trzech Krzyy wieia, i tam znajiesup lub tablic reklamow i dowie si, kiedy rozpoczyna si program w o y a . Niemyli si, na kadym supie reklamowymwidniaa poduna czerwona kartka z krzyczcymnapisem:

    i wystp czerwonego bazna w kabarecieo y a

    pocztek o goinie smej.

    Skierowa swe kroki ku Marszakowskiej. W mylach Skarskiego przebiegay, jakspiesznie puszczony film kinematograficzny, obrazy wczorajszego wieczoru u Kleskich.Duej zatrzyma go obraz pani Hali, jej biae jak z marmuru ramiona, jej ksztatny biusti ta pikna twarz z wyrazem zmczenia. Teraz jeszcze czu Skarski na swych ustach arjej pocaunku, ulica zawirowaa mu w gowie. Bie moj kochank, bie, musi niby! powtarza z uporem. Naraz przypomnia sobie zimne, stalowe oczy prokuratoraGliskiego, tliy w nich ogniki ironii i wyranej nienawici. Wik wzdrygn si na towspomnienie, jakby kto dotkn jego piersi zimnym kawakiem lodu.

    Zanadto wielkim jest jednak gentlemanem, by donis staremuMertingerowi o wszyst-kim myla Wik ale czy sysza, comy o nim mwili? martwi si dalej.

    Na Marszakowskiej Wik przesta si ju martwi Gliskim, wsiad w dorok i kazasi wie do o e o a a. Plan zdobycia nazwiska czerwonego bazna przedstawia siprosto i jasno, da sucemu lub maszynicie kilka zotych, by wpuci go za kulisy, potemwsunie jak kwot inspicjentowi i albo ten mu powie, jak ten czerwony idiota sinazywa, albo po prostu zaczai si za kulisami i bie czeka, a czerwony bazen opucigarderob, bie go tropi na ulicy a od mieszkania i dozorc zapyta o nazwisko.

    Pocztkowo plan wyda mu si prosty i atwy, im bariej jednak doroka zbliaa sido o e o a a, tym silniej Skarski kl swj plan i ca awantur.

    Szczcie jednak sprzyjao mu. Zaledwie doroka zatrzymaa si przed barokowym,rzsicie owietlonym kabaretem,Wik ujrza przed boczn bram swego dawnego chopcabiurowego w czapce z napisem o y a . Skarski wysiad z doroki i bezzwocznie udasi w kierunku bocznej bramy.

    Stanisaw ucieszy si baro na widok swego dawnego przeoonego. Pan do nas namia si z czerwonego bazna? Nie krtko odpowieia Skarski ale moe bycie mi, Stanisawie, powie-

    ieli, jak si nazywa ten wasz czerwony bazen i gie mieszka? Dalibg, wielmony panie, nie wiem. Pono i dyrektor i rzdca nie wie.Skarski wsun Stanisawowi w rk pi zotych i paczk papierosw, proszc go, by

    jako sprytnie przeszmuglowa go za kulisy.Stanisaw dugo drapa si w gow, dugo obraca w rce paczk Klubw zanim prze-

    mwi:

    Czerwony bazen

  • Prosz pana, to baro trudna sprawa. Jest baro ostry rozkaz nikogo nie wpusz-cza, ale czego ja bym dla pana radcy dobroieja nie zrobi, tylko jakby radc ten, tego,zapali, to ani sweczka o tym, e to ja niby radc szmuglowa, zgoda?

    Zgoda.Stanisaw przeprowai Skarskiego przez bram ssiedniego domu na jakie ciemne

    podwrze, std furtk na drugie podwrze, wreszcie wzdu jakich stajni przedostali sido bocznej ciany o e o a a. Stanisaw wskaza Wikowi jakie mae drzwi.

    Tu, radcuniu, poczekajcie przed tymi drzwiami, a wam otworz z drugiej strony.Ino papierusa nie palcie powieia Stanisaw i znik gie w ciemnociach podwrka.

    Skarskiemu chwile oczekiwania niezmiernie si duyy. Zadymka nie zelaa, drobny,ostry nieg siek mu bolenie twarz, przez szalowy konierz nieg przedostawa si a nagors koszuli, topnia, wywoujc niemie uczucie zimna i wilgoci. Skarski kl na czymwiat stoi ca awantur.

    Po upywie p goiny drzwi wreszcie cicho si otwary i ukazaa si w nich gowaStanisawa.

    Priutko, radcuniu, bo bie wsypa!Skarski szybko przekroczy prg, przedosta si przy pomocy Stanisawa na jaki ko-

    rytarz owietlony ma, zapylon, odrutowan arwk. Szybko przeszli korytarz. Stani-saw pchn mae, suknem obite drzwi wahadowe i przeprowai Skarskiego za kulisy.

    Tu za tymi starymi dekoracjami niech radcu czekaj, tu jest garderoba numer trzy,zaraz czerwony bazen przyjie, tylko laboga radcuniu, aby na was nasz kulawy rzdcanie nadepn byby myn, a niu

    Skarski wcisn si w baro niewygodny kt. Plecami dotyka jakich starych deko-racji, ktre za lada jego poruszeniem chwiay si, groc upadkiem. Wik podpar je rk.Zza ciany dochoi do uszu Skarskiego dwik marsza. Sysza oklaski publicznoci.Przedstawienie widocznie ju si rozpoczo. Za kulisami panowaa zupena cisza. Skar-ski ba si patrze na zegarek, by jakim niezrcznym ruchem nie trci dekoracji i niezdrai swej kryjwki. Czas oczekiwania duy mu si strasznie, nogi mu zdrtwiay,z konierza palta spyway strugi stopionego niegu na koszul. Naraz Skarski drgn,usysza obok siebie czyje kroki. Jaki mczyzna wysoki, szczupy, z wysoko podnie-sionym konierzem palta, w czarnym kapeluszu gboko nasunitym na oczy i w czarnejmasce na twarzy szybko przeszed obok niego i znik za drzwiami garderoby numer trzy.Skarski wyczeka chwil i wreszcie cicho na palcach zbliy si do drzwi garderoby. Z nie-zwyk ostronoci omieli si Wik nacisn klamk, bez szelestu uchyli drzwi i wejrzado wntrza. Zaledwie jednak spojrza, cofn si byskawicznie i blady z przeraenia jakciana, zacz ucieka w kierunku drzwi wahadowych i korytarza. Wpad na ciemne po-dwrze i bieg jak oszalay na ulic. O kilkanacie krokw za nim bieg wysoki szczupymczyzna z czarn mask na twarzy.

    .Rozleg si ostry dwik wonka, zapowied koca antraktu. Publiczno szybko opusz-czaa foyer o e o a a, toczc si do wej na widowni. Nastrj podniecenia stawasi coraz silniejszy i nie iw, bo drug cz programu rozpoczyna wystp czerwonegobazna. Publiczno z niecierpliwoci czekaa, kogo i na ostrze swego jzyka wemiedoskonay satyryk, kogo i wykpi, wymieje i zdemaskuje. Starzy bywalcy kabaretui adoratorzy czerwonego bazna nie mogli doczeka si chwili uderzenia gongu i przy-mienia wiata.

    Gong wreszcie odezwa si, wiata pogasy. Orkiestra rozpocza pianissimo walcaz Fausta.

    Zasona z czarnego weluru ze srebrnymi naszytymi maskami drgna nerwowo i po-woli, miarowo zacza rozsuwa si ku bocznym cianom sceny.

    Ju sama dekoracja sceny wywoaa zachwyt publicznoci. KrajobrazWarszawy w nocyz ciemn wstgWisy, w ktrej amao si wiato ksiyca i tysic wiate z okien domwna Prae.

    Orkiestra skoczya walca. Czerwony bazen jednak nie wychoi. Po chwili orkiestrapowtrzya walca, jakby usprawiedliwiajc opnienie.

    Czerwony bazen

  • Czerwony bazen znowu nie wychoi.Miy publicznoci poczto iwnie szepta, wywoujc konsternacj.Co si musiao sta!Niepokj rs coraz bariej. W ciemnej widowni gowy lukie pochylay si co-

    raz bariej ku sobie, podajc szeptem wiadomo o jakim nieszczciu, ktre rzekomospotkao czerwonego bazna. Upragniony komik jeszcze nie wychoi.

    Nagle prys czar dekoracji. Na scenie zajaniay penym wiatem wszystkie lampy.Chwiejnym krokiem, blady jak ciana wyszed przed budk suflera dyrektor Metzner.Drcym gosem, zwracajc si do publicznoci, powieia tych kilka sw:

    Szanowni pastwo! Czerwony bazen nie moe i wystpi. Nieszczcie nagei niespoiane dotkno nasze przedsibiorstwo; nieszczcie, ktrego szczegw na ra-zie poda nie mog. Zmuszeni jestemy w tej chwili przerwa przedstawienie. Pienieza bilety zwrci nasza kasa. Przypuszczam, e nieszczcie, ktre nas dotkno, znajienaleyte odczucie i isiejsze przerwane przedstawienie nie zakci tej harmonii, jaka za-wsze panowaa miy dyrekcj naszego przedsibiorstwa, a publicznoci.

    Po tych sowach Metznera zabysy na widowni wiata. Publiczno zacza cisn sido szatni, czarna welurowa kurtyna powoli si zasuwaa.

    W przechoie wypytywano bileterw: co za nieszczcie si wydarzyo?Otrzymano krtk, such odpowied podobno zamordowano czerwonego bazna. Kto zamordowa? Nie wiadomo.Przez szeroko otwarte drzwi wchodowe gst strug pyna publiczno na zanieon

    ulic, podajc sobie wzajemnie coraz straszniejsze i nieprawdopodobniejsze wiadomocio morderstwie.

    *

    Za kulisami wrzao. Przed garderob numer zebra sie tum artystw i artystek,jedni ucharakteryzowani, bo zaraz po wystpie czerwonego bazna mieli wyj na scen,druy rozcharakteryzowani, do poowy tylko ubrani, co odbyli ju swoj paszczyzn.Jaki artysta w kostiumie arlekina stara si przez iurk od klucza zajrze do wntrzagarderoby czerwonego bazna, ciekawoci jednak nie mg zaspokoi, bo wiato wewntrzbyo zgaszone.

    Z niecierpliwoci oczekiwa tum na przybycie Metznera. Dyrektor poszed zawia-domi policj o niezwykym wypadku, i klucz od garderoby zabra ze sob. Czas ocze-kiwania skracali sobie artyci wygaszaniem rozmaitych przypuszcze i podejrze na tlezagadkowego morderstwa. Wreszcie w drzwiach od strony widowni ukaza si Metznerw towarzystwie komisarza policji Borewicza i kilku agentw. Borewicz rozpocz natych-miast letwo.

    Panie dyrektorze, czy od chwili morderstwa, nikt nie mg opuci kulis teatru?Wysun si Gadysz. Jego gutaperkowa twarz z przeraenia, nabraa jakiego brud-

    nozielonego koloru, jak woda w dawno nieczyszczonym stawie. Szczk nie mg Gadyszutrzyma w spokoju, zby uderzay silnie o zby.

    To ja wanie pierwszy zauwayem Za pi minut mia wyj na scen. woniraz, nic, drugi raz nic, nie wychoi z garderoby. Poszedem pod drzwi, suchamcicho. Otwieram delikatnie drzwi zobaczyem nieszczcie, ley trup, peno krwi na pod-oe Zaraz zamknem drzwi garderoby na klucz i pobiegem do pana Metznera. Obajweszlimy do garderoby. Wiimy: trup. Kazaem zaraz wszystkie wyjcia zamkn, abynikt nie mg uciec. Mylaem, e w ten sposb najlepiej schwytamy morderc. Ca-y personel techniczny jest, artyci s, a nikt obcy tu nie wchoi, tego pilnowalimybaro

    Komisarz Borewicz zada otworzenia drzwi do garderoby, rwnoczenie za zabronikomukolwiek oprcz Metznera i Gadysza wej do wntrza.

    Metzner prbowa woy klucz do zamka, lecz rce tak mu si trzsy, e do otworuw aden sposb trafi nie mg. Wyrczy go jeden z agentw policyjnych.

    Weszli do wntrza garderoby, zapalili wiato oczom ich przedstawi si strasznywidok

    Czerwony bazen

  • Na ziemi, w szerokiej kauy, ju z lekka skrzepej krwi, lea mczyzna lat okoopiiesiciu, ysy, z resztkami siwych wosw na skroniach. W piersiach zamordowa-nego tkwi olbrzymi, dugi kinda kaukaski wbity z tak si w pier, e przeszy zupenieciao, a ostry jego koniec tkwi mocno w podoe. Zabity ubrany by w drogocenne futrobobrowe obok na stole lea twardy kapelusz.

    Komisarz pochyli si nad zwokami i zacz je szczegowo bada. Bezporedni przy-czyn mierci byo bezwtpienia pchnicie kindaem, ktry przebi misie sercowy. Natwarzy zmarego byo kilka wieych blizn, pochocych jakby od silnego drapnicia pa-znokciami. Jedno drapnicie skaleczyo mocno powiek. Na rkach zmarego zna byorwnie kilka ran. Widocznie denat przed mierci stoczy z morderc zaciek walk.Jedno krzeso w garderobie byo przewrcone rwnie znak walki przedmiertnej.Na drugim krzele, obok lustra, leao w najwikszym porzdku poskadane czerwone,jedwabne domino pierrota i czerwona maska strj czerwonego bazna.

    Komisarz Borewicz kaza przywoa agentw i wyda im krtkie rozkazy. Pan, panie Makowski, przeprowai dokadne badanie w garderobie, zwrci pan

    specjaln uwag na lady palcw na poszczeglnych przedmiotach, a zwaszcza na prze-wrconym krzele i na rkojeci kindau. Niech pan rwnie nie zapomina o klamce.Trzech innych panw przeprowai badania poza garderob i prosz baro, nikogo podadnym warunkiem nie wypuszcza z gmachu.

    Agent Makowski wyj z kieszeni jaki pyn, proszek i pelek, i rozpocz badaniadaktyloskopne.Metzner i Gadysz stali bezradni, w oczach ichmalowaa si jeszcze cigletrwoga.

    Komisarz Borewicz pochyli si jeszcze raz nad zmarym, zacz obszukiwa jego kie-szenie W kieszeniach ubrania i futra nie znalaz nic. Zmary zosta widocznie doszcztnieobrabowany, bo nawet brak byo chustki do nosa.

    Po zbadaniu zawartoci kieszeni zabitego komisarz Borewicz rozpocz letwo.Przesuchano najpierw dyrektora o e o a a. Wic zabity spyta komisarz policji Metznera nalea do skadu artystw

    paskiego teatru i wystpowa jako czerwony bazen. Tego, panie komisarzu, stanowczo stwieri nie mog. Jak to? Wic, czy zabity jest czerwonym baznem, czy te nie? Nie wiem, panie komisarzu, poniewa nigdy twarzy czerwonego bazna na oczy

    nie wiiaem. Nie rozumiemDyrektorMetzner opowieia w jak oryginalny sposb angaowa czerwonego bazna

    i jak baro ten tajemniczy czowiek dba o swoje incognito.Po wyjanieniu Metznera twarz komisarza Borewicza wyraaa silne zakopotanie. Wypadek rzeczywicie szczeglny. Rwnie wic dobrze paskim zdaniem, panie

    Metzner, czerwony bazen moe by zamordowanym jak i morderc, czy tak? Tak.Gadysz niewiele wicej wieia od Metznera. Twieri jedynie, e wysok, szczup

    postaci i ksztatem rk zamordowany przypomina czerwonego bazna.W tej chwili do garderoby gwatownie otworzono drzwi i wpad przez nie jeden

    z agentw. Panie komisarzu, Mamy lady. Na starej zaprszonej dekoracji, tu obok garderoby

    numer trzy, znalelimy na pyle odbicie caej doni. Zrobiem ju dokadny pomiar rkii odbitk ladu. Przeprowaiem rwnie badanie palcw. W drzwiach wahadowych zaznalazem t rkawiczk msk, do ktrej nikt z obecnych przyzna si nie chce.

    Tymczasem Makowski ukoczy ju badania daktyloskopne i przez szko powik-szajce oglda drzwi garderoby od strony wewntrznej. Wzrok jego lei co w okolicyklamki. Komisarza Borewicza to badanie zaczo interesowa. Zbliy si do Makow-skiego, wpatrzy si bacznie w miejsce, ktre agent niezwykle starannie bada przez szko.W miejscu tym ujrza Borewicz wyrany lad palcw wycinity w kurzu na drzwiach.Widocznie kto zawalanymi prochem palcami dotkn drzwi od wewntrz garderoby.

    To niezwyke spostrzeenie komisarza przerwa odgos zgieku na korytarzu. Po chwilidwu agentw policyjnych wprowaio do garderoby jakiego starszego, dobrze ubranegoczowieka o baro poczciwym ale nie mniej przelknionym wyrazie twarzy.

    Czerwony bazen

  • Panie komisarzu ten pan nie naley do zespou teatralnego, ukry si przed policjw klozecie i nie chce wyjani ani co tu robi, ani po co si ukrywa.

    Sprowaony przybra miesznie paczliw min i zacz si tumaczy: Panie komisarzu, ukryem si, gdy usyszaem, e kogo tu zamordowano, i le

    zrobiem, ale wierz mi pan, nikogo nie zamordowaem. Jestem lekarzem, nazywam sidoktor Reski. Chciaem pomwi z jedn z tutejszych artystek. Baem si skandalu, jestemonaty to byo powodem, e si ukryem Panie komisarzu, na mio bosk, niechmnie pan nie aresztuje, jutro caa Warszawa dowie si o skandalu. Dyrektor Metznermnie zna, potwieri, e nazywam si Reski, mieszkam i ordynuj przy Szpitalnej numerosiem.

    Gruby Metzner kiwa gow, potwierajc prawiwo sw Reskiego.Wic poczciw twarz Reskiego, bliskiego paczu, komisarz mimo woli si umiech-

    n. Panie doktorze, jest pan na razie wolny i za chwil bie pan mg t klatk opu-

    ci. Moe jednak askawie przypatrzy si pan zamordowanemu, moe pan przypadkiemgo zna.

    Doktor Reski zbliy si do trupa i chwil wpatrywa si w jego twarz. Ale naturalnie, znam go. To znany wWarszawie bogaty bankier Karol Mertinger. Czy si pan nie myli? spyta komisarz policji. Ale nie, od lat kilku znam go osobicie.Twarz komisarza policji przybraa wyraz zdumienia.

    .Wik Skarski, wyleciawszy jak strzaa przez boczne podwrko o e o a a na jasnoowietlon ulic, potrci kilku przechodniw i bieg jak nieprzytomny dalej. Scena, ja-kiej by wiadkiem w garderobie czerwonego bazna, utrwalia si jakim niezmazalnymkolorytem na siatkwkach jego oczu. Nie wiia lui, nie wiia gie jest, pi jakoszalay, wiia przed sob tylko strug wieej, jak byszczcy koral, krwi i

    Ta krew jakby wypeniaa mu oczodoy. Cienk strug wciskaa si do jego mzgu, za-lewaa go, tamowaa mu ruch ng. Skarski nie bada, nie analizowa tego, co si tam stao rozptane myli nagle wstrzymay si w biegu, mzg jego przesta iaa. Wewntrzgowy czu jakby miarowe uderzania olbrzymiego mota. Biae wiata latar rozdrania-y jego nerwy oczne a do dotkliwego blu. Skrci w ciemniejsze ulice i kilometramibieg dalej. Zmczone nogi wykonyway tylko automatyczne ruchy i to ju niepewne, awreszcie Skarski polizgn si i ciko upad w nieg. Chcia si podnie, biec dalej, alenogi odmwiy mu posuszestwa. Czu, e pot spywa mu ciep strug spod kapelusza,osiada na brwiach i gstymi kroplami pada na nieg.

    Zdj kapelusz. Promyk wiadomoci zacz si przeba przez obolay mzg. Sieiaw niegu gie daleko na przedmieciu, bo tylko naowa lampa mrugaa jakim brud-notym wiatekiem. Wyty wzrok, aby przebi ciemnoci, ale nic nie zobaczy oprczwielkich patw niegu. Wyty such, usysza jakby niewyrany szept. Jeszcze chwila,a w szepcie odrni plusk wody by blisko Wisy.

    Po ustaleniu tego faktu bezwad mylowy przechoi. wiadomo pocza powraca.Strzpy myli poczy ukada si powoli w cakowity obraz. Jasno owietlony kabaretbrudne kulisy zapylone dekoracje klamka garderoba i Jezus, Maria, ta czerwonakrew!

    Skarski zerwa si na rwne nogi, lecz znw omal nie upad. Nagle w jego obolaymzg wlizgno si jak w uczucie strachu To pustkowie, te paty mokrego niegui ten miarowy plusk Wisy Pdem chcia biec ku miastu, nogi nadal odmawiay po-suszestwa, wlk si tylko. Na niebie wynalaz nagle janiejszy refleks to una bez ulic tam luie wiato Warszawa

    Pi ku miastu, co chwila potykajc si na zwaach niegu.

    *

    Czerwony bazen

  • Byo ju dobrze po pnocy, gdy Wik zawoni do bramy domu. Str otworzy i niepozna dobrze mu znanego lokatora. Skarski ciko drapa si po schodach do mieszkaniai w palcie ociekajcym wod pad na skrzany fotel. W pierwszej chwili przerazi si naprzeciw w lustrze ujrza miertelnie blad twarz zupenie obcego czowieka. Z uwagzacz Skarski lei nieznajomego w lustrze. Powoli pozna siebie. Ziwio go ogrom-nie, e zamiast konierzyka ma jak bia, zmit szmat zawinit naokoo szyi. Jeszczewicej ziwiy go kosmyki zbitych wosw, z ktrych obficie spywaa na konierz paltawoda.

    Ja, czy nie ja? ustawicznie stawia sobie pytanie.Ciepa temperatura pokoju zacza powoli przy wraca mu przytomno. Jak w prze-

    tartej tafli zapylonego zwierciada, zaczy powoli w jego gowie wyraniej wystpowaobrazy isiejszej nocy. Myli jego pracoway coraz sprawniej i lepiej, a zaczy niza sina sznurek logiki.

    Musz poczeka kilka dni wWarszawie, aby zrozumie t tragiczn scenmylaju w peni wiadomoci. Zaraz rano napisz list do Mertingerowej i wnios na rceministra prob o dymisj. Potem wyjad z Warszawy ale gie? Moe do Francji.

    Wik wsta wreszcie z fotelu, z trudem zdj przemoczone palto, mokry konierzyk,ubranie. Cicho wsun si do ka, zgasi wiato. Sen jednak nie chcia przymkn mupowiek. Zapali wiato, ubra ciep piam i powoli mierzy krokami pokj.

    Teraz, zaraz napisz list, bo kto wie, czy rano bd w peni zmysw chodnoju rozumowa.

    Usiad przy biurku; rka jego szybko posuwaa si po papierze, jakby nie mogc na-dy gwatownemu napywowi myli. Wik pisa:

    Szanowna Pani!To co uwaaa Pani za krtki i moe mao ciekawy flirt karnawaowy

    to iwny w sercu i duszy mojej wywoao posiew. Kocham PaniNie myl Pani, e mio moja jest t egzaltowan rolin, wychowan

    w sztucznym cieple i chorobliwej atmosferze salonw; jest uczuciem gbo-kim, jakie rozwin si moe tylko w duszy czowieka niezepsutego, ktryduo romantyzmu ukrywa pod mask ironii z tej tylko przyczyny, e ro-mantyzm jest i niemodny i mgby wyda si mieszny w cianach salo-nw. miesznoci za baem si wicej, ni czegokolwiek innego.

    Mio moj ukrywaem dugo i baem si j Pani wyzna nie wie-iaem bowiem, jak zostanie przyjta. Wymianie mego uczucia mogomnie zama. Uwaaem, e spenienie pierwszego Pani kaprysu zbliy nas.Zamiast czerwonego bazna, odkryem jednak w garderobie kabaretu ruinmego szczcia, rumowisko mych marze i planw przyszoci. Ch spe-nienia kaprysu Pani pocigna jeszcze jedn, i to o wiele wiksz dla mnietragedi: utrat tej, ktr kocham.

    Listem tym egnam Pani prawdopodobnie na zawsze.

    Od chwili wysania listu rozpoczn si dla mnie dnie cikie i twarde.W ciemn przyszo nios jednak jeden malutki promyk szczcia: ob-raz Pani takiej, jak po raz ostatni J wiiaem z tym iwnym wyrazemzmczenia na cudnej twarzy, z tym promykiem sympatii dla mnie, jaki za-jania w oczach Pani, tam w tym zimowym ogroie

    Wik skrupulatnie zoy papier, wsun do koperty i wypisa na niej adres pani HaliMertinger.

    Drugi list by znacznie krtszy Wik pisa go jak czowiek w peni wadania swyminerwami:

    Czerwony bazen

  • Wielce Szanowny Panie Ministrze!iwny, a dla mnie baro tragiczny splot wypadkw, zmusza mnie

    do bezzwocznej rezygnacji z zajmowanego stanowiska. Tajemnicze powo-dy rezygnacji i oryginalny termin proby o zwolnienie zechce Pan Ministerusprawiedliwi ogromem nieszczcia, jakie niespoianie na mnie si zwa-lio. ikujc za zawsze mi okazywan yczliwo i pobaliwo w subie,przesyam wyrazy gbokiego szacunku

    Wiktor Skarski

    Po napisaniu obu listwWik odetchn z ulg. Jakby olbrzymi ciar spad mu z serca.Myli jego przestay nareszcie kry koo tragicznego zajcia w garderobie, zaczy praco-wa nad tym, w jaki sposb powiadomi brata o swych nieodwoalnych postanowieniach.Wik zanadto kocha Jzefa, by cisn mu, na gow od razu, jak grom, nieszczsn wia-domo. Zdawa sobie dokadnie spraw z tego, e Jzef wszystko mu wybaczy, wszystkozrozumie, ale nie chcia serca jego zanadto krwawi. Wik z gry postanowi, e zataiprzyczyny swojego nagego wyjazdu i dymisji. Upewni Jzefa, e nic niehonorowego niepopeni, e adnej plamy na nazwisku Skarskich nie zostawia. Domysy za Jzefa ob-raca si bd przypuszczalnie koo jakiej tajemniczej tragedii sercowej, ktr on Wikrzekomo w ostatnich dniach przey.

    Okoo goiny smej rano Skarski zawoni na suc. Dowieia si, e Jzefi Wanda czekaj na niego ju ze niadaniem. Sucej wyda polecenie natychmiastowegoodniesienia obu listw sam wszed do jadalni.

    Wanda wanie nalewaa kaw do filianek. Zaledwie spojrzaa na brata, nie mogapowstrzyma okrzyku przeraenia.

    Wik, ty chyba ca noc nie spae? Rzeczywicie niezbyt dobrze si czuj, i nie pjd do biura, gowa mnie boli,

    i troch przykrych wiadomoci zwalio si na mnie, ale to drobiazg, przejieJzef odoy gazet porann i uwanie spojrza na brata. Wik w istocie by miertelnie

    blady, pod oczyma rysoway si gbokie czarne cienie, oczy tylko wyraay spokj.Wanda szczerze zaniepokoia si bratem. Wik, ja zaraz zawoni po lekarza wygldasz, jakby przeszed cik chorob. Ale nie potrzeba, Wandeczko, przejie, zaraz przejie, po poudniu ani ladu

    choroby nie bie.Nagle wzrok Wika pad na zoon gazet. Na pierwszej stroni wyczyta wydruko-

    wany olbrzymimi literami tytu:

    Tajemnicze morderstwo w kabarecieZasztyletowanie czerwonego bazna

    Pokj zawirowa mu w oczach. Nie mg w aden sposb oderwa oczu od tego sen-sacyjnego tytuu. Litery raz wiroway, to znw skakay mu przed oczyma, co chwila zazmieniay sw barw z czarnej w krwawo-szkaratn, to znw tak dranico zielon, eWik musia opuci powieki, bo od tej zieleni czu bl w gakach ocznych.

    niadanie przeszo w przykrym milczeniu. Jzef i Wanda milczeli, odczuwajc intu-icyjnie, e jakie wielkie nieszczcie musiao brata dotkn. niadanie dobiego wreszciedo koca, Wik wsta i poprosi brata do swego pokoju.

    Gdy znaleli si sami, starajc si swemu gosowi nada ton jak najwikszego spokoju,Wik zacz przygotowan w czasie bezsennej nocy rozmow.

    Wierzaj mi Jzefie, e nie tylko gboki szacunek i wiczno ywi dla ciebiew swym sercu, ale i mio jakby synowsk. i chyba wicej ni kiedykolwiek odczu-wam, ile mam tobie do zawiczenia. Ty mnie wychowae, ty oye ze swych ubogichzarobkw na moje studia, ty z ojcowsk pobaliwoci przyjmowae w dodatku jeszczena siebie konsekwencje moich lekkomylnych krokw. Dla mnie i dla Wandy zaparesi siebie samego, wyrzeke si wasnego ogniska domowego. Wszystko to wiem, zdajsobie spraw z ogromu twych ofiar i powice i dlatego wolabym nie doy isiejszegodnia i tej chwili, w ktrej musz gboko zrani twe serce i zburzy gmach tych naiei,jakie z moj osob wizae

    Czerwony bazen

  • Tu gos mu si zaama i Wik zacz szlocha jak iecko. Jzef przyblad, czu, ewkrtce silny cios w niego uderzy. Twarz jego wyraaa rezygnacj, tylko w duych, wy-razistych oczach przebaa si trwoga o los brata. Wik jeszcze nigdy tak powanie nieprzemawia, a jego pacz wskazywa, e istotnie dotkno go wielkie i cikie nieszczcie.

    Po chwili Wik opanowa atak paczu i mwi: Wielkie dotkno mnie nieszczcie. Z duszy i serca chciabym je przed tob J-

    zefie, jak przed ojcem wyjawi, ale niestety kilka drogich mi osb jest zamieszanych w tspraw, ktrych tajemnicy musz strzec jako czowiek honoru. Nie posaj mnie o brakzaufania, bo ufam ci bezgranicznie, ale zwizane mam rce i zakneblowane usta. Do pra-cy, ktr tak lubiem, nie mog wrci, i i rano wniosem prob o dymisj. W cigukilku dni musz wyjecha za granic. Funduszw wielkich mi nie potrzeba. Im ciejbd tam pracowa na kawaek chleba, tym lepsz bd mia sposobno zapomnieniaTo wszystko Jzefie, co ci mog powieie.

    Nowy atak przerwa mu dalsze sowa.Jzef ukry twarz w doniach. Sowa brata uderzyy go, jak ciki obuch, w gow.

    W pokoju panowaa cisza przerywana tylko od czasu do czasu gbokim szlochem Wika.Po duszej dopiero chwili Jzef oderwa donie od twarzy. Twarz bya kredowo biaa,

    usta dray nerwowo. Ten zrwnowaony, niezwykle spokojny czowiek zmaga si z sob,stara si opanowa swoje nerwy, zdusi bl i al.

    Po chwili milczenia Jzef wsta z fotela, podszed do okna, mocno opar cic mugow na chodnej, wilgotnej szybie. Jego oczy lizgay si po zanieonych dachach s-siednich domw. Nie patrzc na Wika, Jzef mwi jakby sam do siebie:

    Tak, i to jeszcze musz przey. Gdy uwaaem, e blisko ju jestem nagrody zatrud i powicenie, wi, e ziemia usuwa mi si spod ng Trudno Mylaem, edalszy los Wandy wkrtce nie tylko moje barki obciy, wi jednak, e moje zamkiw proch si rozsypuj Trudno, trzeba wytrwa. I wytrwam. Nie bd da od ciebie, bywyspowiada si ze swej tajemnicy, skoro zasonie si obowizkiem dyskrecji koniecznejdla innych. Jedno tylko chciabym mie od ciebie zapewnienie: czy dobrze zastanowiesi, zanim prob o zwolnienie ze suby przesae do ministerstwa? Czy dobrze wszystkoprzemylae, zanim postanowie opuci Warszaw i uda si zagranic, palc wszystkiemosty za sob?

    Przemylaem wszystko i innych drg wyjcia nie mam cicho i stanowczoodpowieia Wik.

    W takim razie moje rady s zbdne.Jzef sta jeszcze chwil przy oknie, potem wolno ruszy ku drzwiom. Twarz jego wy-

    raaa bl. Wysoka, smuka posta zgia si jak pod brzemieniem zbyt wielkiego ciaru,krok jego by chwiejny i niepewny jak krok starca. Cicho zamkn za sob drzwi.

    Wik rzuci si na ko, wcisn gow w poduszki i spazmatyczny pacz dugo wstrz-sa jego ciaem.

    Atak paczu i straszne przeycia ostatniej nocy wkrtce wyczerpay jego mody orga-nizm.

    Wika ogarn kamienny sen.

    .Pani Hala spaa. Cikie jedwabne aluzje pogryy jej buduar w zupenym mroku. Bo-jc si, by wiato ienne nie zakcio jej snu, pani Hala kazaa wczoraj oprcz aluzjijeszcze cikimi portierami przysoni szyby okienne. Troska piknej pani o wypoczy-nek bya zupenie zrozumiaa, onegdaj bya do pnej nocy na balu u Kleskich, wczorajz otkiewiczami w Wielkim na premierze ana war ow e o, pniej z nimi na kolacjiw Europejskim i wracajc do domu, czua si szalenie zmczona. Zmczenie to fatal-nie odbio si na jej cerze i na oczach. Skra na skroniach nieco przyka, w biakachoczu zauwaya dwie cieniutkie krwawe yki. Pani Hali zaleao za specjalnie na tym, byi dobrze wyglda w poudnie miaa si wiie z Wikiem Skarskim u Lourse'a,wieczorem miaa by na dobroczynnym balu w sali pompejaskiej w kostiumie ber re.Rotmistrz Marchwicki ju od kilku dni dopytywa si Belci otkiewiczowej, czy Halana tym balu bie. Pikna pani czua, e ten mieszny, a taki adny chopak, szaleje za

    Czerwony bazen

  • ni. Wieiaa, e i Wik bie. Chciaa ich obu mie razem, chciaa wykaza otkiewi-czowej, e Wik bezwarunkowo jest pikniejszy, ma o wiele wicej rasy ni Marchwicki,a przede wszystkim nie tylko pikne, ale mdre i inteligentne oczy.

    Pani Hala czua jednak, e bal w sali pompejaskiej nie bie dla niej clou w tego-rocznym karnawale najpierw te lady zmczenia, ktre, kto wie, czy znikn zupeniedo wieczora, potem ta przeklta peruka Karol zamwi dla niej bia peruk w Paryu.Przesyka przysza, ale peruka w kilku miejscach bya rozyzowana. Pani Hala oddaa jdo e zy awa, by loki poprawi. Peruk przyondulowano tak fatalnie, e wygldaa jakpoirytowany pinczerek. A spakaa si pani Hala wczoraj, wic tak ordynarn i bezgustu zrobion ondulacj. Co gorsze, otkiewiczowa raia odda peruk do wary a,a nie do e zy awa, pani Hala upara si i teraz ma za swoje Nawet pokojwka Felkado ez si umiaa z tych pudlich lokw.

    Myl o fatalnej robocie yzjera byaby zupenie spia sen z oczu pani Hali, gdybynie wspomnienie balu u Kleskich i ten kochany Wik, ktry wczoraj z pewnoci ca noclata, by dowieie si co o czerwonym banie. Myl o Wiku, drepczcym ca noc zajakim czerwonym baznem wydawaa si tak zabawn pani Hali, e zapomniaa o perucei zasna mocno i gboko z lekkim umiechem na piknej twarzy.

    Bya goina iewita rano, gdy kto silnie zawoni do mieszkania pastwa Ka-rolw Mertingerw. Lokaj otworzy i by niezmiernie ziwiony, wic w drzwiacholbrzymiego wzrostu mczyzn w mundurze komisarza policji.

    To pewnie wedle crki stra pomyla zakopotany lokaj.Komisarz policji wszed do poczekalni. Czy pan Karol Mertinger w domu? Nie ma odpowieia sucy ale pewnie jest w banku przy ulicy Senator-

    skiej. A pani Mertingerowa? Pani jest, ale pi. Prosz obui. Kiedy pani bui nie wolno, a poza tym, co ma nasza pani z policj? Prosz zbui! tubalnym gosem rozkaza komisarz.Lokaj podrapa si w gow, w takiej sytuacji nigdy nie by. Niech pan poczeka niechtnie odburkn komisarzowi i powoli powlk si do

    kuchni, by z Felk t delikatn spraw zaatwi. Moe tam i stary co wyskrobaMao to dolarw i paska choi po ulicach Licho wie, moe i naszego starego copocigno i teraz chc go wdusi do paki myla Stefan, wlokc si do kuchni.

    Narada z Felk i kuchark trwaa do dugo, zanim pokojwka zdecydowaa si wejdo buduaru pani Hali.

    Cicho jak kot stpaa pokojwka po mikkim dywanie, bez szelestu rozsuna cikieportiery, podniosa aluzje i wpucia do pokoju snop promieni jasnego, zimowego soca.Zote, ciepe promienie spady na ko, na koronkow pociel, na twarz picej. Pani Halanie przebuia si. Felka stana blisko ka, delikatnie nachylia si nad swoj pani.

    Prosz pani, jaki komisarz policji w baro pilnej sprawie chce z pani pomwi.Pani Hala teraz dopiero otworzya oczy. Nie rozumiaa jeszcze, co do niej Felka mwi.

    Skrzywia si niecierpliwie. Ach, Felka, jaka ty jeste niezrczna, buisz mnie tak wczenie. Wyranie m-

    wiam, e dopiero o jedenastej moesz wej do pokoju. Jeli przyszed kto z policji, tomoe do pana, ale nie do mnie. Doprawdy, e ciebie trudno czego nauczy.

    Kiedy prosz pani naszego pana znw ca noc w domu nie byo. Jak wyszedwczoraj w poudnie, to dotychczas go nie wiiaam. Komisarz policji mwi wanie, edo pani ma pilny interes.

    Sercem pani Hali targn jaki iwny niepokj. Szybko zerwaa si z ka. Felkapodaa jej biay koronkowy szlaoczek, ubraa pani w poczochy i ranne pantofle. PaniHala siada przed lustrem, kazaa sobie upi wosy, sama przypudrowaa twarz, poczerniabrwi i rzsy. Zanadto bya kobiet, by nawet komisarzowi policji pokaza si bezporedniopo zakconym nie.

    Dugo musia komisarz Borewicz czeka, nim poproszono go do salonu.

    Czerwony bazen

  • Najmocniej pani przepraszam, e omieliem si o tak wczesnej porze prosio chwil rozmowy. Obowizki policji s jednak przykre Chciaem pani zapyta, kiedywczoraj po raz ostatni wiiaa pani ma, bo od suby zdoaem si ju dowieie, epana Mertingera ca noc w domu nie byo.

    Wczoraj jadam razem z mem obiad. Po poudniu m wyszed do banku, wie-czorem byam w teatrze i ma nie wiiaam, ale przepraszam pana, do czego potrzebnes panu te informacje?

    Chc ustali, czy czowiek, ktrego dotkno nieszczcie wczoraj w kabarecie o ya , jest rzeczywicie mem pani.Pani Hala przyblada. Nieszczcie ale czy panowie si nie myl Panie komisarzu, prosz mi ca

    prawd powieie. Jestem przygotowana na wszystko Czy m mj popeni jaki czynwystpny?

    Nie. Czy yje? Nie yje.Pani Hala zerwaa si z fotela, tumic rk bicie serca. Ale mj m by zupenie zdrw, nigdy nie chorowa, wic skde ta naga

    mier? M pani zosta zamordowany. Jezus, Mario! przez kogo Wanie, e sprawcy nie znamy i staramy si go odszuka. W wyszukaniu mor-

    dercw moe by nam pani baro pomocna i dlatego prosz pani o zdobycie si nachwil rwnowagi i spokoju. Chc od pani otrzyma kilka informacji. Czy m paniczsto przebywa wieczorami poza domem?

    Pani Hala pada na fotel. Duga chwila upyna, zanim zdobya si na tyle rwnowagi,by mc odpowieie na pytanie.

    Baro czsto, prawie coiennie. Fakt, by m spi wieczr w moim towarzy-stwie w domu, nalea od lat kilku do rzadkoci. Wieczory spa albo w banku, albow klubie myliwskim, albo

    Albo?Pani Hala spucia powieki.. albo u swojej przyjaciki. Czy mogaby mi pani poda kilka szczegw o przyjacice ma? Rozumie pani,

    e nie jest to prywatna ciekawo, jedynie ch wytropienia mordercw zmusza mnie dostawiania tak niemiych pyta.

    Owszem. Przyjacika ma przed dwoma jeszcze laty bya maszynistk w jegobanku. Pokazywano mi j w teatrze i na ulicy. Jest to moda, przystojna iewczynao mao inteligentnym, za to baro wyzywajcym typie. Ubiera si baro dobrze, czstowidywaam j w towarzystwie jakiej staruszki prawdopodobnie matki. Wiem, e mwynaj i umeblowa dla niej jakie due mieszkanie przy Jasnej. Nazywa si podobnoZofia Potoralska. Wicej nic nie wiem w tej sprawie, a zrozumie pan komisarz, e zbytniejciekawoci w tym kierunku nigdy nie objawiaam.

    Komisarz Borewicz skoni gow na znak zrozumienia. A nie wie pani, czy pann Potoralsk czyo cokolwiek z kabaretem, teatrzykiem,

    baletem, czy w tych sferach miaa ona jakie znajomoci? Tego nie wiem. A czy nie syszaa pani przypadkiem, by m w zdobyciu wzgldw panny Poto-

    ralskiej, natkn si na jakiego zazdrosnego rywala lub mciwego brata? Nie syszaam. A teraz jeszcze jedno przykre pytanie, ktre niech pani usprawiedliwi moim obo-

    wizkiem urzdnika ledczego. Czy nikt z powodu zazdroci o pani nie targn si naycie jej ma?

    To wykluczone!Komisarz Borewicz nie spuszcza oczu z pani Hali, badajc, jakie wraenie wywoa na

    niej to pytanie. Pani Hala zniosa je spokojnie i aden nerw jej twarzy nie drgn.

    Czerwony bazen

  • Kocz ju obowizki inkwizytora i prosz o odpowied tylko na to ostatnie py-tanie: czy wydaje si pani moliwe, by jej m wieczory spa w o y a i wyst-powa na scenie jako czerwony bazen, tajc to przed pani i otoczeniem.

    Uwaam to za zupeny absurd, przede wszystkim Karol by zamonym czowiekiemi nie mia potrzeby zarobkowa na scenie, Poza tym m mj nie by ani dowcipny, aninie posiada gosu, gra nie umia na adnym instrumencie. A zreszt w tej chwili przy-pomniaam sobie fakt, ktry zupenie zbe paskie przypuszczenie: przed kilku dniamibyam wraz z mem i pastwem Druskimi na wystpie czerwonego bazna. A rozdwo-jenie osoby jest chyba niemoliwe

    A jak zachowywa si m pani w chwili wystpu czerwonego bazna? Czy nie byzdenerwowany?

    Nie. Jak zwykle w teatrze, spaKomisarz Borewicz poegna pani Mertingerow, ikujc za informacje.Na odchodnym zapyta, czy ciao zabitego ma by przewiezione do domu, czy te do

    jednego z kociow lub kaplic. Pani Mertinger obiecaa wyda telefonicznie swe dyspo-zycje

    Po wyjciu komisarza policji pani Hala przesza do pokoju ma. iwne przeywaawraenie, nie moga sobie uwiadomi, czy wizyta komisarza policji i straszna wiadomoo morderstwie bya halucynacj czy jakim iwnym snem, czy te rzeczywistoci.

    Najwicej ziwio pani Hal, ze po rozmowie z komisarzem czuje, e straszna wia-domo, ktra tak j w pierwszej chwili przerazia, nie wstrzsna ni a tak gboko,jakby wstrzsn powinna. Pani Hala bya przeraona, ale to nie przeszkaao jej my-le chodno nawet o drobiazgach. Pani Hala przypominaa sobie nawet, e przerwanojej sen. wiadomo tego wywoaa w niej uczucie zmczenia. Pooya si na otomanie,przykrytej puszystym futrem biaego niedwieia. Przez chwil prbowaa nawet zasn,po kilku sekundach uwiadomia sobie, e nie ma potrzeby spa i dba o swj wygld,bo ani do Lourse'a, ani na bal do hotelu Europejskiego pj nie moe, bo od i dniajest wdow

    I znw zdawao si pani Hali, e ni. Jestem wdow, jestem wdow powtrzya kilkakrotnie gono, chcc w ten

    sposb skonstatowa, e nie ni. Gos swj syszaa wyranie, wykonaa kilka ruchw rk,z ktrych dokadnie zdawaa sobie spraw, wic doprawdy to nie by sen

    Pani Hala zacza przede wszystkim zastanawia si nad tym, dlaczego po stracie manie pacze, dlaczego nie rozpacza i nie czuje si nieszczliwa?

    Ogromnie atwo znalaza odpowied na to pytanie.Wysza za m za bogatego Mertingera, poniewa wieiaa, e on otoczy j zbytkiem.

    W chwili gdy Mertinger owiadczy si o ni, nie kochaa nikogo, adnej wic walki psy-chicznej nie potrzebowaa z sob stacza. Ma rwnie nie kochaa. Wychoc za mbya pikna, nie posiadaa jednak adnych kwalifikacji ani na on, ani na kochank.Sprawy gospodarstwa domowego byy dla niej obojtne i niechtnie zajmowaa si nimi,rozmowy z mem o jego spekulacjach finansowych nie interesoway j zupenie, zresztbyy to zbyt trudne tematy dla jej umysu i mczyy j szybko. Pieszczoty przyjmowaa po-cztkowo z jednakowym umiechem, pniej z jednakowym grymasem niezadowolenia,nie odczuwajc w nich przyjemnoci. Czsto zazdrocia przyjacikom temperamentui zmysowoci. Chciaa w sobie to samo odnale czy wyrobi, chciaa doj do tego,eby dla pieszczoty ma lub dla zdobycia kochanka by zdoln do ofiar, do rezygnacjiz wygd i dobrobytu. W aden sposb na dnie duszy i serca nie moga znale takiejiskry, ktra by daa si rozdmucha w ogie. Prbowaa lektur rozbui swoje zmy-sy, czytaa iesitki bezwartociowych romansw ancuskich, bezwartociowych, alebogato wydanych, nowel i powieci najmodniejszych zagranicznych propagatorw por-nografii, sama prosia ma, by oprowaa j po przybytkach podkasanej muzy, a jej sito wszystko znuio.

    Karol po roku zniechci si do ony, szuka ujcia dla swego temperamentu pozadomem. Pani Hala bya z tego zadowolona, uwalniao j to od roli ofiary. Jeli istniaajaka maa doza energii i temperamentu w pani Hali, to ta objawiaa si jedynie w salonieZmigrydera lub Hersego, gdy kombinowaa z dyrektrys now sukni balow, paszcz lub

    Czerwony bazen

  • kostium. Bal, raut czy spacer stanowiy dla pani Hali tylko wtedy atrakcj, gdy wieiaa,e now toalet potrafi wznieci zazdro swych przyjaciek, a u mczyzn poiw dlaswej elegancji i dobrego smaku.

    Po kilku latach w usposobieniu pani Hali zaczy jednak zachoi pewne zmiany.Atmosfera salonw i sal balowych zacza j cign sama przez si. Gdy m zada, byw swoich salonach urzaa e o o i rauty, pani Halina chtniej zgoia si na tpropozycj, anieli nawet m tego oczekiwa.

    Moda, pikna ona bankiera bya na kadym balu, raucie czy koncercie oblona przezmczyzn. Ten, krccy si obok niej korowd czarnych akw, sprawia jej satysfakcj,pozwala tryumfowa nad przyjacikami, odbiera zazdrosne spojrzenia innych, mniejszczliwych, kobiet. Pani Hala chciaa korowd ten jeszcze bariej zwikszy i na dugoprzy sobie utrzyma, staraa si by uprzejm, dowcipn, interesujc, pozwalaa nawetna miae dwuznaczniki, na wyrane niedomwienia Powoli, w ogniu flirtu, w szepciezwierze w pani Hali zaczynaa bui si kobieta. Karol Mertinger nie zastanawia si nadtymi zmianami w usposobieniu ony. Doskonaa konstelacja dla interesw walutowychpochaniaa cakowicie jego uwag, a poza tym z gry mia ju urobione przekonanie, etylko poza domem moe znale odpowiedni dla swego usposobienia kochank.

    Korzystajc z olbrzymiej swobody, pani Halina coraz czciej wracaa do domu zewspomnieniem miej rozmowy z tym lub innym modym czowiekiem, coraz czciejzatrzymywaa w swej pamici sylwetk ktrego z sympatycznych adoratorw.

    W tym czasie poznaa Wika Skarskiego. Wik mg si podoba. Nie tylko warunkizewntrzne jednay Wikowi sympati kobiet, a umia on by raz powcigliwy, raz brakobiety na t umiarkowan nonszalancj, czasem cynizm, a czasem nawet na romantyzm.

    Dalej, Wik cieszy si wrd kobiet opini baro dyskretnego modego czowieka,co stanowi najlepsz rekomendacj na kochanka.

    Wspomnienie Wika, ostatnia zabawa u Kleskich skieroway myli pani Hali ku oe a ow i tragedii Karola. Pani Hala chciaa wsta i telefonicznie wezwa do siebieprokurenta banku ma i siostr, by z nimi omwi szczegy pogrzebu i stan interesw,w jakich m j pozostawi, gdy do pokoju wesza pokojwka, niosc niadanie. Na tacylea list. Pani Hala szybko przedara kopert i przeczytaa nerwowo skrelone na arkusi-ku litery. List pisany by rk Wika. Szybko przebiegaa oczyma po biaej kartce papieru,wreszcie list wypad jej z rki, pani Hala ukrya twarz w poduszkach i spazmatyczny paczwyrwa sie z jej krtani

    .Prokurator Gliski sieia w swym gbokim fotelu, patrzc odruchowo na stos akt,spitrzonych w nieaie na olbrzymim biurku. Oczy jego wyraay gbokie zamylenie.

    Myli szybko biegy po rozlicznych torach i drogach, ktre swj pocztek bray z cie-niutkiego pliku akt, na ktrych jak na zo wesoo igra jeden, odczepiony od caegosnopa, promie zimowego soca.

    Rzeczywicie, diabelnie powikana sprawa powtarza prokurator, gac sinerwowo po doskonale wyczesanych, lnicych jak czarny plusz, wosach. Dia-bel-nietrudna!

    Wzrok prokuratora pada nie wieie ktry ju raz na zielon okadk z nic nie m-wic sygnatur i kaligraficznym napisem: raw a n eznany. Nie wieie ktry ju razGliski odczytywa sdowy wywd oglin zwok zamordowanego w kabarecie bankierai protokoy zezna kilku wiadkw, ktrzy waciwie nic w tej sprawie nie wieieli.

    Gliskiemu caa sprawa silnie zacza ju dokucza. Kilka dni mino od morderstwa,a letwo nie dao najmniejszego haczyka, na ktrymmona by byo cokolwiek zaczepi.

    Nic, nic i nicW chwilach takiej bezradnoci prokurator Gliski doznawa uczucia, jakby jaka zde-

    generowana zbrodnicza twarz miaa mu si w oczy. miejca si wizja dokuczaa muw ie i w nocy. Gorzej cae miasto zostao poruszone faktem zagadkowego mor-derstwa w garderobie o e o a a, gazety na swj sposb zaczy komentowa i roz-wakowywa zbrodni, coiennie kilku reporterw iennikarskich zjawiao si u niegoi w policji po wywiad, a tu nic, nic, nic

    Czerwony bazen

  • Skd si wzi Mertinger w tej przekltej garderobie? koowao cigle w gowieprokuratora, bo ani przez chwil Gliski si nie ui, by bogaty bankier przybiera postaczerwonego bazna.

    Z osoby bogatego bankiera myli Gliskiego przelizgny si szybko na osob paniHali. Czy baro j zmartwia wiadomo o morderstwie? myla w dalszym cigu.I z papierw zaczy spoglda na niego due, siwe oczy Potem wyonia si twarzyczkao bladej, matowej cerze i licznie zarysowana szyja. Obok tej piknej twarzy zacza po-woli wyania si z zielonej okadki druga: modego, przystojnego chopca, i upodobniasi zupenie do twarzy Wiktora Skarskiego. Ta druga twarz przychylaa si wolno, corazsilniej, ku twarzy pani Hali, a wreszcie usta ich zczyy si w dugim pocaunku.

    Gliski szarpn si, jak pod uderzeniem skalpelu w obolay nerw.Kto delikatnie zastuka do drzwi gabinetu. Wony zaanonsowa komisarza policji

    Borewicza. Za chwil herkulesowej struktury komisarz rozsiad si w gbokim fotelu.Twarz Borewicza wcale nie janiaa zadowoleniem.

    Przynosi mi pan co nowego? Nic. Ani jednej odrobiny wiadomoci nie zdoaem schwyci. Piekielnie zama-

    zana sprawa. Wszystkie nasze eksperymenty ami si w ogniu prb. Ani na krok nieruszylimy naprzd.

    Najgorsze to przerwa prokurator e w tej sprawie posuwamy si cigletylko po linii domysw i oprcz tego, e wiemy, kim jest zamordowany, nie posiada-my nic pewnego. Trudno rozwiza rwnanie o iesiciu niewiadomych, a jednej tylkowiadomej W takim labiryncie nigdy jeszcze nie kryem. Przykre jest i to, e prasazaczyna nas naciska a nic pozytywnego powieie jej nie moemy A co z psem?

    Iii skrzywi si Borewicz Lux oczywicie zawid. Za pno eksperymentz psem zosta wprowaony. W ie morderstwa Lux by w Skolimowie dla tropie-nia jakich bandytw. W dwa dni po morderstwie dalimy mu do obwchania rkojekindau. Makowski przy swoich prbach daktyloskopnych smarowa rkoje prosz-kiem, ktry prawdopodobnie nie by bezwonny, a wskutek tego i Lux cudw ziaanie mg. Po obwchaniu rkojeci pies jak oszalay puci si na ulic. Prowai nas pocaej Warszawie, wreszcie wbieg do domu przy ulicy Miej i zaprowai nas do jakiegokrawca poatajki, yda, ojca siedmiorga ieci ten z pewnoci tylko raz na tyiewychoi po zakup nici Dalimy wreszcie psu do powchania ubranie zabitego. Znwwoi nas po caej Warszawie i po trzech goinach wpad do domu, gie zamordowanymieszka. Z psem eksperyment stanowczo spniony.

    A jak pan komisarz zapatruje si na niezgodno ladw palcw na rkojeci kin-dau z tymi ladami, jakie byy na drzwiach garderoby i na starej dekoracji?

    Ja s, e morderstwa dokona ten sam czowiek, ktry zaczai si za dekoracja-mi i pozostawi lad swej rki odcinity w pyle, pniej morderca pozostawi cz pyuz dekoracji na drzwiach garderoby i lady te byy wyranie widoczne. Wprawie ladytych palcw nie s zgodne ze ladem na rkojeci kindau, ale, o ile panu prokurato-rowi wiadomo, rkoje kindau jest baro szeroka. Morderca mia do ma i wskrk i nie mg w caoci obj rkojeci. W chwili pchnicia moliwe, e obrci rki w ten sposb lady palcw na rkojeci wyszy zamazane i objto tych palcw wydajesi wiksza, ni tych na drzwiach i na dekoracji.

    To tylko domysy, panie komisarzu, i nic pewnego. Ale zapomniaem si spyta,czy kinda by wasnoci sprawcy i czy to morderca przynis go do garderoby?

    Wanie, e nie. Kinda jest wasnoci teatru i nie mona ustali, czy lea odduszego czasu w garderobie numer trzy, czy te morderca wynis go z rekwizytorni dlapopenienia morderstwa. Gdyby kinda by wasnoci sprawcy, bez wtpienia uatwiobynam to letwo.

    Jak zapatruje si pan komisarz na doktora Reskiego? Gow dabym za to, e ten czowiek nic z morderstwem nie ma wsplnego.Bylimy u niego, aby porwna jego palce z odciskami. S zupenie niezgodne. Reski

    yje cigle w obawie, by znajomi lub prasa nie dowieieli si, e by w dniu morderstwaza kulisami u jakiej iewczyny. mieszny czowiek, tak si ba ony

    A ta rkawiczka?

    Czerwony bazen

  • No, ta bez wtpienia naley do mordercy. Zreszt numer odpowiada zupeniewymiarowi rki, ktrej odcisk mamy.

    Nie przypuszcza pan, panie komisarzu, by rkawiczka ta naleaa do jednego z ar-tystw, ktry ba si przyzna do niej, sc, e to wplcze go w letwo?

    Bezwarunkowo nie. Wi, panie komisarzu, e pan rwnie jak i ja posuwa si tylko po linii do-

    mysw. Ale c robi, sprawa rzeczywicie popltana i pogmatwana straszliwie. Moejaki szczliwy traf pozwoli, e promie wiata przebe te ciemnoci. C pan zamierzaczyni w najbliszych dniach?

    Bd ponownie sucha wszystkich artystw o e o a a i cay personel tech-niczny. Pierwsze przesuchanie odbyo si baro pobienie, moe w czasie szczegowychzezna uda mi si co uchwyci.

    Ano, szcz Boe! powieia Gliski i wycign do komisarza rk na po-egnanie.

    Gdy Borewicz zamkn za sob drzwi gabinetu prokuratora, wzrok Gliskiego padznw na zielon opraw akt. I znw dwie gowy nachylone blisko ku sobie zaczy mumajaczy przed oczyma. Gliski sykn jak pod wpywem blu, zerwa si z fotela i ner-wowym krokiem zacz mierzy obszerny gabinet. Tymczasem wizja przeniosa si z pa-pierw na ciemne obicia cian

    .Od kilku dni cika mga smutku spowia mieszkanie Skarskich. Zagadkowe troski Wikajakby osiady w kadym kcie pokojw. Zdawao si, e ten smutek otuli meble, przy-ciemni koloryt cian, zatru powietrze. niadania i obiady may w milczeniu, kadarozmowa wydawaa si zbyt gona i niepotrzebna.

    Roestwo Skarskich zbyt silnie byo do siebie przywizane, by smutek i troskajednego mogy by obojtne dla dwojga innych. Jzef mizernia, sie zmarszczek na jegoczole zwikszya si; przez kilka ostatnich dni Jzef bariej jeszcze posiwia. Rozemiana,rozszczebiotana Wanda przycicha jak trusia, tylko duymi, czarnymi oczyma spogldaana pospne twarze obu braci i martwia si ich troskami, cho zupenie byy one jej nie-znane, kobiec tylko intuicj odgadywaa, e nie powinna o nic pyta. Wieiaa, e Wikwyjeda prawdopodobnie na dugo, moliwe nawet, e do Warszawy nigdy nie wrci.

    Przez kilka dni od chwili tragicznego zajcia w garderobie Wik nie wychoi zupe-nie z domu, zamyka si w swoim pokoju, widocznie porzdkowa, segregowa i niszczyswoje papiery, bo suca rano znajdowaa zawsze na ziemi cay stos drobnych strzpwzapisanego papieru. Jzef i Wanda przekonali si, e Wik musi noce spa bezsennie,bo o kadej goinie w nocy wiato lampy przeierao si przez nieszczelne ramy drzwijego pokoju. Bezsenne noce, gorczkowy bieg myli zmieniy Wika do niepoznania. Oczyjego podkrya niebieska obwdka, cera, dawniej niada, przybraa ciemnot barw,ktra jeszcze silniej uwydatniaa si na niegolonej od kilku dni twarzy.

    Jednego dnia Wik przecie wyszed z domu. Dugo bawi w miecie i wrci w to-warzystwie jakiego yda. Wanda mimo woli podsuchaa, e Wik sprzedaje meble zeswego pokoju. Targ trwa do dugo. yd naby wszystko za nisk cen, jednak pod tymwarunkiem, e dopiero po upywie piciu dni moe meble odebra. Po sprzeday Wikczciej wychoi z domu, bawi goin lub dwie na miecie i wraca, zamykajc siustawicznie w pokoju.

    Po jednej z takich wyprawWik wrci do domu bariej podniecony. W czasie obiaduJzef i Wanda zauwayli, e mga smutku, ktra tak gsto zasnua oczy Wika, zaczynapowoli si przeciera, wzrok jego zaczyna zdraa dawn ch ycia, a wolno zapalajcesi w oczach iskierki zaczynaj wry buenie si dawnej energii.

    Ta naga zmiana usposobienia Wika staa si zaraliwa i dla otoczenia. Jzef sta sirozmowniejszy, wyraz trwogi i oczekiwania w oczach Wandy znacznie przygas, a raznawet, w czasie obiadu, Wanda gono si rozemiaa, wywoujc tym ziwienie obubraci. Tak dawno w tych cianach nie rozbrzmiewa miech, e zdawao si, i zamar onna zawsze.

    Po obieie poprosi Wik brata o chwil rozmowy.

    Czerwony bazen

  • iwisz si, Jzefie, wic mnie nieco bariej oywionego. Musz ci zdrai,co wpyno na t zmian usposobienia. Ot paszport zagraniczny ju mam w kieszeni,gotwka, jak uzyskaem ze sprzeday mebli, wystarczy mi przynajmniej na cztery mie-sice skromnego ycia. Napisaem do jednego ze swych dawnych kolegw, ktry bawiobecnie w Konstantynopolu, list z prob, by wyszuka mi tam jak posad. i juotrzymaem poczt dyplomatyczn odpowied. Posada dla mnie si znajie i to nie nanajgorszych warunkach. Za dwa dni chc wyjecha do Konstantynopola przez Czerniow-ce i Bukareszt.

    Jzef westchn ciko, widocznie innej spoiewa si wiadomoci. Jeli wypadki zmuszaj ci istotnie do wyjazdu i to tak daleko, to jed. Dla mego

    jednak spokoju, dla spokoju Wandy prosz ci o jedno. Jeli tu, w Warszawie, odmawiaszmi wyjanienia powodw wyjazdu i palenia wszystkich mostw za sob, to uczy to przy-najmniej tam, w Konstantynopolu. Napisz nam stamtd, co skonio ci do zburzeniacaej twojej przeszoci, do izolowania si od brata i siostry, ktrzy tak ci kochaj

    Suchaj Jzefie przerwa mu Wik nie zakrwawiajmy sobie wzajemnie serc.Wierzaj, e i potrzebuj, duo silnej woli, energii i zaparcia si samego siebie, by z wamisi rozsta. Wiem, e tam, nad Bosforem, nie znajd tego ciepa, tych serc, jakie mnietu otaczay. Tam w chwilach dla mnie cikich nie bd wiia ani twoich dobrych,kochanych oczu, ani kochanych oczu Wandy, ktre tyle energii i wytrwaoci we mniewleway. Duo smutnych chwil bd musia przey, zanim pogo si z losem, moenawet duo ez wylej, ktre przed obcymi bd musia skrywa Doskonale zdaj sobiespraw, e nieluko ciebie i Wand mcz, nie podajc wam adnych przyczyn wyjazdu.Tumaczycie to z pewnoci ucieczk. Pod sowem honoru obiecuj ci jednak Jzefie, egdy przybd do Konstantynopola, wyl do ciebie list, ktry odsoni przed tob mojtajemnic. Sam najlepiej osisz, czy miaem inn drog wyjcia, jak opuci na zawszelub na szereg dugich lat Warszaw.

    Dalsza rozmowa miy brami tyczya si szczegw wyjazdu Wika i jego planwpracy w Konstantynopolu.

    Okoo goiny trzeciej po poudniu Jzef wyszed z domu, udajc si do fabryki.Wik powrci do jadalni, zacz przekomarza si z Wand, chcc w niej znw wzbuidawne wesoe usposobienie. Wand, ktr zmiana usposobienia brata wprawia poczt-kowo rzeczywicie w dobry humor, wiadomo o jego nieodwoalnym wyjeie znwzbia z tropu, wreszcie cikie zy zabysy w jej oczach. Wik zacz j zabawia opisemKonstantynopola, yciem w Turcji, zacz jej przedstawia, jak to dobrze bie, gdy zarok ona z Jzefem przyjad do tego oryginalnego miasta i tak im tam dobrze bie, enie zechc w aden sposb wrci do Warszawy.

    Tok opowiada Wika przerwae nage wejcie sucej, ktra oznajmia, e jaki ro-botnik e o e o a a chce koniecznie z panem Wiktorem Skarskim pomwi.

    Wik przyblad, kaza wprowai robotnika do swego pokoju.Za chwil w progu stan Stanisaw, trzymajc w rku swoj kolorow czapk z na-

    pisem.Uszanowanie radcy dobroiejowi! Przyszedem si w baro wanej sprawie z rad-

    c naraiWik poda mu rk, poczstowa go papierosem i przybierajc artobliwy ton, spyta: Po jak rad przyszed Stanisaw? Jeli tylko potrafi, chtnie Stanisawowi co

    dora. Radco dobroieju, co mi niepiknie wyglda ta sprawa z tym morderstwem.

    Policja ju drugi raz wszystkich nas sucha. Na jutro znw mam wezwanie, znowu mczymnie bd pytaniami, a co, a gie, a jak? Psiewiary mao ducha z czowieka nie wypytaj.Pierwszy raz to ja nic nie mwiem, e radca dobroiej by tam koo tej garderoby, alejutro, to nie wiem, co mam gada, czy mam wychlapa wszystko przed nimi, czy nie? Tosk i oto wanie radc przyszedem pyta.

    Wik zagryz wargi, zdawao mu si, e wpada w jak czarn, grzsk ma i jaka siacignie go coraz gbiej na dno.

    Mylaem opowieia Skarski po pewnym namyle e w innej sprawie przy-szlicie po rad. W tej kwestii nic wam dorai nie mog, macie, Stanisawie, zeznawaw policji, powiecie to, co sumienie wam kae. Kad rad uwaabym za nakanianie

    Czerwony bazen

  • was do takich czy innych zezna, a tego czyni mi nie wolno. Ale przecie musicie miewyrobione pewne przekonanie. I jak sicie, Stanisawie, czy ja zamordowaem tegoczowieka w garderobie?

    Iii, co te radca dobroiej gadaj. Ani przez eb mi nie przeszo, by radca w tegopaskarza upcha n jak w siennik. Do tego trzeba byo mocniejszej rki Znam radci wiem, e pan by muchy nie zabi, a c dopiero czowieka. Tylko panie radco, co z tpolicj robi?

    Wik czu, e w rkach tego czowieka spoczywa jego los. Czu, e te odwieinystanowi jaki punkt zwrotny w jego sprawie, e od prymitywnego mzgu tego czowiekastojcego tu przed nim zaley albo otwarcie mu drogi wyjcia z cikiej sytuacji, albodecyzja tego czowieka postawi go na grzskim moczarze, z ktrego ng nie bie mgwycign.

    W gowieWika myli zaczy tworzy jakie olbrzymie kbowisko, w ktrym ju samsi nie orientowa. Powoli zacz Skarski mwi dalej:

    Jeli rzeczywicie jestecie przekonani, e ja nie jestem morderc, w takim raziezupenie niepotrzebnie prowai biecie policj na mylne lady, zeznajc o mojej byt-noci za kulisami. Policja gotowa ca uwag skupi na mojej osobie, a skorzysta z tegotylko waciwy morderca, ktry ujie sprawiedliwoci. Wasze zeznania mog zaciemnispraw, a nie wyjani Zreszt rbcie, jak chcecie zeznawajcie, jak wam si podoba

    Wik traci rwnowag, czu, e mwi bez zwizku. Zimny pot oblewa mu skro-nie, jedynym jego pragnieniem byo znale si jak najdalej od tego miejsca i od tegoczowieka.

    Stanisaw odczu, e jego wizyta nie jest zbyt mia gospodarzowi. Ja te panie radco myl, e policji nie trzeba mwi o wszystkim. Gow bym da

    sobie uci, e radca nikogo nie mordowa, to i po co gada A jeszcze gotowi i mniesi czepi i rzdca teatru gotw mnie na zbity eb wyla, e obcych wpuszczaem Iii,lepiej zamkn gb i nic nikomu nie powiem, co tam, niech se sami szukaj tego cwaniaka.Przepraszam pana radc, e tu wlazem z takim gupstwem, ale czowiekowi zawsze lej nasercu i na odku, gdy si kogo porai. Tak i egnam pana radc dobroieja i poproszjakiego niepotrzebnego zotego na papierosa

    Wik szybko wyj z pugilaresu iesi zotych i wrczy banknot Stanisawowi.Po wyjciu gocia Wanda wesza do pokoju brata, chciaa dalej nacieszy si tak dawno

    niewiianym, dobrym humorem Wika. Przynoszc mu herbat, prosia: Wik, mw mi jeszcze o Konstantynopolu, takie iwne i adne historie opowia-

    daszWik nie odpowiada. Wanda spojrzaa na niego i omal nie upucia tacy z filiank

    na ziemi. Wik sieia gboko wsunity w fotel, oczy jego patrzyy na ni zupenienieprzytomnie, jakby martwe. Wanda szybko postawia herbat na biurku, podbiega dofotela, uklka przed bratem, chwycia go za rk. Rka bya zimna jak ld.

    Wik powie, powie, co si stao! Wik, co ci jest? Wik, na Boga! Mw, co cijest!

    Wik sieia jak martwy w fotelu, oczy jego zdraay cigle zanik wiadomoci.Wanda wybiega szybko do kuchni, chcc natychmiast wysa suc po lekarza.

    .Do paacu Paca, gie mieszcz si biura prokuratury, zda szybkim krokiem pan Mi-cha, waciwie Mozes Steinberg, waciciel jednego z najbogatszych kantorw wymianyprzy ulicy Senatorskiej. Mimo e silny mrz szczypa tuste i gadko wygolone policzkii ku ostr ig wielkie i misiste uszy bankiera, pan Steinberg spoci si silnie. Kroplepotu paday mu z czoa na lnicy bobrowy konierz. Szybko wtoczy si bankier na scho-dy, przelecia duy westybul, odnalaz wonego, wrczy mu bilet wizytowy z prob, byzameldowa go prokuratorowi Gliskiemu.

    Prokurator musia by tego dnia niezwykle zajty, bo po goinnym dopiero ocze-kiwaniu wpuszczono pana Steinberga do gabinetu szefa prokuratury. Bankier z jakimniesychanym nerwowym podnieceniem zacz mwi:

    Czerwony bazen

  • Ja, panie prokuratorze, chciabym poda kilka szczegw w sprawie morderstwaMertingera, mego dobrego znajomego i przyjaciela. Ot, panie prokuratorze, podamog, e tego samego wieczoru, w ktrym rozegraa si ta tajemnicza tragedia w gar-derobie o e o a a, Mertinger by u mnie. Omawialimy kilka wanych intereswfinansowych, miey innymi Mertinger obieca mi redyskont na kilka tysicy zotychi okoo goiny smej chcia si ze mn poegna. Ja i ona zatrzymywalimy go, pro-szc, by zosta na kolacji. Mertinger w aden sposb nie da si uprosi. Przed on mojtumaczy si, e musi by w teatrze, poniewa z kim ze znajomych umwi si, mnieza na odchodnym szepn poufnie: w e zore o rze ra za a o y yzo y . Co te sowa miay znaczy, tego nie rozumiem, nie braem ich zbyt powaniei przypuszczaem, e Mertinger chce si wykpi, bo pieszy si do przyjaciki. Obec-nie przyszedem pana prokuratora uwiadomi o tych szczegach, bo moe akurat bdone panu potrzebne do wyjanienia niektrych ciemnych lub niezrozumiaych punktwletwa.

    Gliski po tym zeznaniu bankiera przebiega w mylach zebrane dotychczas punktyzbrodni, stara si do nich doczy nowe, teraz naprowaone przez Steinberga, w adensposb jednak nie wizay si one z sob, zaciemniay jeszcze bariej spraw. Po chwilinamysu Gliski zapyta:

    A czy w czasie rozmowy z panemMertinger nie objawia adnego zdenerwowania?Czy nie odnis pan po jego zachowaniu lub sowach wraenia, e wybiera si on na jakniebezpieczn eskapad?

    Owszem, Mertinger by silnie zdenerwowany. Jeli przez chwil wierzyem w za-kad, to uwaaem, e Mertinger prawdopodobnie po panemu zaoy si z kim o jakpowan kwot, a teraz nie wie, jak wyle z kabay. Wiadomo, jak nastpnego dniarano otrzymaem, uderzya we mnie, jak grom z jasnego nieba

    A jak tumaczy pan sobie te jego sowa o wygranym zakaie? Mam wraenie, e zakad ten tyczy si kobiety. Oczywicie niczym pozytywnym

    poprze tego wraenia nie mog, ale tak mi si zdawao. Mertinger by znanym kobiecia-rzem, praca w tym metier bya jego jedynym sportem. Zreszt nie wiem nic pewnego.

    A czy nie wiadomo panu, z kim Mertinger zaoy si o te pi tysicy zotych?Wanie, e nie wiem, staraem si doj, jednak bezskutecznie. Uwaam, e gdyby

    dao si wyjani, z kim Mertinger si zaoy i o co, to tajemnica tego morderstwa zajednym zamachem byaby wyjaniona.

    Hm, moliwe Czy poza tym nic panu w tej sprawie nie wiadomo? Nic wicej nie wiem.Gliski zanotowa sobie kilka szczegw z zezna Steinberga i poegna bankiera .Zaledwie beczkowata posta Steinberga znika za drzwiami, gdy do gabinetu proku-

    ratora wpad jak torpeda komisarz Borewicz. Twarz jego janiaa tryumfem. Mio mi donie panu prokuratorowi, e sprawa morderstwa w garderobie numer

    trzy ju jest wyjaniona i e morderca lada chwila bie w potrzasku, gdy pan prokuratortylko zechce podpisa nakaz aresztowania. A co, nie piknie i nie chwacko si spisalimy?

    Borewicz zaciera rce z zadowolenia, a oczy jego promieniay radoci. Mina Gli-skiego nie wyraaa zbytniej wiary w sowa Borewicza.

    Doskonale! Ale niech mi pan komisarz opowie, w jaki sposb wpad pan na troptego draba.

    atwiej, ni pan prokurator przypuszcza.Borewicz wycign papieronic, powolnym ruchem zapali papierosa, gboko za-

    cign si dymem i wolno, cec sowo po sowie, jakby chcia podsyci jeszcze cieka-wo prokuratora, mwi:

    Wczoraj po poudniu koczyem powtrne przesuchiwanie wszystkich artystwi personelu technicznego teatru. aden z nich nie powieia nic nowego. Kady zezna,e o morderstwie dowieia si ju po fakcie i to jeden od dyrektora teatru, drugi odinspicjenta, trzeci od kolegi czy koleanki.

    Okoo goiny iewitej wieczorem byem zmczony jak pies i silnie poiryto-wany, bo zdawaem sobie o tej goinie ju spraw z tego, e ponowne przesuchanianie doprowa mnie na aden lad. Ostatniego przesuchiwaem robotnika StanisawaWjka. Chciaem jak najprej zby si tego czowieka, sc, e tyle wie, co i jego

    Czerwony bazen

  • poprzednicy. Nagle zauwayem, e na moje pytanie, czy kogo obcego spoza personeluteatralnego nie zauway za kulisami, Wjek zaczyna si waha i po cwaniacku sta-ra si da wymajc odpowied. Natarem na niego silniej, a dra przyzna si, e zapaczk papierosw i kilka zotych wpuci znajomego urzdnika bocznymi drzwiami zakulisy. Twieri, e nazwiska urzdnika nie pamita, ale moe wskaza, gie mieszka.Bezzwocznie wsaiem Wjka do paki i i o sidmej rano razem z agentami i z nimpowdrowaem do miasta. Wjek szed pewnie naprzd, my za nim o dwa kroki, wreszciezatrzyma si przed kilkupitrowym domem na Koszykowej. Weszlimy na drugie pi-tro. Wjek wskaza mieszkanie tego urzdnika. Wrcilimy na Daniowiczowsk. Wjkanaturalnie nie wypuciem z aresztu. Sam rozpoczem badanie na wasn rk. Zebra-em najpierw informacje o owym urzdniku. Dowieiaem si, e do niedawna by onwysokim dygnitarzem ministerstwa, potem, e przed kilku dniami poda si do dymisjii e uzyska paszport na wyjazd do Konstantynopola.

    Komisarz Borewicz przerwa w tym miejscu, powoli zapali drugiego papierosa, grajcw ten sposb na ciekawi Gliskiego.

    No i co dalej? zapyta zniecierpliwiony prokurator. Zaraz kocz. Po otrzymaniu tych informacji daem natychmiast polecenie in-

    wigilacji, by dyplomata nie zwia nam do Konstantynopola, zanim znajie si w mo-kotowskim wizieniu. Potem uda mi si jeden eksperyment. Przebraem si w cywilneubranie, wziem ze sob znalezion za kulisami rkawiczk, zapukaem do drzwi kuch-ni pana dyplomaty i przez jego suc przesaem mu rkawiczk z zapytaniem, czy tojego, bo znaleziono j w biurze ministerstwa i przeze mnie odsyaj mu do domu. Su-ca w tej chwili poznaa rkawiczk, stwieria, e to modszego pana i poikowaaza zwrot. Wii wic pan, panie prokuratorze, e wszystko w najwikszym porzdku i eryba chwycia haczyk. Teraz prosz o szybkie podpisanie nakazu aresztowania, bo ptaszeksprytny i atwo moe mi lui zmami.

    Gliski z zaciekawieniem wysucha opowiadania Borewicza. Rzeczywicie szczcie panu sprzyja, panie komisarzu. Duo pozorw wiadczy

    przeciwko paskiemu dyplomacie. Ta rkawiczka, ten wyjazd do Konstantynopola, toprzedostanie si za kulisy przy pomocy robotnika, to wszystko mwi, e paski dyplomatanie ma czystego sumienia. Nakaz aresztowania oczywicie wydam.

    Prokurator wyj z szuflady biurka formularz nakazu aresztowania, umacza pirow kaamarzu i zamierza blankiet wypeni.

    A jak si nazywa paski dyplomata, panie komisarzu? Wiktor Skarski. Jak? spyta Gliski, zrywajc si z fotela. Tak, Wiktor Skarki, radca ministerstwa spraw zagranicznych odpowieia

    spokojnie Borewicz.Gliski dugo wypenia formularz. Litery imienia i nazwiska Skarskiego myliy mu

    si. Zniszczy jeden blankiet i nowy wypenia. Nakaz aresztowania by wreszcie gotw.Gliski spokojnie wrczy go komisarzowi policji.

    Gdy komisarz wyszed z gabinetu z upragnionym dokumentem, Gliski rozemia sigono.

    Ach, wic tak chcia doj do ony Mertingera powieia gono prokurator,a wizja pocaunku zacza go znw nieznonie przeladowa.

    .Wieczorem, zaledwie Jzef przyby z biura do domu, ju w progu powitaa go spakanaWanda szeregiem baro niemiych wiadomoci. Opowieiaa najpierw o odwieinachjakiego robotnika, po ktrych Wik omdla, nastpnie o tym, e dla przywrcenia Wikado przytomnoci zmuszona bya wezwa lekarza, ktry owiadczy, e jej brat jest zupenienerwowo wyczerpany, e bezwarunkowo powinno si go izolowa od coiennych zaj,trosk i kopotw, a najlepiej wywie do Zakopanego, gie w zupenym spokojumoe jupo kilku miesicach oyska rwnowag. Lekarz przepisa Wikowi siln dawk veronalu,by zapewni mu sen.

    Czerwony bazen

  • Wiadomoci te powanie zaniepokoiy. Jzefa. Zdawa on sobie spraw z tego, e Wikprzeywa jaki przykry proces psychologiczny. Przypuszczenia naprowaay go na to, ebrat dozna jakiego bolesnego zawodu miosnego, ktry wstrzsn nim caym, ale niesi, e zawd ten pocignie za sob a tak fatalne konsekwencje, o jakich przed chwilsysza od Wandy.

    Cicho otworzy Jzef drzwi i wszed na palcach do pokoju brata.Wik po zayciu veronalu spa snem kamiennym, oddech jego by nierwny i jakby

    cikim wysikiem dla caego organizmu.Jzef podszed bliej do ka, nachyli si nad bratem. Teraz dopiero zauway, jak

    strasznie Wik si zmieni i zmizernia. Zdawao si, e twarz Wika zamiast skr poci-gnita jest delikatnym pergaminem, pod ktrym nie kry ani kropla krwi. Usta choregobyy lekko rozchylone i wykrzywione jakim bolesnym skurczem, policzki zapady, a koooczu utworzya si gsta sie delikatnych zmarszczek. Gdyby nie ciki oddech, mogobysi zdawa, e na ku ley czowiek przez lat wiele schorowany, ktrego duch wanieprzed chwil opuci ciao.

    Co si z tym chopcem ieje? myla Jzef, wysuwajc si cicho z pokoju. Jeli nawet dozna jakiego sercowego zawodu, to w kadym razie nieprawdopodobne jest,by chopak mody i jeszcze o tak lekkomylnym i zmiennym usposobieniu jak Wik, takdalece wzi go sobie do serca, by doprowai a do powolnej ruiny organizmu.

    Przed goin Jzef by w gbi duszy jeszcze wielkim przeciwnikiem wyjazdu Wikaza granic. Uwaa, e tkliwa natura brata zbytnio przeja si jakim chwilowym niepo-woeniem, e niepowoenie to w dodatku zbytnio przetragizowa i zbyt gwatowniei zanadto nieogldnie postpi, zrzekajc si posady w ministerstwie i postanawiajc wy-jecha na zawsze z kraju. Teraz jednak Jzef pragn szczerze, by Wik jak najprejwyjecha z Warszawy i znalaz si jak najdalej od swej tajemniczej tragedii. Niezmier-nie bolao Jzefa, e Wik zawsze wzgldem niego otwarty, teraz zasklepi si w swoimwntrzu i w aden sposb nie chce wyjani swej tajemnicy. Jzef przypuszcza, e gdy-by Wik wyspowiada si przed nim, niewtpliwie doznaby ulgi i pociechy. Namawiajednak brata do wyznania Jzef nie chcia.

    Cikie, brzemienne w trosk myli Jzefa przerwaa Wanda, przygotowujc nakryciedo kolacji. Zrczna, wiotka jak moda sarna, szybko poruszaa si po jadalni, mimo po-piechu nie potrcajc o aden przedmiot. Rozesaa biay obrus, zrcznie i cicho stawiaatalerze i sztuce. Od czasu do czasu zazawiony wzrok Wandy pada na Jzefa i wtedyspotykaa si z jego mikkim, ciepym spojrzeniem te dobre, kochane oczy Jzefaprzynosiy jej wielk ulg w alu i smutku.

    Suca przyniosa kolacj. Jzef i Wanda jedli w milczeniu i jakby pod przymusem.Jedno nie chciao si zdrai przed drugim ze sw trosk. Wanda mimo woli jednakskierowywaa swj wzrok ku trzeciemu miejscu przy stole, ktre i byo puste, i oczyjej znowu zaszy zami. Duej nie moga si powstrzyma i wybucha gonym paczem.Jzef nie mg jej pocieszy, sam by zupenie przybity, czu, e jaka straszna tragediawdara si przez ciany do tego spokojnego mieszkania, a nie umia jej ani znale, aniuchwyci, ani przeama by bezradny, bezsilny.

    Wanda na chwil powstrzymaa swj aosny szloch i zwracajc pene oczy ez naJzefa, spytaa:

    Suchaj Jzefie, ty przecie wiesz, jakie nieszczcie dotkno Wika. Dlaczego wytaicie to przede mn, dlaczego naraacie si po innych pokojach, a mnie nie chcecie nicpowieie? Przecie nie jestemieckiem. Sto razy silniej mnie boli, e wiem, i tu iejesi co strasznego, a ja ja nie wiem co Jzu ulituj si nade mn i powie mi, coza nieszczcie zwalio si na nas! Ja przecie po nocach nie sypiam, tylko sucham, jakWik biega po pokoju jak zwierz w klatce, sucham, jak ty po nocach ciko wzdychaszi zasn nie moesz, a raz nawet zdawao mi si, Jzu, e ty pakae

    Gste zy spaday z oczu Wandy. Jzef wsta, podszed do niej, wzi w swe doniejej zalan zami twarz i zoy pocaunek na jej mikkich wosach. Jzef postanowi zawszelk cen umierzy al i bl tego iecka, postanowi nawet skama, byleby przerwat rozpacz iecka

    Sam po sobie Jzef wieia, jak taka rozpacz boli, jak strasznie rwie serce i dusz nastrzpy

    Czerwony bazen

  • Wandeczko, niepotrzebnie paczesz i mczysz si. Jeli koniecznie chcesz, ja cipowiem wszystko. Nie chcielimy nic przed tob tai, przecie wiesz, jakie wielkie zaufaniemam ja i Wik do ciebie. Troski Wika s jednak czysto zawodowe, nie mwilimy tobieo nich, bo silimy, e ich nie zrozumiesz.

    Wanda otara zy i prosia: Powie, Jzu wszystko, powie Ale dobrze, powiem ci wszystko. Ot Wik, jako urzdnik, podj si baro

    trudnej i delikatnej misji dyplomatycznej. Duo pracy, trudu i zabiegw dla niej po-wici, nawet finansowo dla tej sprawy powanie si zagalopowa, wierzc wicie w to,e jej wynik nie tylko uatwi mu zrobienie kariery, ale zasuy si tak dalece pastwu,e nazwisko jego moe sta si sawne. Znasz przecie Wika i jego olbrzymi ambicj.Tymczasem i plan Wika nie tylko, e si nie uda, ale nawet skompromitowa go, pos-ono go o karierowiczostwo, minister zarzuci Wikowi, i stara si go skompromitowai utrci. Wynika wreszcie miy Wikiem a ministrem ostra baro wymiana zda, poktrej Wik musia porzuci posad. Zrozumiesz Wandeczko, e isiejsza sytuacja Wi-ka nie jest do pozazdroszczenia. Dobra wola jego zostaa le zrozumiana, pozosta muniesmak, wrogowie, przymusowa bezczynno i do pokane dugi. Znajc Wika zbyt-ni wraliwo i nerwowo, zrozumiesz, jak dalece czuje si on zamany, sponiewieranyi skopany, nawet nie staram si go pocieszy, wiem, e sam w sobie musi to wszystkostrawi i przebole.

    I dlatego chce nas opuci i jecha do Konstantynopola? spytaa Wanda. Tak, dlatego. I nie powinna go Wandeczko od tego planu odwoi. Wiisz, jak

    ja trzymam si ostro, cho nie mniej od ciebie bolej na myl o rozce. Pobyt w Kon-stantynopolu uspokoi go i wzmocni. Twoje zy i mj bl utrudniaj mu tylko wyjazd,a nie trzeba jeszcze silniej go rozdrania. I tak jest do obolay. Trzymaj si, Wandeczko,ielnie i mocno i nie pokazuj mu swych ez. Za rok, dwa wrci z pewnoci do Warsza-wy, a wtedy moe powoaj go znowu do suby w ministerstwie, moe wtedy uznaj, espotkaa go krzywca niesprawiedliwo. Nie maWandeczk